Reklama

Leśniczówka

Ocena
serialu
7,8
Dobry
Ocen: 414
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"Leśniczówka": Jolanta Fraszyńska kończy 50 lat!

W piątek 14 grudnia Jolanta Fraszyńska, czyli Katarzyna Ruszczyc z „Leśniczówki”, świętuje swe 50. urodziny. Aktorka nie zamierza jednak z tej okazji dokonywać żadnych podsumowań i rozliczeń z przeszłością... - Przeszłość zostawiłam za sobą i z optymizmem patrzę w przyszłość – mówi.

Jolanta Fraszyńska nie kryje, że życie jej nie rozpieszczało. Jej mama była nastolatką, gdy ją urodziła, a ojciec nigdy się nią nie interesował.

Reklama

- Ja i moja siostra wychowywałyśmy się bez ojców... Rosłyśmy w przekonaniu, że jesteśmy gorsze od rówieśników - wyznała niedawno w wywiadzie dla "Twojego Stylu", dodając, że od dziecka była sobie sterem, okrętem i żeglarzem.

- Już dawno uporałam się z przeszłością i nauczyłam się korzystać ze swoich przeżyć. Dziś czerpię moc z siebie, bo... pokochałam siebie - twierdzi.

O tym, by zostać aktorką, Jolanta Fraszyńska marzyła już jako pięciolatka. Lubiła stać przed lustrem i - jak żartuje - robić miny.

- Grałam, odkąd pamiętam - mówi.

Odtwórczyni roli Katarzyny Ruszczyc w "Leśniczówce" zdradziła kiedyś, że wybrała aktorstwo, bo chciała udowodnić ludziom, wśród których się wychowywała, ile jest warta i że nie jest od nich gorsza.

- Chciałam też uświadomić swojemu biologicznemu ojcu, co stracił. To mnie napędzało - wspomina.

Jolanta Fraszyńska dostała się do wrocławskiej szkoły teatralnej za pierwszym podejściem. Wtedy, gdy znalazła swe nazwisko na liście przyjętych na studia, po raz pierwszy w życiu poczuła, że wreszcie jest na swoim miejscu.

- Po pierwszym roku zostałam przyjęta do zespołu Teatru Polskiego we Wrocławiu. Byłam chciana i podziwiana, dostawałam to, czego wtedy potrzebowałam - mówi dziś, opowiadając o początkach swej kariery.

O ile szczęście od początku sprzyjało jej jako aktorce, o tyle w życiu prywatnym los długo wystawiał ją na ciężkie próby. Ma za sobą dwa zakończone rozwodami małżeństwa, po urodzeniu pierwszej córki, Nastki, wpadła w depresję poporodową i straciła pokarm, potem - gdy po raz drugi miała zostać mamą - bała się, że nie donosi ciąży.

Aby uporać się z problemami, Jolanta Fraszyńska musiała skorzystać z porad psychologa. Po terapii wreszcie poczuła się naprawdę szczęśliwa i zaczęła... kochać życie.

- Jestem teraz kobietą świadomą... Dbam o to, jak czuję się z samą sobą i jak czują się ze mną ludzie przybywający wokół mnie - twierdzi.

Aktorka znalazła też miłość. Tomasza Zielińskiego - terapeutę, którego poznała kilka lat temu na warsztatach rozwoju duchowego - nazywa mężczyzną swojego życia.

- Życie jest krótkie, więc przeżyj je szczęśliwie - radzi dziś fanom obserwującym jej profil w mediach społecznościowych.


Agencja W. Impact

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje