Disney+: Seriale
Ocena
serialu
7.2
Dobry
Ocen: 166
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Przyszłość może być jaśniejsza. Młode gwiazdy zachwycają w kontynuacji hitu

"Serial jest wypełniony ich odpornością, siłą. Wydaje mi się, że to właśnie ta odrobina przepisanych witamin i minerałów, których teraz potrzebujemy, aby poczuć się jak młodzi. Może przez ich siłę przyszłość będzie jaśniejsza" - mówi Interii Warren Littlefield, jeden z twórców "Testamentów", kontynuacji "Opowieści podręcznej" - jednego z ważniejszych seriali ostatnich lat.

"Testamenty": trudne dojrzewanie w mrocznej rzeczywistości

W 2019 r. Margaret Atwood wydała "Testamenty" - kontynuację swojej książki z 1985 roku. Autorka "Opowieści podręcznej" przedstawiła w niej losy dorastających w reżimie dziewcząt. Choć nie są podręcznymi i wychowują się w "luksusowych" warunkach, ich ojcami są w końcu Komandorowie Gileadu, to życie nastolatek jest przerażające. 

Przygotowywane są na żony elit, ich małżeństwa aranżowane. Mają być posłuszne mężczyznom i państwu nie mając żadnych praw. Jednak, jak szybko dowiaduje się jedna z głównych bohaterek serialowej adaptacji (dziś udostępnione zostają trzy odcinki), muszą one walczyć z niesprawiedliwością oraz wykazać się siłą, jakiej ta nigdy nawet nie posiadła. 

Reklama

W głównych rolach wystąpiły Chase Infiniti ("Uznany za niewinnego") i Lucy Halliday ("Blue Jeans"). Przed premierą serialu miałam okazję porozmawiać z twórcami serii - Bruce'em Millerm oraz Warrenem Littlefieldem.

"Testamenty": przyszłość może być jaśniejsza

Katarzyna Ulman, Interia: Przeniesienie na ekran takiej powieści jak "Testamenty" nie było łatwe. Jak wyglądał proces pracy nad scenariuszem? Czy jakieś fragmenty musiały zostać zmienione, aby lepiej "wpisać" je w serialowy format? 

Bruce Miller: Książki i telewizja to odmienne formy i zawsze musisz coś trochę poprawić czy podrasować. Tak samo jest zresztą w odwrotnej sytuacji - kiedy trzeba zmienić scenariusz odcinka telewizyjnego, żeby dostosować go do wymogów powieści. Dotyczy to czasu, jaki możesz przeznaczyć na określony wątek, liczbę bohaterów, punkty widzenia. W powieści masz o wiele więcej wolności, a telewizja żywi się dramatem. Powieść dramatem być nie musi, więc czasami nie czytasz jej po to, aby dowiedzieć się, co wydarzy się na końcu. Telewizja pod tym względem jest bardziej zajmująca. 

- W przypadku twórczości Margaret Atwood i "Testamentów" starałem się zmienić jak najmniej. Przeprowadziliśmy wiele dyskusji, w których była otwarta. Pisała wtedy tę powieść, więc wiedziałem, co się wydarzy. Mieliśmy szansę wszystko omówić i przemyśleć, jak niektóre praktyczne rzeczy mają wyglądać w serialu. "Testamenty", jako książka, mają to, o czym rozmawialiśmy. Nie przenoszą więc jej książki na serial. Mówimy więc o jednej historii - Margaret pisze powieść, ja - serial telewizyjny. 

Młoda obsada - Chase Infiniti, Lucy Halliday, Rowan Blanchard, Isolde Ardies - są niesamowite. Znakomicie wcielają się w swoje role, mają doskonały rytm i błyszczą na ekranie. Jak wyglądał casting i co w tych młodych talentach cenicie najbardziej?

Bruce Miller: Nasza ekipa od castingu patrzyła na tysiąc osób, kiedy ja patrzę już na wybrane dziesięć. Znajdują nasze talenty, Lucy Halliday mieszkała wtedy w Glasgow, więc kandydaci pochodzili z całego świata. Proces był więc prosty, ale ludzie często pytają nas, jak zaangażowaliśmy Chase Infiniti? Zgłosiła się na przesłuchanie do roli i była najlepsza. To samo z Lucy. Zakochałem się w całej naszej obsadzie i ich postaciach, ale te młode kobiety są tak niezwykle imponujące i inteligentne. Nie wiem, czy mógłbym określić każdą z nich jednym słowem - są profesjonalne, natchnione, pozytywne, przychodzą na czas, znają swoje kwestie, znają po imieniu każdego członka ekipy. Praca z nimi to przyjemność i zaszczyt. Są po prostu wspaniałe. 

Warren Littlefield: Jedną z rzeczy, jakie pomagają nam w pracy, jest to, że kiedy pracujesz z młodymi aktorami nie znajdujesz się w sytuacji, gdzie musisz tylko złożyć propozycję, ponieważ to wielkie nazwiska. Obserwujemy ich pracę, ich przesłuchania. tak było np. w przypadku Chase Infiniti, którą widzieliśmy w serialu "Uznany za niewinnego". Zagrała tam świetnie. W "Opowieści podręcznej" grał nasz dobry znajomy O-T [Fagbenle - przyp. red.], więc zadzwoniliśmy i rozmowa przebiegała tak: O-T, jak się pracuje z Chase? A on na to: "biegnijcie tak szybko, jak potraficie i zgarnijcie ją. Będziecie chcieli z nią współpracować". Jej fantastyczne przesłuchanie plus nasza cała młoda obsada uczyniła proces świetnym doświadczeniem, nadała mu odkrywczość i w efekcie wpłynęła na to, że było nam prościej. 

"Testamenty", kontynuacja "Opowieści podręcznej", są pełne trudnych tematów i scen. Jednak są chwile, kiedy dziewczyny zachowują się jak typowe nastolatki, a Daisy rzuci dość sarkastyczną kwestią. Jak ważne było wplecenie odrobiny humoru w tę opowieść?  

Bruce Miller: To niezbędne. Wydaje mi się, że jeżeli bierzesz na tapet mroczny świat i dodasz do niego jeszcze więcej mroku czy trudnych rzeczy, to dojdziesz do przesady. Cały sens serialu to fakt, że te kobiety charakteryzuje żywiołowy dych. Nie ważne co przyszykujesz nastolatkom, one nadal będą nastolatkami. Nasze bohaterki to normalne dziewczyny, które wychowują się w tym dziwnym, strasznym środowisku, co czyni serial pokręconym i jednocześnie interesującym. 

- Historia, którą chcemy opowiedzieć - o tych kobietach, o Agnes i Daisy, jest taka, że one są normalne. To czasy są złe, a nie one. To one mają rację. Chcesz więc zobaczyć, jak dorastają w świecie, w którym czują się naturalnie i komfortowo, gdzie nie są nieustannie deptane do chwili. W pewnym momencie one muszą zacząć mówić: "może ten dręczyciel się myli, a ja mam rację". 

Warren Littlefield: Serial jest wypełniony ich odpornością, siłą. Wydaje mi się, że to właśnie ta odrobina przepisanych witamin i minerałów, których teraz potrzebujemy, aby poczuć się jak młodzi. Może przez ich siłę przyszłość będzie jaśniejsza. 

Trzy pierwsze odcinki (z dziesięciu) "Testamentów" debiutują dziś, 8 kwietnia, na Disney+. Kolejne będą udostępniane co środę.

Zobacz też: Zatrważający obraz świata. O tak udanej kontynuacji głośnego hitu marzyliśmy

swiatseriali
Dowiedz się więcej na temat: Disney Plus
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL