Zatrważający obraz współczesnego świata. "Pragną władzy dla samej władzy"
"Ja mam bardzo cyniczne podejście do tej kwestii. Korporacje potrafią świetnie się prezentować, są bardzo dobre w antropomorfizacji. Wykorzystują marketing, żeby pokazać, że mówią ludzkim głosem, do momentu, kiedy nie dotknie to ich zysków. Wtedy to się kończy. Bawią się w cosplay człowieczeństwa, a potem już im nie zależy" - mówi o dzisiejszym świecie korporacji Konrad Kay.
Czwarta odsłona "Branży" to reset dla uznanego serialu HBO - nowa plansza, na której Harper (Myha’la) i Yasmin (Marisa Abela) rozgrywają kolejne potyczki, istną grę w "kotka i myszkę", a ich napięta, skomplikowana przyjaźń zostaje poddana następnym próbom.
Czwarty rozdział opowieści, której twórcami są Mickey Down i Konrad Kay obnaża ludzką chciwość, chorą ambicję, świat finansjery i to, jak ludzie potrafią zmienić się na gorsze, kiedy już znajdą się na szczycie. Ich bohaterowie są nieobliczalni oraz egoistyczni, mierzą się z depresją, traumami, uzależnieniami i podejmują złe decyzje, z których później próbują się wykaraskać, w rezultacie czego wpadają w jeszcze większe problemy.
Podczas naszej wizyty w Berlinie mieliśmy okazję wraz z grupą dziennikarzy porozmawiać z twórcami serialu - Mickeyem Downem oraz Konradem Kayem i wcielającą się w postać Harper Stern Myha’lą.
Jak po czterech latach Konrad i Mickey oceniają swoją ewolucję jako reżyserzy i scenarzyści? Czego nauczyli się podczas pracy? Jak wygląda dynamika między twórcami i Myha’lą. Jak wymieniają się pomysłami?
Konrad Kay: "Mam poczucie, że razem dorośliśmy. Nie mogę mówić za pozostałych, ale ja dołączyłem do projektu kompletnie zielony. Nie miałem pojęcia co robię i bałem się, że wszystko robiłem źle, jednak nie miałem czasu, aby to przeanalizować, więc rzuciłem się na głęboką wodę. Wznowienie serialu na kolejny sezon było dowodem, że coś poszło nam jednak bardzo dobrze. Na trzeci - że dalej idzie nam dobrze. W międzyczasie robiliśmy jeszcze inne rzeczy, a czas naprawdę ci pomoga. Rozpoczynając prace nad czwartym sezonem miałem już poczucie pewności siebie, jakiego nie miałem wcześniej. Po siedmiu latach w jednym projekcie poznaliśmy się bardzo dobrze z resztą ekipy, mamy do siebie ogromny szacunek, dbamy o siebie i zależy nam na sobie. Teraz nasza praca to pełna symbioza, co buduje pewność oraz gwarantuje nam przy tym świetną zabawę".
Myha’la: "Naprawdę, lubimy się. Spotykamy się nawet po pracy. Jest to wynik szacunku i miłości do siebie nawzajem - zarówno na poziomie prywatnym, zawodowym czy kreatywnym. Cieszę się z materiału, który mi dali.
Mickey Down: "Wydaje mi się, że w pierwszym sezonie ja i Konrad nie mieliśmy zbyt wielkiego doświadczenia. Niektóre z rzeczy, które napisaliśmy, jak widać, spodobały się HBO i sprawiły, że pierwsza seria okazała się sukcesem, ale... uczyliśmy się wszystkiego na bieżąco. Musieliśmy być lepsji, a tym, dzięki czemu możesz stać się lepszym, jest rzemiosło. Zdobyliśmy doświadczenie jako scenarzyści oraz showrunnerzy przez ostatnie cztery sezony serialu, więc wiemy, co działa. Konstrukcja fabuły, układanie wszystkich części historii - to wszystko staje się łatwiejsze, gdy dłużej nad tym pracujesz. Kiedy zrozumiesz jak to działa, jakie musi być tempo określonych odcinków, to praca idzie płynnie. Czasami mamy wiele szybkich dialogów, czasami chwile spokoju.
One są równie ważne. Dla mnie jedną z najlepszych scen czwartego sezonu jest scena z ostatniego odcinka, w której Marisa [Abela, wciela się w postać Yasmin - przyp. red.] oraz Myha’la po prostu razem grają. To samo dotyczy pracy za kamerą. Uwielbiam reżyserować intensywne sceny z dużą liczbą statystów, ale tak samo sprawia mi radość siedzenie w pokoju i oglądanie różnych ujęć, montowanie ich i wychwytywanie najciekawszego momentu. To niezwykła podróż. Obserwowałem jak Konrad staje się lepszym scenarzystą i reżyserem, mam nadzieję, że myśli tak samo o mnie. Wspieramy się i staramy się wyciągnąć z siebie nawzajem najlepsze cechy".
Konrady Kay: "Rzemiosło jest tu bardzo ważne. To nie tak, że podjęliśmy się tej pracy bez żadnych umiejętności, ale jest taka część, automatyczna, intuicyjna, o której nie musisz myśleć. Mamy talent do tworzenie postaci, pisania dialogów, jednak konstrukcja historii, która ma trwać osiem godzin, jest bardzo naukowa, ścisła. Musieliśmy nauczyć się tego równania, procesu, żeby zrobić dobry serial. Jestem niesamowicie dumny z czwartego sezonu. Dziesięć lat temu nie moglibyśmy nakręcić czegoś takiego, jak nakręciliśmy teraz".
Jak Myha’la ocenia ewolucję Harper? Czy jest coś, co chciałaby, aby Konrad i Mickey uwzględnili w wątku jej bohaterki?
Myha’la: "Chciałabym, żeby Harper odnalazła miłość. Naprawdę uwielbiam tę postać; czuję, że mogłabym być jej przyjaciółką. Powiedziałabym jej, żeby poszła w końcu na terapię. Co jest wspaniałe w Harper, to fakt, że tak naprawdę ona od zawsze była kobietą, którą widzimy w czwartym sezonie; którą chciała być".
Czwarty sezon to swojego rodzaju reset dla serialu, po elektryzującym finale trzeciej serii. Jak podeszliście do opowiedzenia historii w tym sezonie, biorąc pod uwagę, jak bardzo w tej serii poszerza się świat “Branży"? Podejmujecie tematy polityczne, pokazujecie jak zazębia się polityka, media i finanse.
Konrad Kay: "Jeżeli chodzi o poszerzenie świata ‘Branży’ to ułożyło się to tak... Wszyscy wiemy, że trzeci sezon miał być ostatnim, więc pożegnanie się z Pierpoint i dosłowne wyłączenie świateł było odpowiednim zakończeniem. Nagle w czwartym sezonie dostaliśmy szansę na stworzenie wszystkiego jeszcze raz. Mieliśmy przed sobą dość trudne zadanie - jak w trakcie pierwszej godziny elegancko ustawić bohaterów w miejscu, w którym będą przez kolejne osiem godzin. Potem okazało się, że inne tematy, przestrzenie, przychodzą naturalnie. Jeżeli chcieliśmy opisać tabloid, albo udać się do wiejskiej posiadłości czy do Austrii na spotkanie ze skrajnymi politykami prawicy, to mogliśmy.
Nie mieliśmy granicy w tym, o czym mogliśmy pisać. To dało nam dużo wolności. Już w trzecim sezonie delikatnie pisaliśmy o ekosystemie łączący finanse, politykę, media, ponieważ wszystkie te dziedziny zależą od pieniędzy. Jak logika rynku, finansów, wzajemnych powiązań wpływa na relacje międzyludzkie? Co się dzieje, kiedy wszystko stało się transakcją i od tego zależą ludzkie więzi, tożsamość człowieka, jego wrażliwość. W czwartym sezonie, kiedy oglądamy bardziej romantyczne, uduchowione sceny, gdy to wszystko zostaje przez ten świat zniszczone, odczuwamy to bardzo wyraźnie".
Myha’la, która z relacji w serialu jest twoją ulubioną? W tym sezonie jest wiele intrygujących relacji Harper - z Erikiem, Yasmin, Sweetpea.
Myha’la: "Najbardziej ucieszył mnie fakt, że mogę znowu pracować z Kenem - większość czasu w trzecim sezonie nasze postacie spędziły osobno i głównie słyszały swój oddech w trakcie rozmowy przez telefon. Oprócz tego zafascynował mnie materiał, który dostaliśmy. I po prostu uwielbiam Kena, jesteśmy blisko w życiu prywatnym, a praca z nim to magia. Kocham całą obsadę, ale praca z nim była czymś w tym sezonie, czego nie mogłam się doczekać. Zobaczyliśmy w końcu, jak ich relacja wygląda po wszystkim, co przeszli.
Najbardziej zaskoczyła mnie współpraca z Miriam [Petche - przyp. red.], która wciela się w postać Sweetpea. Nie miałam z nią za wiele scen w trzeciej serii, dopiero pod koniec. Spędziłyśmy teraz dużo czasu ze sobą i uważam, że jest fantastyczną młodą aktorką. Kibicuję jej. Świetnie radzi sobie z finansowym żargonem i nigdy nie narzeka. Ja narzekam każdego dnia, jak ten scenariusz jest trudny (śmiech). Jest rzutka, silna i naprawdę ją podziwiam, za to, co wnosi do serialu".
Jak bardzo twórcy chcieli odzwierciedlić problemy współczesnego świata w najnowszym sezonie?
Mickey Down: "Akcja serialu rozgrywa się w czasach współczesnych, więc chcieliśmy dać w nim odbicie ducha tych czasów, pokazać, co dzieje się w rzeczywistym świecie. To nie jest dokument, nie będziemy więc komentować tego, co mówi prezydent albo opisywać specyfikę tego, co dzieje się na arenie międzynarodowej, ale musimy oddać w ‘Branży’ nastrój tego świata. A ten świat jest autorytarnym miejscem opartym na transakcjach. Za zamkniętymi drzwiami serialowej firmy Tender dzieją się okropne rzeczy, ale jej wizerunek jest nieskazitelny, a konsument dostaje od niej coś, czego pragnie.
W samym centrum tej sytuacji znajduje się sprzeczność. Whitney [postać, w którą wciela się Max Minghella - przyp. red.] jest przedsiębiorcą sprawiającym wrażenie osoby, która chce zmienić czy naprawić świat. To historia, jaką znamy ze świata wielkich technologii z ostatnich 15 lat. To jest takie milenijne podejście - nie mogę przyznać, że tak naprawdę chcę zarobić kupę forsy, więc muszę to jakoś ‘ubrać’. To wszystko jest udawaniem bycia dobrym człowiekiem - i wobec konsumenta, i wobec pracowników".
Konrad Kay: "Ja mam bardzo cyniczne podejście do tej kwestii. Korporacje potrafią świetnie się prezentować, są bardzo dobre w antropomorfizacji. Wykorzystują marketing, żeby pokazać, że mówią ludzkim głosem, do momentu, kiedy nie dotknie to ich zysków. Wtedy to się kończy. Bawią się w cosplay człowieczeństwa, a potem już im nie zależy".
Jak bardzo jest ważne poruszanie w serialu ważnych problemów współczesnego świata?
Konrad Kay: "Pisząc scenariusz nie myślisz ‘napiszę o tej sytuacji’, ale jeżeli piszesz o współczesności, to mimo wszystko opiszesz to, co dzieje się na świecie i to, co cię interesuje. Koniec końców, stworzysz pewną wersję przyszłości. W pewnym stopniu już w drugim sezonie przewidzieliśmy, co się wydarzy. Przedstawienia powolnego kierowania się Europy w stronę autorytaryzmu i rosnącej popularności skrajnie prawicowych partii nie można pominąć. Przechodzimy teraz dużą zmianę i następuje przełom, który zaczął się jakoś w okolicach 2010 roku.
W taką stronę zmierza świat, więc dziwne byłoby gdybyśmy pisząc o kapitalizmie i władzy nie podjęli tego tematu. Pamiętam, że kiedy startował pierwszy sezon ludzie mówili, że nasi bohaterowie to socjopaci i wszystko w życiu jest dla nich transakcją. Teraz widzimy, że osoby z pierwszych stron gazet właśnie takie są. I sprawują władzę".
Mickey Down: "Nie kryją nawet swojej żądzy władzy. Nie ukrywają się za niczym. Pragną władzy dla samej władzy".
Zobacz też: Krytycy go pokochali, niektórzy nie docenili. Błyskotliwy dramat HBO wraca na ekrany