Mistrz współczesnego horroru szykuje nowy serial. Już określany jest jako "wspaniały"
Mistrz współczesnego horroru szykuje nowy serial. "Carrie" na podstawie powieści Stephena Kinga już określana jest jako "wspaniała".
Serial "Carrie" ma być odważnym i aktualnym spojrzeniem na powieść Kinga, która po raz pierwszy ukazała się w 1974 roku. To właśnie od "Carrie" rozpoczęła się literacka kariera mistrza grozy, a jej ekranizację z 1976 roku, z niezapomnianą Sissy Spacek, do dziś uznaje się za klasykę gatunku.
Tytułowa bohaterka jest obiektem żartów rówieśników. Pewnego dnia zaczyna odkrywać moce telekinetyczne. Mistrz horroru, Mike Flanagan, już zapowiedział, że wprowadzi do fabuły istotne zmiany, dostosowując ją do współczesnych realiów. Zanim jednak ruszyły prace nad scenariuszem, reżyser skonsultował się ze Stephenem Kingiem, uzyskując jego zgodę na swoją interpretację.
W obsadzie znaleźli się Summer H. Howell, Amber Midthunder, Samantha Sloyan, Matthew Lillard, Josie Totah, Katee Sackhoff, Heather Graham. Ta ostatnia w wywiadzie z serwisem Collider stwierdziła, że serial Prime Video będzie świetny.
"Widziałam już trzy pierwsze odcinki i są wspaniałe. Został w nich zawarty aspekt problemów z mediami społecznościowymi i inne ważne tematy. [Twórcy - przyp. red.] starają się uwspółcześnić tę historię, i uważam, że umiejętnie łączą to ze wszystkim, co czyni 'Carrie' kultową produkcją".
Warto przypomnieć, że w "Carrie" wystąpią również jedni ze stałych współpracowników Flanagana: Michael Trucco, Kate Siegel, Rahul Kohli.
Mike Flanagan jest obecnie jednym z najważniejszych twórców filmów i seriali grozy w Hollywood. Przełomem w jego karierze był miniserial "Nawiedzony dom na wzgórzu", który w 2018 roku zadebiutował na platformie streamingowej Netflix. Rok później do kin wszedł "Doktor Sen", czyli kontynuacja "Lśnienia" Stanleya Kubricka. On także spotkał się z ciepłym przyjęciem. Kolejne jego hity to "Nocna msza", "Nawiedzony dwór w Bly czy "Zagłada domu Usherów". Trochę mniej udany był "Klub Północny".
Zobacz też: "Daredevil: Odrodzenie" zawodzi? Pierwszy sezon dawał nadzieję na więcej
