"Kobieta ze stali": Bohaterowie pikantnych skandali

Końcówka marca na pewno na długo pozostanie w pamięci Davida Zepedy, który stał się bohaterem internetu dzięki eksdziewczynie. Do sieci trafiło wideo, na którym nagi aktor eksponuje przed kamerą komputerową swoje przyrodzenie, a następnie zaczyna... erotyczne show!

Już w pierwszym komentarzu do afery David przyznał, że tym razem rzeczywiście chodzi o niego.

Reklama

- Czuję się zdradzony, ale stało się. Teraz trzeba stawić czoła sytuacji. Wstyd mi za to, że postawiłem w trudnej sytuacji swoją rodzinę, przyjaciół i obecną dziewczynę. Proszę o wybaczenie wszystkich, którzy poczuli się obrażeni. Nagranie powstało kilka lat temu, kiedy czatowałem ze swoją ówczesną narzeczoną przebywającą w innym mieście - wyznał aktor w "Radio Fórmula" i podkreślił, że jego zaufanie zostało zdradzone przez bliską mu kiedyś osobę, która dodatkowo od jakiegoś czasu szantażowała go.

David nie ugiął się pod żądaniami byłej i wkrótce przyszło mu zapłacić wysoką cenę za odmowę współpracy.

Podobny los spotkał Polo Morína.

W czerwcu 2014 r. 24-latek odnoszący swoje pierwsze sukcesy dzięki telekomedii "Mi corazón es Tuyo", znalazł się na językach, gdy do sieci wyciekł zapis internetowego sekswideoczata, w trakcie którego dał pokaz erotyczny. Lekkomyślny początkujący aktor nie sądził, że w przyszłości może ponieść konsekwencje błędów młodości.

- To był cios. Zabolało. Najbardziej fakt, że to ktoś mi bliski opublikował wideo. Na szczęście mogę liczyć na wsparcie rodziny, przyjaciół i ekipy serialu. Nie zmienię już tego, co się stało, ale to wydarzenie niewątpliwie jest dla mnie nauczką na przyszłość. Wiem też, że nie mogę ciągle biczować się za błąd młodości - skomentował kilka tygodni po skandalu, a cztery miesiące później zapewniał: - Już nigdy więcej nie zrobię nic podobnego!

Męska zemsta


Seksskandale nie omijają również płci przeciwnej. W sierpniu 2010 r. magazyn "Nueva" opublikował zdjęcia z wideo Nailei Norvind, która uprawiała cyberseks z ówczesnym chłopakiem mieszkającym za granicą. Nagranie błyskawicznie znalazło się w sieci. Co więcej, to właśnie porzucony mężczyzna sprzedał magazynowi kompromitujące zdjęcia, by zemścić się na byłej kochance. Nailea zamilkła. Dopiero po kilku miesiącach skomentowała sprawę.

- Gazeta próbowała pokazać mnie w złym świetle, dlatego też nie będę promować brukowca swoim nazwiskiem. Wiem, jak było naprawdę. Reszta mnie nie obchodzi. Nigdy nie budowałam swojej kariery na skandalu i nie zamierzam tego zmieniać. Chcę być sławna dzięki swojej pracy, a nie aferom - mówiła dla "Zocalo".

W tym samym czasie tytuł "meksykańskiej Paris Hilton" był już zajęty i należał do Michelle Vieth - koleżanki Nailei z planu telenoweli młodzieżowej "Przyjaciółki i rywalki".

Latem 2004 r. do mediów trafiła sekstaśma aktorki zarejestrowana w pokoju jednego z hoteli, gdzie doszło do intymnego spotkania Vieth z tajemniczym mężczyzną (twarz kochanka nigdy nie została pokazana na nagraniu). Natychmiast pojawiło się pytanie: kim jest ów mężczyzna?

Ówczesny mąż Michelle, Hectór Soberón twierdził, że to nie on, a w sądzie toczyła się ich brutalna sprawa rozwodowa. Innego zdania była sama zainteresowana, która broniła swojej wierności, a dodatkowo oskarżyła Soberóna o publikację skandalicznego wideo.

- Pragnę zapewnić, że osobą, z którą znajdowałam się w intymnej sytuacji był pan Hectór Soberón. Nagranie powstało bez mojej wiedzy i zgody. Co więcej, zostało perfidnie zedytowane przez wcześniej wspomnianego pana. Posiadam dowody, że to także on sprzedał nagranie telewizji Azteca, chcąc zniszczyć mój wizerunek - napisała aktorka w liście skierowanym do mediów.

A po kilku tygodniach w kolejnym wywiadzie dodała: - To zemsta Hectóra za nieudane małżeństwo, a także zazdrość, że znów jestem zakochana i szczęśliwa.

Wenezuelski Don Juan


Rok wcześniej do podobnego skandalu doszło w Wenezueli, gdzie do nielegalnej dystrybucji trafiła sekstaśma Roxany Díaz i Jorge Reyesa. - Okropna sytuacja. Od kilku tygodni jestem w psychicznym dołku. Funkcjonuję dzięki pomocy bliskich. Nie jestem żadnym zboczeńcem. Kocham się tylko ze swoją dziewczyną. Jak każdy normalny facet. Nagraliśmy taśmę z Roxaną dla siebie. Ktoś z moich przyjaciół wykradł kasetę, od nowa zmontował materiał i sprzedał - wyznał w wywiadzie dla "Caracas". Nieoficjalnie mówiło się, że to rzucona przez Reyesa Gaby Espino chciała odegrać się na byłym kochanku. Sama aktorka wróciła na pierwsze strony gazet, gdy po wyciszeniu afery z pierwszą sekstaśmą Reyes chwalił się, że na koncie ma jeszcze jedno nagranie z Gaby.

Niebezpieczne fotki


Bohaterowie seksskandali to nie tylko ci, którzy mają na koncie udział w domowych filmach. Owszem, oni przykuwają największą uwagę. Nie można jednak zapominać o ich kolegach, którzy dzięki upublicznieniu intymnych zdjęć lądują w oku medialnego huraganu. Lista takich artystów jest naprawdę długa. Podobnie jak w przypadku sekstaśm, i tu gwiazdy są pośrednio winne rozgłosowi towarzyszącemu fotkom obnażających ich intymność. Raz stają się ofiarami interesowności bliskich, a innym razem niewybrednych dowcipów. Cena, którą przychodzi im zapłacić, jest niezmiernie wysoka. Przedstawiamy wybrane, i naszym zdaniem, najbardziej dramatyczne przypadki. 

Eduardo Yañez


Kwiecień 2011 r. W magazynie "Nueva" ukazują się prywatne zdjęcia Yañeza stojącego przed lustrem w stroju Adama. Okazało się, że prywatne materiały zostały skradzione w trakcie serwisowania telefonu 54-letniego dziś aktora. Najwyraźniej latynoski gwiazdor nauczył się robienia intymnych zdjęć od swojego syna Eduarda Jr., który rok wcześniej stał się bohaterem skandalu, gdy wrzucił erotyczne selfie na swoją stronę Facebooka. Jaki ojciec, taki syn.

Eddy Vilard


Ofiarą hakera został młody aktor Eddy Vilard. Pod koniec ubiegłego roku ktoś włamał się na konto 26-letniego aktora i upublicznił, znajdujące się w prywatnej konwersacji nagie zdjęcia, na których widać jego pośladki. Po kilku godzinach Edy odzyskał kontrolę nad kontem i usunął zdjęcie, twierdząc, że przedstawia kogoś innego. - Trzeba być świadomym, na jakie zdjęcia można sobie pozwolić będąc sławnym. Nigdy nie zrobiłbym sobie takiej fotki - zapewnił w wywiadzie.

Pablo Montero


W sierpniu 2009 r. brukowiec "¡Mira! opublikował nagie fotki leżącego, skacowanego aktora i piosenkarza. Pikanterii dodawały okoliczności ich powstania. Autorką zdjęć była prostytutka, która została zabrana do hotelu przez 40-letniego obecnie aktora po jego koncercie w lipcu 2009 r. Gdy po zabawie, nad ranem, aktor odmówił zapłacenia kobiecie za usługi, ta postanowiła zrobić mu zdjęcia i sprzedać je. Obnażony Pablo odgrażał się pozwem. Do dziś dokument nie trafił do sądu.

Pablo Lyle

 Młody aktor również został bohaterem seksafery, gdy latem 2014 r. do sieci wyciekły jego intymne zdjęcia. Sam zainteresowany nie bardzo przejął się sprawą.

- Nie wstydzę się swojego ciała. Robiąc je nie myślałem o konsekwencjach, a teraz nie martwię się, co dalej. Jakiś czas temu byłem związany z osobą z innego miasta. Zdjęcia wypłynęły teraz ze względu na moją pracę, ale nie mam nic do ukrycia. Nie mam się czym martwić - wyznał w rozmowie z "TVyNovelas".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje