1670
Ocena
serialu
9.2
Super
Ocen: 1039
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Cytaty z tej produkcji stały się kultowe. To kryje się za fenomenem serialu Netfliksa

"1670" to przykład serialu, który zadziałał jak kulturowy zapalnik. Kilka odcinków wystarczyło, żeby cytaty z produkcji stały się kultowe, a widzowie zechcieli zwiedzić popularną wieś. Zaczęli więc pytać o jedno: "gdzie jest ta Adamczycha?". I choć nazwa brzmi jak miejscowość, którą można wpisać w nawigację, serialowa Adamczycha jest tak naprawdę sprytnie złożoną układanką z kilku realnych miejsc.

"1670": Adamczycha: skansen w Kolbuszowej

Najważniejszą lokacją "1670" jest skansen w Kolbuszowej (Muzeum Kultury Ludowej). To tam powstała większość plenerów: drogi, podwórza, zagrody i te ujęcia, które przypominają klimat polskiej wsi z XVII wieku. Skansen jest idealny do takich produkcji, bo daje gotową architekturę ludową, naturalne otoczenie i możliwość kręcenia w miejscu, które nie ma współczesnych szyldów, reklam i kabli w kadrze.

Co ważne, serial nie tylko korzystał z obiektu, ale w praktyce przearanżował go pod fabułę. Część elementów scenografii była budowana lub dostosowywana tak, by widz uwierzył, że to jedna konkretna wieś z własnymi punktami orientacyjnymi. To dlatego Adamczycha na ekranie wygląda spójnie, a widz ma wrażenie, że zna tę drogę, płot i karczmę, mimo że to filmowa konstrukcja.

Reklama

Popularność "1670" sprawiła też, że lokacja zaczęła żyć własnym życiem. Skansen stał się miejscem wycieczek, a część osób ogląda dziś odcinki jak mapę: "tu był ten dialog, a tu stał Jan Paweł".

"1670": gdy serial potrzebował szlacheckiej powagi i innego tonu

Choć Adamczycha jest sercem świata przedstawionego, ekipa korzystała też z innych obiektów, zwłaszcza wtedy, gdy potrzebny był inny ciężar sceny: bardziej urzędowy, sejmikowy, mniej swojski. W takich momentach lokacje sprawują kluczową rolę, przenoszą widza do innej przestrzeni, w której śmieszność polskiej dumy i narodowych ambicji wybrzmiewa jeszcze głośniej.

W kolejnych etapach opowieści serial rozszerza świat i próbuje wyjść poza wieś. I tu wchodzi filmowa magia - produkcje często “podstawiają" jedno miasto za drugie, jeśli daje lepszy kontrolowany plan zdjęciowy albo po prostu wygląda bardziej "po bożemu" na ekranie. Dla widza to nie wada - to element rzemiosła. A w przypadku "1670" nawet pasuje do konwencji: serial jest świadomie anachroniczny, bawi się skojarzeniami i nie udaje dokumentu, więc taka podmiana ma w sobie dodatkowy urok.

"1670": co ze "słynnym blokiem" i skąd się wziął?

Wokół "1670" krąży też motyw "słynnego bloku" - zwykle w formie fanowskich żartów: czasem w tle da się wypatrzyć nowoczesność czającą się tuż za granicą kadru. W produkcjach plenerowych to normalne ryzyko, wystarczy minimalnie zmienić oś kamery, a XVII wiek spotyka XXI. Internet kocha takie wpadki. Jednak w przypadku serialu "1670" nic takiego nie miało miejsca. 

Za to blok, a nawet bloki pojawiają się w kontekście promocji serialu przez Netfliksa. Pierwszy blok z muralem inspirowanym “1670" powstał na warszawskim Powiślu, na ulicy Tamka. Dość szybko pojawiły się murale promujące serial w innych miastach, m.in. w Łodzi czy Wrocławiu. 

Od niedawna fani serialu "1670" mogą podziwiać okazały mural stworzony w ramach Zamojskiego Festiwalu Sztuki Ulicy. Malowidło znajduje się w Zamościu, na ulicy Jana Pawła II, a jego bohaterem jest Jan Paweł Adamczewski. Autorem muralu jest Daniel "Sen" Szymczyk, który pochwalił się realizacją w mediach społecznościowych.

Dlaczego "1670" stało się takim hitem?

Sukces serialu nie wziął się tylko ze śmiesznych dialogów. "1670" trafia do widzów, ponieważ jest satyrą na bardzo rozpoznawalne mechanizmy: aspiracje bez pokrycia, kompleksy, narodowe zadęcie, polskie "należy mi się" i przekonanie, że jeśli coś się nie udaje, to na pewno przez spisek, sąsiada albo system.

Klucz tkwi w tym, że serial mówi językiem historycznym, ale my słyszymy w nim współczesność. Bohaterowie są ubrani jak w XVII wieku, ale mentalnie przypominają ludzi z rozmów przy stole, z internetu i z osiedlowej ławki. To  daje wyjątkowo nośny efekt: śmiejemy się, bo to absurd, a chwilę później mamy lekkie ukłucie, bo przecież ten absurd jest... dziwnie znajomy.

Do tego dochodzi forma. "1670" bawi się konwencją mockumentu i spowiedzi do kamery, dzięki czemu postacie mogą komentować świat wprost, bez udawania, że widz nie istnieje. To natychmiast buduje więź z odbiorcą, a cytaty zaczynają funkcjonować jako gotowe formatki do memów.

Wreszcie obsada. Bartłomiej Topa jako Jan Paweł Adamczewski buduje bohatera, który chce być kimś wielkim, ale działa w skali tak małej, że każda jego wielkość brzmi komicznie. Ta sprzeczność jest paliwem serii. A kiedy w serialu występują postacie z wyraźnymi tikami, rytmem mówienia i charakterystyczną logiką, publiczność zaczyna je naśladować. I wtedy serial wychodzi poza ekran.

"1670": ciekawostki dla fanów

Jeśli masz ochotę na turystykę serialową, najlepsza strategia jest prosta: obejrzyj jeden odcinek i zwróć uwagę na stałe punkty w Adamczysze - karczmę, obejścia, drogi, wejścia do budynków. Potem wróć do kolejnego odcinka i zobacz, jak często serial korzysta z tych samych przestrzeni, tylko przestawia je z innego kadru. To świetnie pokazuje, jak scenografia i reżyseria budują iluzję dużej wsi.

I właśnie dlatego pytanie "gdzie kręcono?" jest tu tak ważne. Lokacje w serialu nie są tylko tłem - są częścią żartu i częścią świata. A gdy serial staje się hitem, tło zaczyna żyć własnym życiem. W przypadku "1670" Adamczycha jest więc nie tylko fikcyjną wsią, ale też realnym miejscem, które dzięki produkcji dostało drugie życie w wyobraźni widzów.

Zobacz też: Alternatywna wizja historii Polski. Mieszany odbiór i kontrowersje

swiatseriali
Dowiedz się więcej na temat: Netflix: Seriale
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL