Reklama

Kultowe seriale

Ocena
serialu
8,5
Bardzo dobry
Ocen: 4494
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"Heil honey I'm home!", czyli "Świat według Adolfa"?

Jeśli nie znajdziecie tego serialu w rankingu najdziwniejszych sitcomów w historii telewizji, to znaczy, że ranking jest do kitu.

Kto inny, jeśli nie Brytyjczycy, mógłby wpaść na pomysł nakręcenia serialu komediowego o Adolfie Hitlerze i jego partnerce Ewie Braun? W końcu to na Wyspach powstał najsłynniejszy sitcom, którego akcja rozgrywa się w czasie II wojny światowej. Chodzi oczywiście o "'Allo, 'Allo!", w którym dowcipy na temat nazizmu dosłownie rozsadzają każdy odcinek. "Dlaczego więc nie sięgnąć głębiej" - pomyśleli Anglicy w 1990 roku - i nie zająć się postacią samego Hitlera?

Reklama

"Heil honey I'm home!" miał być w zamyśle parodią sitcomów, takich jak bijący w swoim czasie rekordy popularności "I love Lucy" (na jego licencji powstał w Polsce "Kocham Klarę" z Magdaleną Wójcik i Tomaszem Kozłowiczem w rolach głównych), który przedstawiał perypetie zwyczajnych (oczywiście na tyle, na ile pozwala konwencja sitcomu) amerykańskich małżonków. W serialu głównymi bohaterami są - już nie do końca tak zwyczajni - Adolf Hitler i Ewa Braun.

Mamy rok 1938, Hitler jest kanclerzem III Rzeszy i właśnie przymierza się do zajęcia Kraju Sudeckiego. Oprócz tego prowadzi spokojne życie rodzinne na przedmieściach Berlina, z oddaną Ewą Braun u boku.

Największym problemem pary jest - uwaga - irytująca i wścibska rodzina żydowska ("Oni zawsze wszystko wiedzą! Jak myślisz, kto pierwszy się dowie, gdy w końcu zaatakuję Polskę? Polacy?! Nie! Rosa Goldenstein!"), mieszkająca w apartamencie obok. To właśnie sąsiedzkie konflikty są osią fabularną serialu. Mocne, prawda?

Scenariusz serialu napisał Geoff Atkinson, producent i scenarzysta komediowy, który sprawował pieczę m.in. nad występami komika Rory'ego Bremnera, specjalizującego się w satyrze politycznej.

Pierwszy i - jak się okazało - ostatni odcinek "Heil Honey, I'm home" wyemitowała stacja Galaxy w poniedziałkowy wieczór o godzinie 21.30. I wtedy wybuchł skandal.

Fabuła pilotażowego odcinka "Heil honey..." nawiązuje do układu monachijskiego, zawartego w dniach 29-30 września 1938 roku między Niemcami, Włochami oraz Wielką Brytanią i Francją, na mocy którego zapadły decyzje dotyczące rozbioru Czechosłowacji.

W serialu Hitler informuje Ewę, że następnego wieczoru będą gościć na kolacji samego premiera Wielkiej Brytanii, Neville'a Chamberlaina. Zaznacza wyraźnie, że o odwiedzinach tak znamienitego gościa nie mogą dowiedzieć się Goldensteinowie. Jednak podekscytowana Braun zdradza tajemnicę sąsiadce. Ta wpada na genialny w jej mniemaniu pomysł, by wyswatać Chamberlaina ze swoją samotną 22-letnią siostrzenicą...

Po emisji odcinka oburzeni widzowie zasypali stację Galaxy protestami. Krytyka dotyczyła głównie trywializowania - zdaniem niektórych - tematu nazizmu w serialu. I, oczywiście, jest w tym sporo racji.

Wyobraźcie sobie typową rodzinną scenkę: mąż denerwuje się przed wizytą ważnego gościa, od którego zależy jego "kariera", żona wygaduje się sąsiadce, a ta wraz z małżonkiem psuje głównym bohaterom wieczór.

A teraz pomyślcie, że "mąż" to Adolf Hitler, "żona" - kochanka Hitlera, "kariera" - plan zajęcia Czechosłowacji, a "sąsiadka" - Żydówka, która być może zginie w czasie zbliżającej się wojny... W tym kontekście pomysł przedstawienia Hitlera jako fajtłapowatego pantoflarza, chodzącego po mieszkaniu w rozczulającym sweterku w serek, może budzić co najmniej niesmak.

Humor w sitcomie także nie jest najwyższych lotów. W zamyśle ma nawiązywać do familijnych komedii amerykańskich z lat 50., ale w 1990 roku taka formuła jest już mocno zwietrzała. Poza tym, infantylne dowcipy po prostu nie mogą nie budzić złych skojarzeń.

Mamy okazję zobaczyć m.in. scenę, w której skruszony Adolf mówi do Ewy: "Musisz być na mnie bardzo zła, kochanie. Jestem bardzo, bardzo złym Hitlerem". Chamberlain z kolei nazywa go "bardzo niegrzecznym małym Hitlerem", ponieważ ten snuje plany podboju Europy. Śmieszne? Być może pomysł sprawdziłby się w krótkim skeczu, ale po dziesięciu minutach zaczyna być nużący i wydaje się zwyczajnie głupi.

Po emisji pilotażowego odcinka serial dokonał żywota w telewizji, mimo że nakręcono już siedem kolejnych epizodów. Gości teraz jedynie w różnorakich rankingach, takich jak "The 100 Greatest Moments From TV Hell", "6 Weird Sictoms" czy "Top ten creepy sitcom moments".

Aldona Wijasińska

swiatseriali.pl

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Heil honey I'm home! | Kultowe seriale

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje