Joanna Kołaczkowska odeszła rok temu. Fani wciąż o niej pamiętają
Joanna Kołaczkowska zmarła 17 lipca 2025 roku. Miała 59 lat i była jedną z najbardziej lubianych postaci polskiej sceny kabaretowej. Publiczność ceniła ją za błyskotliwość, wyjątkowe poczucie humoru i sposób bycia, którego nie dało się pomylić z nikim innym.
Przez lata występowała w kabarecie Potem, a później w formacji Hrabi. Dla wielu widzów była nie tylko artystką, ale też kimś, kto potrafił rozśmieszyć samym spojrzeniem, pauzą albo jednym trafionym zdaniem.
Jej odejście było ogromnym ciosem dla fanów i środowiska artystycznego. W pierwszą rocznicę śmierci Kołaczkowskiej kabaret hrAbi przypomniał, jak wielką pustkę po sobie zostawiła.
Kabaret hrAbi wspomina Joannę Kołaczkowską. "Jest miejsce, którego nikt nie zajmie"
Na oficjalnym profilu kabaretu pojawił się wpis skierowany bezpośrednio do artystki. Przyjaciele z grupy napisali, że przez ostatni rok nauczyli się wychodzić na scenę bez niej, ale jej miejsce pozostaje nie do zastąpienia.
"Mija rok. Wierzymy, że kiedyś się spotkamy. To przekonanie daje spokój. Ale są chwile, kiedy mimo tej wiary po prostu jest trudno" - czytamy we wpisie.
Dalej pojawiły się słowa, które szczególnie poruszyły fanów. Członkowie kabaretu przyznali, że grają dalej i nadal się śmieją, ale dobrze wiedzą, że na scenie jest przestrzeń, której nikt nie wypełni.
Dariusz Kamys namalował portret przyjaciółki
W rocznicowym wpisie pokazano także obraz Joanny Kołaczkowskiej. Jego autorem jest Dariusz Kamys, współtwórca kabaretu hrAbi i wieloletni przyjaciel artystki.
Kamys przyznał, że przez wiele miesięcy nie był gotowy, by namalować jej portret. Dopiero teraz udało mu się wrócić do tego pomysłu. Nie chciał jednak stworzyć pomnikowego wizerunku. Zależało mu na Joannie takiej, jaką znał z bliska.
"Nie taką, jaką znali wszyscy. Nie pomnikową. Taką, jaką znaliśmy Cię my - hrAbi" - napisał.
Portret przedstawia artystkę w charakterystycznym momencie, tuż przed żartem. Kamys nazwał ten obraz chwilą zatrzymaną przed puentą. To chyba najpiękniejszy sposób, by opisać kogoś, kto przez lata rozśmieszał publiczność do łez.

Hrabi po śmierci artystki zmienił zapis nazwy
Po odejściu Joanny Kołaczkowskiej kabaret na pewien czas zawiesił działalność. Później członkowie grupy zdecydowali, że wrócą na scenę, ale zrobią to już trochę inaczej.
Formacja nie zrezygnowała z nazwy, zmieniła jednak jej zapis. Zamiast Hrabi pojawiło się hrAbi, z wielką literą "A" w środku. Ten gest był czytelnym hołdem dla Asi, jak nazywali ją przyjaciele.
"Zostawiamy nazwę, bo ciągle jesteśmy sobą - tylko inaczej" - tłumaczyli członkowie kabaretu.
Dziś z grupą występują Dariusz Kamys, Tomasz Majer, Łukasz Pietsch oraz Wojciech Kamiński. Kabaret gra dalej, ale pamięć o Joannie Kołaczkowskiej pozostaje wpisana w jego nazwę, scenę i każdy kolejny występ.
Fani odwiedzają grób Joanny Kołaczkowskiej
W pierwszą rocznicę śmierci Joanny Kołaczkowskiej wiele osób wraca pamięcią także do miejsca jej pochówku. Artystka spoczęła na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie, gdzie wciąż pojawiają się kwiaty, znicze i drobne pamiątki zostawiane przez fanów.
To pokazuje, że pamięć o niej nie ogranicza się wyłącznie do sceny i internetowych wpisów. Dla wielu widzów Joanna Kołaczkowska była kimś wyjątkowym, dlatego nawet po roku od jej odejścia chcą w prosty sposób okazać wdzięczność za śmiech, który przez lata dawała publiczności.










