Beverly Hills, 90210

Ocena
serialu
8,6
Bardzo dobry
Ocen: 144
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Ian Ziering: Fajnie bujać się z nim po mieście

Jednym z najsympatyczniejszych bohaterów "Beverly Hills, 90210" niezaprzeczalnie był Steve Sanders, najlepszy przyjaciel Brandona. Jak się okazuje, grający go Ian Ziering to także facet, z którym chcielibyście imprezować w gorącej Kalifornii. Kolejne miłosne podboje Steve’a możecie śledzić na CBS Drama, w dni robocze, o 10:00, 14:00 i 21:00, a Iana poznacie lepiej dzięki nam.


Reklama

"Może gdzieś jest ktoś, kto knuje przeciw nam ten przerażający, niewiarygodny plan. Fakt, że udało nam się to przetrwać, czyni to jeszcze bardziej wspaniałym. Że po tych wszystkich latach nadal jesteśmy przyjaciółmi. Kumplami, którzy na sobie polegają, którzy pomagają sobie nawzajem" - tak w serialu mówi Steve Sanders i ten cytat dobrze podsumowuje głębsze pokłady osobowości jego bohatera.

Choć na pierwszy rzut oka Steve wydaje się spędzającym większość czasu na siłowni i w sypialniach kolejnych kochanek, pustym wielbicielem szybkiej jazdy swoją Corvettą, to tak naprawdę w głębi serca jest oddanym przyjacielem i porządnym facetem.

Nim zasiadł za kółkiem Corvetty

Grający tę postać Ian Ziering urodził się 30 marca 1964 w cieszącym się nie najlepszą sławą New Jersey. Jak wielu aktorów, wcześnie rozpoczął pracę w zawodzie - zadebiutował w reklamie telewizyjnej, gdy miał 12 lat. Pięć lat później przyszedł czas na debiut filmowy w "Endless Love" u boku Jamesa Spadera i Brooke Shields. Przełomem w jego karierze była oczywiście rola Steve’a w "Beverly Hills, 90210", która przyniosła mu największą sławę. Nie było to jednak jedyne warte wspomnienia osiągnięcie aktorskie Iana.

Lata 1990 - 2000: Pędząc Corvettą

Steve Sanders to z pewnością typ faceta, z którym fajnie "bujać się" po mieście. Elegancki (oczywiście jak na ówczesne standardy, dziś użylibyśmy raczej określenia "obciachowy"), wysportowany dowcipniś. Miał kasę, klasę, kobiety... i Corvettę. Nie był jednak pustym sobkiem. To sprawdzony przyjaciel Brandona, ich przyjaźń przetrwała liceum i trwała przez całe studia. Mimo licznych romansów (m.in. trudnej relacji z Kelly) odnalazł szczęście małżeńskie w 10. sezonie serii. Jego wybranką została dziewczyna o nazwisku bardzo nam znajomo brzmiącym - Janet Sosna. Wątpliwym jest jednak, by umiała odśpiewać "Szumią sosny na gór szczycie", gdyż była rodowitą Japonką. Ich związek, choć najpierw połączył ich tylko seks, zakończył się ślubem i narodzinami pięknej córki Madeline.

Ian Ziering grał w "Beverly..." przez wszystkie sezony serii, a także powrócił jako Steve w jednym z odcinków spin-offu serialu, "Melrose Place".

Aktor okazał się nie tylko o wiele mniej konfliktowy niż inni jego znajomi z ekipy, ale także prawdziwie rycerski, gdy wziął na siebie winę ze rozbicie samochodu na planie. W rzeczywistości samochód rozbiła Shannen Doherty, do czego przyznała się kilka lat później. Gratulujemy Ianowi szlachetnej postawy... W końcu chodziło o ukochaną Corvettę Steve’a!

2005: Corvetta już na złom

Po opuszczeniu serialu Ian grywał regularnie w lepszych lub gorszych produkcjach. Z całą pewnością nie można nie wspomnieć o jednej z jego lepszych kreacji - w filmie Tony’ego Scotta "Domino", gdzie partnerował mu kolega z planu "BH, 90210", Brian Austin Green. Obaj wcielili się w samych siebie, przebrzmiałe gwiazdy opery mydlanej dla młodzieży, które realizują teraz telewizyjny paradokument o pracy łowców nagród. Obaj aktorzy są wyśmienici w swoich rolach, dowodząc dużego dystansu do samych siebie i poczucia humoru. To także lekki prztyczek w noski koleżanek z planu "Beverly...", które parały się tego czasu realizacją show o kulisach własnej prywatności.

W karierze Iana pojawia się kolejny, po "żonie Sośnie", polski epizod. Aktor w 2013 roku wystąpił w teledysku "Let's Go Home" z Polą Pospieszalską , bratanicą znanego kompozytora i dziennikarza Jana Pospieszalskiego.

W tym samym czasie wcielił się w rolę Fina w kultowym w pewnych kręgach filmie "Sharknado", opowiadającym o walce bohaterów z tornadem wypełnionym rekinami. Tak, to prawda.

W tym roku zobaczymy go w drugiej części tego dzieła kinematografii. Już teraz internauci okrzyknęli Iana człowiekiem, który wzniósł sztukę robienia selfie na poziom nieosiągalny dla zwykłego śmiertelnika.

Dowiedz się więcej na temat: Ian Ziering | Beverly Hills

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje