Reklama

"Przyjaciółki": Polski "Seks w wielkim mieście"?

Jedni mówią, że nowy serial będzie przypominał "Seks w wielkim mieście", inni porównują go do "Gotowych na wszystko". Co zobaczymy w polsatowskiej produkcji?

Nie jest łatwo zrobić serial, przyciągający przed telewizory miliony kobiet, które identyfikują się z jego bohaterkami. Sukcesu amerykańskich formatów nie da się powtórzyć, a rodzime pomysły nie zawsze się sprawdzają.

Może dzieje się tak dlatego, że scenarzyści boją się odważnych dialogów dotyczących relacji damsko-męskich? A może w Polsce lepiej sprzedają się formaty przenoszone z Ameryki Południowej, w których wiadomo, kto dobry, kto zły?
 

Miejmy nadzieję, że tym razem będzie inaczej, bo producenci do serialu pod roboczym tytułem "Przyjaciółki" zamierzają zatrudnić cztery wyraziste, seksowne aktorki i skomplikować życiorysy ich bohaterek. Wiadomo już, że zagra Joanna LiszowskaMałgorzata Socha. Pozostałe dwie bohaterki - bo przyjaciółki mają być cztery - to jeszcze tajemnica.

Dla Joanny Liszowskiej, która po urodzeniu córeczki Emmy została jurorką programu "Tylko taniec", to szansa na powrót do pracy. Polsatowski taneczny show będzie miał kolejną edycję, więc jeśli zdjęcia do serialu ruszą, teraz aktorka będzie się musiała sprowadzić do Polski na dłużej.

Również dla Sochy, ikony stylu dwudziestolatek, jest to ciekawa propozycja zawodowa.

"Przyjaciółki" mają opowiadać o perypetiach koleżanek, mieszkających w dużym mieście. Problemy z facetami, pracą, markowe ciuchy, piękne wnętrza - tyle na razie wiadomo o serialu.

Niektórzy mówią, że to taki polski "Seks w wielkim mieście". Ale może lepiej pokazać, jak naprawdę żyje się kobietom w kraju nad Wisłą, niż udawać, że niewiele różni się ono od życia w Nowym Jorku?

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje