Krzysztof Pieczyński: Cierpiał z miłości i przez poglądy. Jego życie to gotowy scenariusz na film

Krzysztof Pieczyński
Krzysztof PieczyńskiBaranowskiAKPA

Krzysztof Pieczyński: skazany na aktorstwo

Za moich czasów w liceum poważano znawców muzyki i sportowców. Chciałem brylować w obu dziedzinach, ale nie miałem szans. Musiałem zacząć pisać i recytować - opowiadał w wywiadzie dla Playboya.
Każdego aktora na świecie ciągnie do Hollywood. Ja nie otrzymałem z Hollywood żadnej propozycji. Wyjechałem tam na własne ryzyko, co więcej nawet nikogo tam nie znałem. Nie znałem też języka, a mimo wszystko pragnąłem zetknąć się z tą magiczną krainą - opowiadał Stopklatce.
Krzysztof Pieczyński
Krzysztof PieczyńskiRenata PajchelEast News

Wielka miłość aktora

Miałem poczucie wielkiego odizolowania. Czasem czułem się jak małpa. Ludzie patrzyli na mnie i widziałem, że są ciekawi mojej inności, nie mnie. Zagrałem tam w wielu wspaniałych sztukach teatralnych, wiem, że gdybym został, to na pewno uczestniczyłbym w projektach o wysokim poziomie, ale miałem dosyć dostosowywania się do Amerykanów - przyznał.

Powrót do kraju

Nie miałem siły stawiać czoła codzienności tutaj. Zacząłem pić. Nie chciałem mieć żadnego związku z rzeczywistością. Męczyłem się. Tak przeżyłem dwa lata. Daleko od siebie, zagłuszając uczucia i myśli. I nagle zrozumiałem, że umrę, jeśli będzie tak dalej - opowiadał Vivie.
Krzysztof Pieczyński, 2006 rok
Krzysztof Pieczyński, 2006 rokŻukowskiAKPA
"Na dobre i na złe"
"Na dobre i na złe"AKPA

Krzysztof Pieczyński: kontrowersyjne poglądy

Każdy mój kontakt z Kościołem katolickim jest kontaktem, w którym moja godność ludzka i moje prawa obywatelskie są deptane - powiedział na antenie TVN24. - Cywilizacja śmierci to cywilizacja, którą zbudował Kościół. To jest zatęchła atmosfera, pozbawiona pierwiastka twórczego. Ja widzę, że gospodarzem tego kraju jest Kościół katolicki... To najwyższa pora, żeby Polacy odzyskali swój kraj, ponieważ nie są gospodarzami tego kraju... Polacy muszą odzyskać ten kraj - opowiadał.
Mniej boli mnie to, że zostałem pobity, ale bardziej nienawiść człowieka, który to zrobił. Zachowywał się w taki sposób, że gdyby nie obawiał się kary, prawdopodobnie by mnie zabił przekonany o własnej słuszności. Podobni do niego mają dość nienawiści, żeby nieść przed sobą krzyż i chrystianizować Europę - opowiadał po zdarzeniu.
Krzysztof Pieczyński
Krzysztof PieczyńskiAgencja W. Impact
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?