Poruszające wyznanie Ewy w "Sanatorium miłości". Powiedziała łamiącym głosem
W minionym odcinku "Sanatorium miłości" Emilia i Henryk R. zdecydowali się kontynuować relację, pomimo wpadki, jaką zaliczył senior w poprzednim epizodzie. Widzowie byli także świadkami poruszającego wyznania Ewy, która otworzyła się na temat swojej przeszłości.
W przedostatnim odcinku ósmej edycji "Sanatorium miłości" seniorzy ponownie stanęli przed kolejnym wyzwaniem – tym razem kulinarnym. Uczestnicy dobrani w pary mieli przygotować śniadanie, które następnie oceniła Katarzyna Bosacka.
Szczególną uwagę widzów przyciągnęła relacja Emilki i Henryka R. Jeszcze niedawno wydawało się, że ich znajomość zmierza w oczywistym kierunku, jednak w poprzednim epizodzie mężczyzna zranił kobietę, decydując się zaprosić Ewę na randkę. Tym większe było zaskoczenie, gdy para znów znalazła się blisko siebie przy wspólnym gotowaniu.
Emilia w rozmowie z Bożeną postanowiła szczerze odnieść się do całej sytuacji. Nie ukrywała, że emocje wciąż są w niej żywe, choć stara się patrzeć na wszystko z dystansem.
"Myślę, że jest mi z nim akurat. To jest mężczyzna wielorakich zalet. Dbający o kobietę. A czy będzie ciąg dalszy? To się okaże" – powiedziała Emilka.
W tym samym odcinku usłyszeliśmy poruszające wyznanie Ewy. W rozmowie z prowadzącą, Martą Manowską, opowiedziała o swojej trudnej przeszłości.
"Szybko poznałam swojego męża. Miała 17 lat. On był moim powiernikiem" - zaczęła.
"Po trzech latach znajomości pobraliśmy się, a po dwudziestu czterech latach się rozwiedliśmy. Jak to w życiu - są wzloty i upadki. Był dobry czas. Córka się urodziła. Mogę powiedzieć, że był dobrym ojcem. Mężem też był dobrym, ale są momenty, kiedy ludzie nie mają takiego porozumienia..." - mówiła łamiącym głosem.
Wyraźnie poruszona uczestniczka podzieliła się także refleksją nad własnymi wyborami, które jak się okazało, miały wpływ na jej relacje z córką.
"Gdybym się z nim nie rozwiodła, tobym nie była tą osobą, którą teraz jestem. Mogę jedynie żałować, że wyjeżdżałam pracować do Niemiec. Kiedyś córka mi to wypomniała. W dorosłym życiu. Ja sobie nie zdawałam z tego sprawy, bo myślałam, że robię dobrze" - przyznała.
"Najważniejsza jest obecność matki przy dziecku" - podkreśliła.
W tym samym odcinku "Sanatorium miłości" doszło do wyraźnego zwrotu w jednej z relacji. Anna, która dotychczas skupiała swoją uwagę niemal wyłącznie na Aleksandrze, postanowiła zamknąć ten rozdział i skierować zainteresowanie w stronę Mike’a.
Podczas spotkania twarzą w twarz z Aleksandrem Anna nie zamierzała owijać w bawełnę. W szczerych, mocnych słowach podsumowała swoje rozczarowanie i jasno dała do zrozumienia, co ją zabolało.
"Pierwszego dnia mojego pobytu zachwyciłam się tobą. Postrzegałam ciebie jako mężczyznę z bardzo wysokich sfer. Toteż myślałam, że mogę postawić tobie poprzeczkę bardzo wysoko, że będziesz się starał. Natomiast w kolejnych dniach zderzyłam się z prawdziwą rzeczywistością. Wyśmiałeś mój poziom – czerwone dywany, limuzyny. A to jest mój poziom! Nie ośmieszyłeś mnie, ośmieszyłeś siebie" - zaakcentowała Ania.
Aleksander, zaskoczony tak stanowczą reakcją, postanowił od razu odnieść się do zarzutów. Wprost przeprosił seniorkę.
"Nie pozwoliłbym sobie na to, żeby kobietę w jakiś sposób ośmieszyć" - podkreślił.
Czytaj więcej: Ewa z "Sanatorium miłości" przeszła przemianę. "W drugim małżeństwie poczułam porażkę"
