Pod koniec 2025 roku media obiegły niepokojące doniesienia z planu finałowego sezonu "Stranger Things". Jak informował "Daily Mail", Millie Bobby Brown miała złożyć skargę oskarżającą 50-letniego Davida Harboura o znęcanie się i zastraszanie. Dokument, jak podawał tabloid, zawierał wiele stron oskarżeń. Aktor stanowczo zaprzeczył tym doniesieniom, a Netflix wszczął wewnętrzne śledztwo, którego wyników nigdy nie ujawniono publicznie.
Gdy emocje opadły, a obsada pojawiła się na oficjalnej premierze finałowej serii w Los Angeles, duet chętnie pozował razem do zdjęć, ucinając wszelkie spekulacje. Twórcy serialu podkreślali wówczas, że przez lata pracy na planie ekipa stała się prawdziwą rodziną - a jak to w rodzinie, drobne nieporozumienia są nieuniknione. Zapewniali, że cały konflikt został sztucznie rozdmuchany przez media. Jeśli jednak ktokolwiek miał jeszcze wątpliwości co do relacji aktorów, właśnie otrzymał ostateczny dowód: Millie Bobby Brown i David Harbour ponownie połączą siły na planie.
Nowy szpiegowski thriller: co wiemy o projekcie?
Kultowy duet ze "Stranger Things" powraca! Netflix zamówił realizację serialowego thrillera szpiegowskiego, w którym gwiazdy hitu braci Duffer wcielą się w relację ojca i córki. Za projekt odpowiadają Jack Thorne (współtwórca "Dojrzewania"), studio A24 oraz producent Joe Hipps. Produkcja, choć na razie nie ma tytułu, jest luźno inspirowana debiutancką powieścią Paula Warnera zatytułowaną "A Spy In the Blood".
Fabuła skupia się na postaci Matta Wolfe'a (Harbour) - zhańbionego agenta FBI, który obecnie pracuje jako ekspert ds. bezpieczeństwa. Mężczyzna zostaje zmuszony do powrotu do porzuconego świata szpiegostwa, gdy jego córka, Rebecca (Brown) - agentka FBI dążąca do pójścia w ślady ojca - znika podczas tajnej misji. Matt musi odnaleźć się w rzeczywistości, która przez lata zmieniła się nie do poznania.
"Z przyjemnością ożywiamy ten dramat szpiegowski dzięki niezwykłej grupie utalentowanych aktorów, z którymi mieliśmy już okazję pracować" - skomentował przedstawiciel Netflixa.
Entuzjazmu nie kryje również sam David Harbour, który w niedawnym wywiadzie dla "Variety" uchylił rąbka tajemnicy:
"Zobaczycie więcej mnie i Millie. 10 lat to za mało" - przyznał aktor, nawiązując do wspólnej pracy przy pięciu sezonach "Stranger Things". "Tworzy się między nami szczególna więź. Kocham ją, a ona kocha mnie".








