Kultowe seriale

Ocena
serialu
8,8
Bardzo dobry
Ocen: 1933
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"Stawka większa niż życie": Miał w życiu trzy ważne miłości, czyli J-23 o kobietach

Stanisław Mikulski, czyli najsłynniejszy polski agent J-23, powiada, że nigdy nie był specjalnie kochliwy. I zupełnie nie wie, dlaczego przylgnęła do niego etykietka amanta. - Miałem w życiu trzy ważne miłości - wyznał.


Reklama


Aż nie do wiary, że Stanisław Mikulski skończył 85 lat. Niezmiennie przystojny, wciąż podoba się kobietom, bo urzeka manierami i wdziękiem. Miał dwie żony. Z pierwszą - Wandą - rozwiódł się po 6 latach małżeństwa. Młodzieńcza miłość po prostu nie wytrzymała próby czasu. Z drugą żoną Jadwigą był 15 lat, aż do jej śmierci. Aktualnie swoje życie dzieli z Małgorzatą, muzykologiem. A kto by pomyślał, że popularny aktor ma 58-letniego syna? Jego wnuk Kuba ma 28 lat, wnuczka Ola zaś - 24.

167 listów dziennie!

- Rzeczywiście kobiety się mną interesowały - przyznał szczerze Stanisław Mikulski w jednym z wywiadów. - Dostawałem stosy listów, które przychodziły do telewizji, do teatru. Nawet na mój prywatny adres. Któregoś dnia przychodzę do teatru, a portier wręcza mi 167 listów, dzienna dostawa. Były bardzo miłe, ale nie odpisywałem, bo kiedy miałbym to robić? Dostałem nawet propozycję matrymonialną. Pewna pani napisała, że wprawdzie jeszcze jest mężatką, ale właśnie się rozwodzi. I cóż jej miałem odpisać? Zwłaszcza, że sam byłem już wtedy żonaty.

Kiedyś zadzwoniła do niego kobieta z Katowic i przedstawiła się jako dziennikarka, która rzekomo chciała zrobić z nim wywiad.

- Zgodziłem się. Przyjechała do Warszawy, spotkaliśmy się w bufecie Teatru Polskiego, gdzie wtedy pracowałem. Przyszła z kwiatkiem, miła, sympatyczna, ale od razu wiedziałem, że nie jest dziennikarką. Przyznała się, że użyła podstępu, żeby się ze mną spotkać. Szkoda, że aż tak się fatygowała na próżno.

Prawdę mówiąc, miał trochę za złe tym dziewczynom.

- Bo ja zawsze byłem człowiekiem starej daty - podkreśla. - To mężczyzna powinien uwodzić, nie odwrotnie.

Miły, grzeczny, akuratny

Trudno mu odpowiedzieć na pytanie, za co kobiety go lubią.

- Bo kiedy patrzę w lustro, nic mi się we mnie nie podoba - wyznaje. - Może za to, że jestem uprzejmy, grzeczny, miły? Kobiety chyba lubią takich szarmanckich mężczyzn. Ja się do siebie po prostu przyzwyczaiłem. Czasem nawet siebie bardzo nie lubię i wciąż mam mnóstwo zastrzeżeń. Jestem raptus, bardzo szybko się denerwuję. Oczywiście z wiekiem trochę mi to przeszło, bo to już nie te oczy, co kiedyś. Ale za jedno siebie cenię - jestem człowiekiem akuratnym. Ja się nie spóźniam, wolę przyjść pół godziny wcześniej. Gdy się do czegoś zobowiążę, to nawet gdyby świat się walił, dotrzymam słowa. Czasem zdumiewają mnie dzisiejsze maniery czy raczej ich brak. Ale sam żyję według własnych, dawnych zasad. Są we mnie zakodowane.

A jaka według niego powinna być kobieta?

- Przede wszystkim kobieca. Musi być miła, czuła, kochająca. Powinna dbać o swego mężczyznę. Powinna mieć interesującą osobowość i wrażliwość. I pięknie pachnieć. Moja Małgośka spełnia wszystkie te wymagania. Jest wspaniała.

Agencja W. Impact
Dowiedz się więcej na temat: Stanisław Mikulski | Stawka większa niż życie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje