Wilhelmi zażądał nagich piersi

Serialowa Kasia (Izabela Trojanowska) do dziś z sentymentem wspomina swój udział w legendarnym serialu "Kariera Nikodema Dyzmy". To, co teraz może opowiadać w formie anegdoty, wiązało się z dramatycznym przeżyciem.

W ciągu czterech lat piękna aktorka znalazła się na absolutnym szczycie. Jej debiutancka rola Teresy Sikorzanki w serialu "Strachy"(1979) nikogo nie pozostawiała obojętnym, a sceny, w których uczy się hiszpańskiego tańca, na zawsze utkwiły w pamięci widzów. Kasia Kunicka, w przyjętej z entuzjazmem "Karierze Nikodema Dyzmy" (1980), była kolejnym potwierdzeniem jej talentu.

Reklama

Do tego zdobyła bardzo liczące się wtedy nagrody na festiwalu piosenki w Opolu, a jej przeboje - "Tyle samo prawd ile kłamstw" czy "Wszystko, czego dziś chcę" śpiewała cała Polska. Mogła zostać gwiazdą pierwszej wielkości, w innej sytuacji społecznej i gospodarczej kraju. W 1982 roku Izabela Trojanowska wyjechała jednak z Polski do Niemiec.

Wilhelmi zażądał nagich piersi

Jako Teresa Sikorzanka zrobiła wrażenie nie tylko na widzach. Zwrócił na nią uwagę reżyser "Kariery..." Jan Rybkowski i zaprosił na zdjęcia próbne oraz rozmowę. Zaakceptował kandydaturę Izabeli Trojanowskiej do roli córki Kunickiego (Bronisław Pawlik) i pasierbicy Niny Kunickiej (Grażyna Barszczewska). Do aktorki znowu uśmiechnęło się szczęście. "Kariera..." była wtedy ostatnim serialem, na którym nie oszczędzano pieniędzy. Wkrótce miała skończyć się złota era Telewizji Polskiej i zbliżał się okres wielu chudych lat. Wszystkie kostiumy do serialu szyto na miarę z najlepszych materiałów.

Z pieczołowitością wykonywano każdy detal ubioru czy rekwizytu. Aktorki były malowane zgodnie z kanonami mody lat 20. XX wieku. Wszystko wyglądało jak piękny sen. Ale już pierwszego dnia zdjęciowego Izabela Trojanowska myślała, że sen skończył się gwałtownie i definitywnie. Miała do zagrania trudną scenę z Romanem Wilhelmim - Kasia przychodzi do pokoju Dyzmy i chce go zniechęcić do romansu z Niną.

Dramatyczna rozmowa kończy się gwałtem. Wilhelmi zażądał, żeby Trojanowska stała obnażona przed nim do połowy, bo inaczej, nie widząc jej nagich piersi, nie zagra odpowiednio tej sceny. Przy tym kamera miała pokazywać plecy aktorki, więc tylko Roman Wilhelmi mógł cieszyć się widokiem jej biustu.

Doszło do targów między aktorką, reżyserem oraz gwiazdorem. W końcu usłyszała, że jeśli nie chce się rozebrać, to bez łaski - na jej miejsce czeka tłum aktorek. Trojanowska wybiegła z pałacu, w którym kręcono zdjęcia. W końcu dowiedziała się, że cała sytuacja była... żartem zaaranżowanym przez Romana Wilhelmiego.

Koń chciał ją zabić

Jedna ze scen mogła skończyć się dla aktorki śmiercią lub kalectwem.

- Do sceny, w której galopuję na koniu, dostałam pięknego araba czystej krwi. Nie uprzedzono mnie jednak, że koń był raczej średnio ujeżdżony. Na próbach wszystko wypadło dobrze, ale gdy ekipa zapaliła lampy i zaczęła wrzeszczeć, koń spłoszył się, poszedł do galopu i najwyraźniej chciał mnie zabić. Pędził w kierunku bramki, przez którą pewnie by się przecisnął, ale mnie by zostawił na murze. W ostatniej chwili się wysadziłam. Reżyser po tym incydencie postawił szampana i poprosił, żebym zdecydowała się na powtórzenie sceny. Oczywiście powtórzyłam. Na tym samym koniu, którego później parokrotnie wprowadziłam w galop - wspomina Izabela Trojanowska.

a.im.

Dowiedz się więcej na temat: Kariera Nikodema Dyzmy | Izabela Trojanowska | Roman Wilhelmi

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje