"Barwy szczęścia": Musi wybić mu to z głowy. Nie pozwoli, by złamał prawo
W 3309. odcinku "Barw szczęścia" Romeowi (Jacek Tyszkiewicz) nie uda się, niestety, zdobyć pozwolenia na wywiezienie prochów matki z Włoch. Chłopak jednak wcale się tym nie przejmie i postanowi nielegalnie przetransportować urnę do Polski. Gdy Borys (Jakub Wieczorek) zadzwoni do żony, że wracają bez "papierów", Aldona (Elżbieta Romanowska) oskarży go o brak odpowiedzialności. - Po to tam pojechał, żeby pomóc młodym - powie Elżbiecie (Marzena Trybała), która akurat będzie u niej z wizytą.
Elżbieta odwiedzi Aldonę, by przekazać jej, że rozmawiała z Ewą (Gabriela Ziembicka) i dowiedziała się, że Romeo wciąż nie ma zgody na przewiezienie prochów mamy do Polski, więc pewnie jeszcze trochę zostaną w Italii.
- Nie zdziwię się, jak to zajmie jeszcze z tydzień. A może nawet więcej... - westchnie Grzelakowa.
W tym samym momencie jej telefon zacznie dzwonić.
- To Borys. Oby miał dobre wieści - uśmiechnie się do Żeleńskiej.
Okaże się, Grzelak oraz Romeo i Ewa są już w drodze do domu, choć nie dostali pozwolenia na wywiezienie urny z Włoch.
- Skarbulku, byłem w konsulacie, we włoskim urzędzie i nikt nie potrafił odpowiedzieć na pytanie, ile to potrwa. Załatwimy to jakoś w Polsce - powie Borys żonie, po czym doda, że teraz najważniejszy jest Romek i rozłączy się.
- Słyszała pani... Tyle dni tam siedzieli i nagle postanowił wrócić bez załatwienia sprawy - Aldona spojrzy na Elżbietę.
- Cały Borys. W gorącej wodzie kąpany... Przecież to jest nielegalne i na pewno będą z tego problemy - zdenerwuje się.
- Romeo stracił mamę i musi mieć przestrzeń, żeby to jakoś przeżyć. Bieganie po urzędach na pewno w tym nie pomoże - stwierdzi Żeleńska i zdradzi Aldonie, że dowiedziała się od wnuczki, że Bianchi chce rozsypać prochy matki w Borkach, co przecież też jest niezgodne z przepisami.
Grzelakowa aż przysiądzie z wrażenia.
- Będzie trzeba o tym porozmawiać, jakoś wybić mu to z głowy - wyszepcze.
Tymczasem Borys powie Romeowi, że rozmawiał z Aldoną.
- Nie jest zbyt zadowolona, że wracamy bez papierów - wyzna nastolatkowi.
- Nie chcę, żebyś miał przeze mnie kłopoty. Szkoda by było, gdybyś się przez naszą włoską biurokrację pokłócił z żoną - stwierdzi Bianchi.
- Tym się nie martw. Jak się pokłócimy, to się potem pogodzimy. Znasz Aldonę, jest jak islandzki gejzer, szybko wybucha, ale równie szybko złość jej mija - zażartuje Grzelak, choć wcale nie będzie mu do śmiechu.
Kiedy Borys i jego podopieczni dotrą do Borek, Aldona i czekająca u niej na powrót wnuczki Elżbieta odetchną z ulgą.
- Na pewno jesteście po podróży głodni i zmęczeni. Siadajcie do stołu - zarządzi gospodyni, a chwilę potem, podając kolację, wprost zapyta męża, co zamierza w sprawie pochówku matki Romka.
- Jak tylko trochę odpocznę, zabieram się za załatwienie tej sprawy jak należy - obieca jej Borys.
Jeszcze tego samego wieczoru Żeleńska odbędzie poważną rozmowę z Romeem.
- Ewa to moja jedyna wnuczka i bardzo mi zależy na tym, żeby była szczęśliwa. Mam nadzieję, że to rozumiesz - powie chłopakowi.
- Ja też tego chcę. Kocham Ewę - usłyszy.
Zdradzamy, że Aldona nie zgodzi się, by Romeo rozsypał prochy mamy w jej ogródku. Czy Bianchi mimo to złamie polskie prawo, by spełnić ostatnią wolę matki?
Na 3309. odcinek "Barw szczęścia" TVP2 zaprasza w środę 4 lutego o godzinie 20.05.