Najpierw pojedynkował się z Ewą. Teraz rozdaje karty na farmie
Na farmie rozpoczął się nowy etap gry. Po pojedynku, który wyłonił Farmera Tygodnia, atmosfera w gospodarstwie wyraźnie się zmieniła. Odcinek 17 programu "Farma 5" przyniósł nie tylko nowe obowiązki, ale też pierwsze strategiczne ruchy i decyzje, które mogą mieć wpływ na dalszy przebieg rywalizacji. W centrum wydarzeń znalazł się Aksel, który jako nowy lider musiał zmierzyć się z odpowiedzialnością za całą grupę.
Jeszcze dzień wcześniej Aksel walczył o przywództwo w gospodarstwie. Ostatecznie to on wygrał pojedynek z Ewą i został nowym Farmerem Tygodnia. Oznaczało to nie tylko komfort w postaci prywatnego pokoju i upragnionej kiełbasy, o której wcześniej wspominał, ale przede wszystkim odpowiedzialność za funkcjonowanie całej farmy.
Pierwszy poranek w nowej roli przyniósł niespodziankę. "Lamia" spodziewała się kary za niedokładne wydojenie krowy, jednak Aksel zaskoczył wszystkich. Zamiast zaostrzać konflikt postanowił zakończyć napięcia i podkreślił, że najważniejsza jest współpraca całej grupy. Sama uczestniczka przyznała później przed kamerami, że gdy Aksel nie jest pod wpływem swoich sojuszników, potrafi być całkiem w porządku.
Codzienne obowiązki w stodole przebiegały dość sprawnie, choć uczestnicy coraz częściej narzekali na głód. Andrzej i "Janosik" otwarcie mówili o tym, że zapasy jedzenia są skromne.
Poranek przyniósł jednak też lżejsze momenty. W kuchni pojawiła się Karolina, która przyszła na śniadanie przygotowana niemal jak na wyjątkową okazję. Na stole pojawiła się jajecznica, śliwki, orzechy laskowe i ogórki. Atmosfera była żartobliwa, a "Lamia" skomentowała, że przygotowała jajecznicę taką, jaką wymarzyła sobie ich "Nefretete".
Wkrótce na farmie pojawili się prowadzący, Szymon i Beata. Spotkanie z nimi oznaczało przekazanie zadania tygodnia.
Uczestnicy muszą przygotować zapas drewna oraz wykonać kilka prac w mleczarni. Pierwszego dnia dwie osoby mają udać się do lasu i przygotować minimum 30 klocków drewna. Następnego dnia kolejne dwie osoby muszą rozłupać je na co najmniej 120 kawałków i zabezpieczyć przed deszczem.
Równolegle w gospodarstwie trzeba przygotować kilogram sera podpuszczkowego z czarnuszką, kilogram masła, pięć kilogramów twarogu oraz pięć słoików musu jabłkowego. Jeśli zadanie zostanie wykonane prawidłowo, Dom i Stodoła otrzymają jedzenie oraz 10 tysięcy złotych do wspólnej puli.
Do pierwszej części pracy Aksel wybrał Henryka i Karolinę, którzy wyruszyli do lasu. Po powrocie Henryk przyznał, że był zaskoczony siłą swojej towarzyszki.
Jednym z najbardziej intrygujących momentów dnia był list znaleziony w kance na mleko. Agnieszka odczytała jego treść, w której pojawiła się zapowiedź nowego elementu gry. Na farmie pojawiło się jabłko nominacji. Gdy zabrzmi dzwonek, Farmer Tygodnia musi zerwać owoc z drzewa i wręczyć go wybranej osobie ze stodoły. Następnego dnia uczestnik ten przekaże jabłko kolejnej osobie.
Jedna zasada była jasna. Tego jabłka nie wolno zjeść. Wraz z kolejnymi godzinami coraz wyraźniej było widać, że uczestnicy zaczynają myśleć strategicznie. Agnieszka przyznała, że chce utrzymywać dobre relacje z różnymi grupami, ponieważ wsparcie po obu stronach może być kluczem do dalszej gry.
Swoje rozmowy prowadzili też Henryk i Wojciech, którzy zastanawiali się, z kim najlepiej trzymać się w programie. Rozważali między innymi współpracę z Andrzejem i Łukaszem.
Najważniejsza decyzja należała jednak do Axela. To on musiał zdecydować, komu wręczyć jabłko nominacji. Po krótkiej naradzie z Rolandem podszedł do "Lamii" i przekazał jej owoc.
Uczestniczka nie kryła zaskoczenia i skomentowała głośno, że Farmer Tygodnia musiał skonsultować decyzję z kolegą. Aksel zareagował spokojnie, jedynie się uśmiechnął. Na farmie było już jasne, że gra zaczyna nabierać tempa.
