Kultowe seriale
Ocena
serialu
8.1
Bardzo dobry
Ocen: 11223
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Jak dziś wygląda najbardziej znany Robin Hood? Bardzo się zmienił

Michael Praed należy do grona aktorów, których kariera rozpoczęła się w teatrze, a później rozkwitła w telewizji. Dla wielu widzów na zawsze pozostanie Robin Hoodem z kultowego serialu "Robin z Sherwood". Choć jego ekranowa przygoda z legendarnym banitą trwała zaledwie dwa sezony, wystarczyło to, by na stałe zapisać się w historii telewizji lat osiemdziesiątych. Niewielu jednak wie, że zanim pojawił się w lesie Sherwood, jego talent został dostrzeżony w teatrze, gdzie stawiał swoje pierwsze kroki i gdzie ukształtował się jego charakter aktorski.

Młodość i odkrycie pasji

Michael Praed, a właściwie Michael David Prince, przyszedł na świat w 1960 roku w hrabstwie Gloucestershire. W dzieciństwie nie marzył jeszcze o aktorstwie, ale już wtedy wyróżniał się pewnością siebie i łatwością nawiązywania kontaktu z ludźmi. Edukację pobierał w szkole w Berkshire, gdzie zetknął się z zajęciami teatralnymi. To właśnie tam po raz pierwszy usłyszał, że ma nieprzeciętną charyzmę sceniczną. Nauczyciele i pedagodzy zauważyli, że młody Michael potrafi w naturalny sposób przyciągać uwagę, a jego sposób mówienia i gestykulacja pasują do pracy aktora.

Reklama

Jeszcze jako student miał okazję występować w amatorskich spektaklach. Właśnie podczas jednej z takich sztuk zauważyli go agenci teatralni i zachęcili do spróbowania sił na profesjonalnej scenie. Przyjął wówczas pseudonim artystyczny Praed, ponieważ w branży istniał już inny aktor o podobnym nazwisku. Decyzja o zmianie nazwiska okazała się trafna - od tej pory Michael Praed rozpoczął budowanie swojej własnej marki. Występował w teatrach londyńskich, gdzie zachwycał publiczność zarówno w klasycznych dramatach, jak i lżejszych przedstawieniach.

Scena teatralna była dla niego nie tylko miejscem zdobywania doświadczenia, ale również przepustką do telewizji. To właśnie w teatrze został zauważony przez producentów poszukujących nowych twarzy do telewizji. Jego młodzieńczy wygląd, urok osobisty i talent sprawiły, że stał się naturalnym kandydatem do ról romantycznych i przygodowych.

Robin z Sherwood i narodziny legendy

Prawdziwy przełom przyszedł w 1984 roku, kiedy dostał propozycję wcielenia się w Robina z Loxley w serialu "Robin z Sherwood". Produkcja wyróżniała się nie tylko dynamiczną fabułą, ale także nastrojową muzyką zespołu Clannad i elementami mistycyzmu, co nadawało opowieści wyjątkowego klimatu. Kreacja Michaela Praeda była czymś więcej niż tylko przygodową rolą - wniósł do niej wrażliwość, melancholię i niezwykłą charyzmę. Dzięki temu jego Robin Hood różnił się od dotychczasowych ekranowych wcieleń i zyskał status kultowego.

Choć serial odniósł sukces, Praed już po dwóch sezonach zdecydował się odejść. Obawiał się, że pozostanie na zawsze utożsamiany z jedną postacią, a jego kariera utknie w miejscu. Decyzja była ryzykowna, bo opuścił rolę, którą pokochały miliony widzów. Producentom nie pozostało nic innego, jak zastąpić go nowym bohaterem, w którego wcielił się Jason Connery, syn słynnego Seana Connery'ego.

Amerykańska przygoda

Po odejściu z "Robina z Sherwood" Michael Praed wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Tam szybko znalazł zatrudnienie w popularnej operze mydlanej "Dynastia". Występ w amerykańskim hicie otworzył mu drzwi do międzynarodowej kariery i pozwolił zdobyć nowych fanów. Choć w USA nie osiągnął takiej popularności jak w Wielkiej Brytanii, jego twarz stała się znana milionom widzów.

Pomimo pracy w telewizji, Praed nigdy nie porzucił teatru. Regularnie wracał na scenę, występując w spektaklach na West Endzie i w teatrach objazdowych. W musicalach i dramatach klasycznych pokazywał, że jest aktorem wszechstronnym, który potrafi odnaleźć się zarówno w lekkim repertuarze, jak i w wymagających rolach szekspirowskich. Teatr pozostał dla niego miejscem, gdzie czuje się najbardziej autentycznie i gdzie zawsze może wrócić, by na nowo poczuć magię aktorstwa.

Jak zmienił się na przestrzeni lat

Dziś Michael Praed ma ponad sześćdziesiąt lat i nie jest już tym samym młodzieńcem z lasu Sherwood, którego pamiętają widzowie. Zmienił się fizycznie, dojrzał, ale nie stracił swojego uroku. Wciąż występuje na scenie i w telewizji, a jego nazwisko wciąż budzi ciepłe skojarzenia wśród fanów klasycznych seriali. Choć upłynęło wiele lat, dla wielu nadal pozostaje ulubionym Robin Hoodem, którego interpretacja na zawsze zapisała się w historii telewizji.

"Robin z Sherwood" do dziś ma status kultowego. Muzyka Clannad, niepowtarzalny klimat i charyzma Michaela Praeda sprawiły, że serial stał się czymś więcej niż tylko telewizyjną produkcją. Dla widzów lat osiemdziesiątych był oknem na świat legend i baśni, a dla samego aktora przepustką do międzynarodowej kariery. Sam Praed wielokrotnie powtarzał, że mimo krótkiego czasu na planie, rola Robina była jednym z najważniejszych doświadczeń w jego życiu.

Zobacz też: "Na Wspólnej". Odcinek 4199. Czeka ją trudna operacja. Nie wierzy w sukces 

swiatseriali
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL