Reklama

Two and a Half Men

Dwóch i pół

Ocena
serialu
8
Dobry
Ocen: 214
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Komediant w prywatnym piekle

"W obronie" Charliego stanął wtedy tabloid "The National Enquirer". "Alimenty na dwie córki, alkohol, szybkie samochody i call girls. To kosztuje. Pan Sheen musi dużo zarabiać, bo dużo wydaje. Same call girls kosztują go 20 tys. dolarów miesięcznie" - kpiła gazeta .

Reklama

Tak rosła legenda Sheena jako etatowego hollywoodzkiego skandalisty i playboya. Oczywiście, przekładało się to na rosnącą popularność sitcomu "Dwóch i pół".

Małżeńska sielanka aktora z Brooke Mueller nie przetrwała próby czasu. Znów oskarżony został o napaść i przemoc domową, a w 2010 roku udał się na odwyk. Stracił także najważniejsze i podstawowe prawo każdego obywatela USA - do końca życia nie wolno mu już posiadać broni palnej.

Szefowie telewizji CBS, która jest producentem "Dwóch i pół", w tym samym czasie podnosili jego gażę - z ponad 800 tys. dolarów w 2008 r., do aż 1,8 mln dolarów w 2010 roku! A Charlie spokojnie procesował się z aktorką porno, Capri Anderson, która oskarżała go o pobicie w pokoju hotelowym.

Początek roku 2011 jeszcze pogłębił kryzys w życiu aktora. Po zakończeniu 36-godzinnej libacji z paniami z pornobiznesu i panami z show biznesu Sheen trafił do szpitala. Jego agent na próżno starał się ukryć prawdziwy powód wizyty na ostrym dyżurze. Pytana przez portal TMZ aktorka porno, Kacey Jordan, która była wtedy w domu gwiazdora, bez ogródek wyśpiewała epicką historię imprezy, na której wciągnięto walizkę kokainy i wypito niezliczoną ilość alkoholu. Ostatnią butelkę opróżniono w ramach zawodów picia na czas. Właśnie to było bezpośrednim powodem hospitalizacji niemłodego już przecież Sheena.

Charlie znów miał trafić na odwyk, leczyć się we własnym domu i tam pokonać demony. Najpierw zapowiadał, że powróci do pracy po zaledwie czterech tygodniach. Decydenci z CBS, zagrożeni niebotyczną karą 250 mil dolarów za przerwanie produkcji "Dwóch i pół", już zapewne zacierali ręce.

Demony okazały się jednak silniejsze.

Charlie po drugiej stronie lustra

Z jakiś powodów Charlie Sheen w końcu wybuchł. Może oszalał? Może miał dosyć ciągłego poklepywania po plecach i podsuwania kolejnej działki pod nos? Może czuł się wykorzystany?

Najpierw zażądał podwyżki apanaży do astronomicznej kwoty 3 mln dolarów za odcinek i dodatkowych 20 milionów za samo podpisanie nowego kontraktu. Potem nazwał producenta swojego show, Chucka Lorre, "c.pą" i "głupim małym człowieczkiem".

Aby było ciekawiej, wyznając nienawiść swojemu szefowi, używał jego prawdziwego imienia i nazwiska - Chaim Levine. Spowodowało to natychmiastowe posądzenie Sheena o antysemityzm. Na koniec, w programie radiowym "The Alex Jones Show", gwiazdor oznajmił, że ośmieszył przed całym światem twórcę serialu, Chucka Lorre, wychodząc z uzależnienia w tempie tak szybkim, że "niedorozwinięty umysł Chucka nie jest w stanie tego pojąć".

"Mam dla was coś nowego: jestem wyjątkowy i nigdy nie będę taki, jak cała reszta was. Ja chory? To bzdura! Wyleczyłem się przy pomocy własnego umysłu!" - podsumował ostatnie zamieszanie wokół siebie. W czasie wywiadu dostało się też przy okazji wszystkim po trochu, z wyszczególnieniem byłych kochanek.

W tej sytuacji stacja CBS musiała się pożegnać z marzeniem o utrzymaniu "Dwóch i pół" na wizji. Zdjęcia zawieszono na czas nieokreślony.

Dowiedz się więcej na temat: charlie sheen | Dwóch i pół

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje