Twórcy "Furiozy" nie chcieli jej w filmie. Zawalczyła i zwyciężyła w castingu

Weronika Książkiewicz to jedna z tych aktorek, które przez lata musiały walczyć z łatką przypiętą już na początku kariery. Dziś kojarzy się z dużo bardziej różnorodnymi rolami, ale jej droga do tego miejsca była dość wyboista. 21 marca aktorka kończy 45 lat.

Weronika Książkiewicz wyzwoliła się z łatki "ładnej blondynki"

Jest absolwentką Wydziału Aktorskiego na łódzkiej Filmówce. Tuż po debiucie swoją ścieżkę związała z teatrami. Ekranową karierę zaczynała od niewielkich ról w serialach i produkcjach telewizyjnych na początku lat 2000. Wystąpiła m.in. w "Lokatorach", "Samym życiu" czy "Plebanii". Szeroką rozpoznawalność przyniosły jej jednak komedie romantyczne i lekkie seriale, w których obsadzano ją zgodnie z jej wizerunkiem - jako "śliczną, słodką blondynkę". Widzowie oglądali jej występy w "BrzydUli", "Piątym stadionie", "Dzień dobry, kocham cię!", "Planecie singli" czy "Leśniczówce". 

Reklama

Weronika nie ukrywa, że z czasem zaczęła tracić nadzieje na bardziej ambitne kreacje. "Grałam cały czas podobne albo takie same postaci" - przypomniała w rozmowie z "Wysokimi Obcasami" i dodała, że jedyne na co mogła liczyć, to kolejna rola w nijakiej komedii romantycznej.

Z czasem zdała sobie jednak sprawę, że problem nie leży tylko po stronie branży. "Kiedy przestałam myśleć, że ktoś mnie wrzucił do szufladki, tylko zrozumiałam, że sama do niej weszłam i sama muszę z niej wyjść, pokazać, kim jestem naprawdę, pojawiły się nowe propozycje" - opowiadała w cytowanym już wywiadzie.

Co prawda, twórcy "Furiozy" nawet nie chcieli słyszeć o jej kandydaturze - uważali, że Książkiewicz nie nadaje się do roli w tym filmie. Dzięki uporom agentek aktorka została zaproszona na przesłuchanie, które zaowocowało jej angażem do roli Ewy Drzewieckiej "Dzikiej". Wygranie castingu do "Furiozy" sprawiło, że Weronika wreszcie uwierzyła w siebie.

W kolejnych latach absolwentkę łódzkiej Filmówki oglądaliśmy w "Herkulesie", "Zabij mnie, kochanie", "Klangorze 2" i "Drugiej furiozie".

Zawsze może liczyć na wsparcie mamy. Nawet w trudnych chwilach

Weronika Książkiewicz nie ograniczała się tylko do występów aktorskich. Wzięła też udział w jednej z edycji programu "Gwiazdy tańczą na lodzie" i pojawiła się w jednym z odcinków "Fort Boyard". To właśnie podczas przygotowań do "Tańca z Gwiazdami", wraz z mamą zauwazyły niepokojące zmiany w jej ciele.

"W pewnym momencie zatrzymała się i powiedziała: 'Mamo, mam taki problem już od jakiegoś czasu. Nie czuję tej łydki, jakby nie była moja'. Od razu wiedziałam, że to coś złego, związanego z nerwem obwodowym" - wspominała mama Weroniki na łamach "Gali".

Aktorka musiała zrezygnować z udziału w programie tanecznym już na początku zmagań. Dopiero po czasie ujawniła prawdziwy powód. U artystki zdiagnozowano nowotwór układu nerwowego w okolicy kręgosłupa. Na szczęście aktorce udało się wygrać z chorobą, ale - co zawsze podkreśla - bez wsparcia mamy nie dałaby sobie rady. 

Bogate życie miłosne aktorki

Od marca 2024 jej mężem jest izraelski przedsiębiorca Heskel Nathaniel, chociaż przez lata media łączyły ją z różnymi przedstawicielami branży. Aktorka miała spotykać się z Tomaszem Karolakiem, Markiem Bukowskim, Mitją Okornem czy Jakubem Wesołowskim. Z Krzysztofem Latkiem, który zmarł nagle w wieku 59 lat w 2024 roku, doczekała się syna Borysa. 

Zobacz też: "Na Wspólnej": rodzina staje na krawędzi upadku. Kajetan traci panowanie

swiatseriali
Dowiedz się więcej na temat: Weronika Książkiewicz | Leśniczówka | Samo Życie
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL