Reklama

Game of Thrones

Gra o tron

Ocena
serialu
8,7
Bardzo dobry
Ocen: 1427
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Ich miłością jest tylko władza

Tu zbrodnia goni zbrodnię i nikt nikomu nie ufa. Jaki jest sposób na przetrwanie w takim świecie? Odpowiada na to, grający w serialu "Gra o tron", Sean Bean.

To kolejna rola fantasy po "Władcy Pierścieni". To już pana specjalizacja?

Reklama

- Nie. "Gra o tron" to jedyna produkcja po "Władcy Pierścieni", w której znów siedzę w siodle - a od ekranizacji trylogii Tolkiena minęło już 12 lat.

Aż tyle czasu?

- Tak. Grając we "Władcy Pierścieni" miałem 39 lat, teraz 51. Trylogia była baśniową, niemal magiczną produkcją, natomiast "Gra o tron" jest mniej ugładzoną wersją fantasy - w serialu jest więcej scen przemocy, pojawia się wątek kazirodztwa, zdrady. Jest w nim także seks - nie jest to więc bajkowa wizja fantastycznego świata.

Pisarz, David Benioff powiedział kiedyś, że "Gra o tron" jest kostiumową wersją "Rodziny Soprano"...

- To prawda, ja też widzę wiele podobieństw. Przed rozpoczęciem zdjęć przeczytałem książkę o wpływowym włoskim rodzie Borgiów i muszę przyznać, że w serialu występuje rodzina, która bardzo ich przypomina, bo w walce o władzę wykorzystuje podobne metody.

Czyli serial przypomina w pewnym sensie film gangsterski?

- Tak, a przemoc przyjmuje tu bardzo wyrafinowane i wyjątkowo przemyślane formy...

Rozmawiał Peter Sander

Dowiedz się więcej na temat: Sean Bean | Gra o tron

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje