Grzegorz Małecki nigdy nie krył, że aktorstwo nie jest zawodem, któremu chciałby oddać się bez reszty.
"Zdając do Akademii Teatralnej na Wydział Aktorski, traktowałem te studia jako pewien etap do tego, żeby zająć się reżyserią" - wyznał, gdy ponad ćwierć wieku temu, będąc jeszcze studentem, dostał propozycję dołączenia do zespołu Teatru Narodowego.
Dziś Grzegorz ma na koncie kilka wyreżyserowanych przez siebie przedstawień i od dawna nie jest już "tylko" aktorem.
Grzegorz Małecki po 26 latach odchodzi z Teatru Narodowego
Grzegorz Małecki ogłosił za pośrednictwem mediów społecznościowych, że postanowił "zakasać rękawy" i, zamiast mówić i pisać o problemach, z jakimi boryka się polski teatr, zacząć robić coś, by tym problemom zaradzić.
"Wczoraj zakończył się mój 26-letni związek z Teatrem Narodowym. Od dziś zaczynam nową pracę jako dyrektor artystyczny Teatru im. Adama Mickiewicza w Częstochowie" - napisał 28 sierpnia.
Dyrektorka częstochowskiej sceny, Magdalena Woch, potwierdziła w rozmowie z Polską Agencją Prasową, że Małecki zaproponował już trzy premiery oprócz dwóch wcześniej przygotowywanych przez teatr.
W najbliższym czasie nowy dyrektor artystyczny nie będzie jednak w Częstochowie ani reżyserował spektakli, ani w nich występował.
"Nie w tym sezonie, bo mam jeszcze wcześniejsze liczne zobowiązania. Ale zaraz na początku kolejnego chciałbym wyreżyserować spektakl z całą częstochowską obsadą" - powiedział na konferencji prasowej.
Nie chce być tylko odtwórcą. "Czasami chce się wziąć sprawę we własne ręce"
Pójście "w dyrektory" to dla Grzegorza Małeckiego szansa, by zacząć mówić w teatrze własnym głosem.
"Im dłużej uprawiam zawód aktora, tym bardziej czuję, że jest on potwornie odtwórczy, wręcz usługowy, nie ma w nim nic artystycznego" - mówił kilka lat temu w wywiadzie dla "Tele Tygodnia", dodając, że aktor tak naprawdę jest marionetką w rękach reżyserów, producentów i autorów tekstów.
"Czasami po prostu chce się wziąć sprawę we własne ręce i zrobić coś samemu" - stwierdził.
Małecki liczy na to, że w Częstochowie stworzy - to jego słowa - "teatr komunikatywny", a powstałe pod jego okiem spektakle będą opowiadać bliskie widzom i ważne dla nich historie.
"Wydaje mi się, że teatr w Częstochowie ma nieprawdopodobny potencjał, który chciałbym bardziej wykorzystać, niż to było do tej pory" - powiedział na spotkaniu z dziennikarzami i dodał, że zamierza zaprosić do współpracy wielu wybitnych twórców, którzy pomogą teatrowi "wypłynąć na szersze wody".
Tymczasem Grzegorz przygotowuje jako reżyser z Katarzyną Figurą i Gamou Fall spektakl "Powodzenia, Leo Grande", który w marcu 2027 roku trafi na afisz stołecznego Teatru Współczesnego.
Nie on pierwszy. Wielkie nazwiska kierowały częstochowską sceną
Grzegorz Małecki nie jest pierwszym znanym aktorem, który zdecydował się pokierować zespołem Teatru im. Adama Mickiewicza w Częstochowie. Wśród jego poprzedników byli m.in. August Kowalczyk, Olaf Lubaszenko, Piotr Machalica, Henryk Talar i Marek Perepeczko.
Małecki obejmuje więc stanowisko, które przed nim piastowały wielkie nazwiska polskiej sceny. Teraz będzie miał okazję udowodnić, czy po 26 latach spędzonych w Teatrze Narodowym jest gotowy nie tylko grać i reżyserować, ale także nadawać ton całemu teatrowi.
Zobacz też: Znana polska aktorka nie miała w szkole łatwo. "Wyrzucono mnie z liceum"









