Wciągający kryminał pełen epickiej akcji. Nowe oblicze Sherlocka zachwyca
Choć z nieukrywaną radością czekałam na serial "Młody Sherlock", starałam się jednocześnie nie mieć zbyt dużych oczekiwań. W moim prywatnym rankingu trudno byłoby przebić produkcję BBC z udziałem Benedicta Cumberbatcha i Martina Freemana, która do dziś robi piorunujące wrażenie. Nowe dzieło Guy'a Ritchiego wykracza jednak poza wszystko, co dotychczas powstało na temat słynnego detektywa z Londynu i trudno ją z czymkolwiek porównywać. Choć jest dopiero marzec, świadoma wagi tych słów uważam, że to może być jeden z najlepszych seriali tego roku.
Serial "Młody Sherlock" trafił na Prime Video 4 marca i niemal od razu zdobył popularność wśród widzów na całym świecie. Historia skupia się na legendarnym Sherlocku Holmesie, głównym bohaterze cenionych powieści kryminalnych Arthura Conan Doyle'a. Choć o detektywie z Baker Street powstało już wiele rozmaitych dzieł (w tym seria książek Andrew Lane'a "Młody Sherlock Holmes", w której ma 14 lat), raczej żadne z nich nie skupiały się z taką dokładnością na latach późno nastoletnich, które kształtowały jego psychikę.
Tytułową rolę odegrał Hero Fiennes Tiffin, dotychczas znany przede wszystkim z serii dość nieudanych filmów "After". "Młody Sherlock" okazał się jednak dużą szansą na zaprezentowanie drzemiącego w nim i płynącego w żyłach talentu. Warto wspomnieć, że gwiazdor pochodzi z artystycznej rodziny oraz jest siostrzeńcem znanych aktorów Ralpha i Josepha Fiennesa. W obsadzie znaleźli się również m.in. Dónal Finn (James Moriaty), Zine Tseng (księżniczka Gulun Shou'an), Natascha McElhone (Cordelia Holmes), Max Irons (Mycroft Holmes), wspomniany Joseph Fiennes (Silas Holmes), oraz niekwestionowana gwiazda kina brytyjskiego Colin Firth (Sir Bucephalus Hodge).
Reżyserem dwóch pierwszych odcinków i producentem wykonawczym został Guy Ritchie. Przypomnijmy, że twórca miał już w swojej karierze do czynienia z tym niezwykłym bohaterem; przed laty stworzył dwa cenione filmy o Sherlocku z udziałem Roberta Downeya Jr.
Serial przenosi widzów do barwnej XIX-wiecznej Anglii. Tytułowy bohater już w pierwszych minutach daje się poznać jako charyzmatyczny, odważny, jednak nieco nieokiełznany młodzieniec. Ma także problemy z prawem, co kwestionuje jego wiarygodność i stawia w dość niewygodnej pozycji. Trudno jednak odmówić mu bystrości, którą przejawia niemal na każdym kroku.
Niedługo po trafieniu do Oksfordu poznaje Jamesa Moriarty'ego, który wbrew temu, co wiemy o nim z literackiego pierwowzoru, staje się towarzyszem Sherlocka. Gdy Holmes zostaje wplątany w sprawę morderstwa, James z dużą dociekliwością i brawurą pomaga mu ją rozwikłać. Ta jednak okazuje się bardziej skomplikowana, niż początkowo myśleli; pomysłowi młodzieńcy odkrywają, że spisek ma charakter międzynarodowy i na dodatek jest ściśle związany z rodzinną historią detektywa, w tym przedwcześnie utraconą siostrą. Tak oto rozpoczyna się śledztwo, które daje początek wielkiej karierze Sherlocka.
Duet Sherlock-Moriarty to jeden z najbardziej zaskakujących aspektów serialu. Obaj w ciekawy sposób uzupełniają się temperamentami i tworzą niezwykle zgraną drużynę. Na pierwszy rzut oka widać, że aktorzy świetnie się czuli w swoim towarzystwie na planie, przez co rozwój ich relacji ogląda się z dużą przyjemnością. Jednak nie tylko oni błyszczeli na ekranie; Colin Firth, choć gra jedynie postać drugoplanową, elegancją i stonowaniem był w stanie skraść niemal każdą scenę. Wspaniale jako małżeństwo zaprezentowali się także McElhone i Fiennes, choć w ich relacji, o czym przekonujemy się z odcinka na odcinek, na próżno szukać jednoznaczności.
Dużym walorem serialu jest także umiejętny balans między gatunkami, niepozwalające oderwać wzroku tempo i autorski styl Guya Ritchiego. Fani tego artysty z pewnością będą usatysfakcjonowani dynamicznymi scenami akcji, których tu zdecydowanie nie brakuje, jak i dużą dozą brytyjskiego humoru, który przejawia się w słowach i gestach. Produkcja ma osiem odcinków, z czego każdy wypełniony jest pięknymi kreacjami z epoki, przyjemną dla ucha angielszczyzną i przygodowymi wątkami, które potrafią podtrzymywać uwagę. Choć sama intryga z czasem staje się nieco przewidywalna, zdecydowanie warto dać tej produkcji szansę. "Młody Sherlock" okazał się dla mnie pozytywnym zaskoczeniem i polecam go z czystym sumieniem. To rozrywka zrealizowana z rozmachem, pomysłem, ale też i szacunkiem do pierwowzoru. Potencjał tej opowieści nie został wyczerpany, więc mam ogromną nadzieję, że wkrótce doczekamy się jakichś wieści kontynuacji.
Zobacz też:
Prowokacyjny miniserial Netfliksa. Zmysłowa opowieść o obsesji
