Reklama

Two and a Half Men

Dwóch i pół

Ocena
serialu
8
Dobry
Ocen: 214
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Komediant w prywatnym piekle

28 lutego 2011 roku w porannym programie "Good Morning America" Sheen dolał jeszcze oliwy do ognia i stwierdził, "że umie bawić się lepiej niż Frank Sinatra, a producenci sitcomu 'Dwóch i pół' wykorzystali jego nieszczęście, by zdjąć z anteny kultowy serial, którego scenarzysta Chuck Lorre to leniwy, nie liczący się z innymi dyktator". (Czytaj więcej na ten temat).

Reklama

"Kiedy dowiedziałeś się o tym, że cała ekipa popadnie w poważne problemy przez twoje dyktatorskie rządy i lenistwo, odparłeś, że to nie twój problem" - zwrócił się bezpośrednio do swojego producenta Sheen, recytując kolejne zarzuty z trzymanego w ręku notesu. Z powodu tego ostatniego wystąpienia z pracy z Charliem zrezygnował Stan Rosenfield, jego dotychczasowy rzecznik prasowy.

Czy gwiazdor komedii złamał swoją karierę tak jak jakiś czas temu Mel Gibson (który także bił i szantażował swoje partnerki i w stanie silnego upojenia wypowiadał antysemickie komentarze)?

Kariera być może jest złamana, ale równie ważną częścią tego pytania jest to, czy to (tylko) Charlie ją złamał?

Trudno oprzeć się wrażeniu, że ludzie z jego otoczenia z pewną pobłażliwością patrzyli na jego kolejne ekscesy, dopóki podnosiły notowania serialu z jego udziałem i dopóki nie były na tyle spektakularne, by przeszkodzić gwieździe w pracy. "Życzymy mu wszystkiego najlepszego w zmaganiach z problemami osobistymi" - pisali raz za razem ludzie z CBS. Czy jednak tak było naprawdę?

W tym samym czasie media nie kwapiły się, by w sensacyjnym tonie pisać o nagrodzie za wielkie zasługi na polu walki z AIDS, jaką aktor otrzymał w 2009 roku.

Łukasz Orbitowski, w poświęconym Lady Gadze i Britney Spears felietonie dla "Przekroju", w szamotaninie psychicznej twórczyni hitu "Hit Me Baby One More Time" widział ukryty tragizm i walkę o normalność. Czy w piekle, jakie zgotował sobie (i swoim bliskim) Charlie Sheen, także można to dostrzec? To każdy powinien pozostawić swojej ocenie.

Kolejne miesiące pokażą, co stanie się z tą spadającą gwiazdą. Czy zniknie z firmamentu, czy też, jak Topper, we wspomnianej wcześniej scenie z "Hot Shots!", po wbiciu się głową w ziemię, wstanie, otrzepie się i ruszy do dalszej walki.


Bartosz Stoczkowski

swiatseriali.pl

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: charlie sheen | Dwóch i pół

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama