Anna Samusionek: znana aktorka serialowa i nie tylko
Anna Samusionek została aktorką po ukończeniu Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie. W latach 90. występowała w Teatrze im. Adama Mickiewicza w Częstochowie, a na małym ekranie zadebiutowała w 1996 roku epizodyczną rolą w serialu "Ekstradycja". Jedną z jej pierwszych kinowych ról była ta w "Darmozjadzie polskim" (1997) w reżyserii Łukasza Wylężałka. To właśnie ta kreacja przyniosła jej nagrodę dla najlepszej aktorki drugoplanowej na Festiwalu Filmowym w Gdyni.
Przez kolejne lata pojawiała się w mniejszych i większych rolach w licznych polskich produkcjach. Widzowie oglądali ją m.in. w "Matkach, żonach i kochankach", "13 posterunku", "Policjantach", "Zakochanych", "Egoistach", "Plebanii" czy "Miodowych latach". W 2007 uczestniczyła w piątej edycji programu rozrywkowego "Taniec z gwiazdami". Jej najbardziej rozpoznawalną serialową bohaterką pozostaje Ilona Zdybicka z serialu TVN "Na Wspólnej", w którym gra od 2009 roku.
Od zeszłego roku pojawia się także w "Pierwszej miłości" jako Łucja Reterska. W ostatnich latach można było ją oglądać w "Gierku", "Porady na zdrady 2" czy "Na dobre i na złe", gdzie występowała jako Lucyna Sikorka.
Po latach odbudowuje relacje z ukochaną córką
Anna Samusionek, tak samo, jak znana jest ze swoich ról, tak również ze swojego burzliwego życia prywatnego. Jak sama mówi, historia jej relacji z córką to gotowy scenariusz filmowy. "Być może byłby mieszanką thrillera, melodramatu, sensacji i filmu psychologicznego, ale z całą pewnością byłaby to historia o zwycięskiej sile miłości" - wyznała w jednym z wywiadów.
Historia zaczęła się od trudnego małżeństwa Anny z Krzysztofem Zuberem, z którym w 2002 roku doczekała się córki Angeliki. Po trzech latach małżeństwo zakończyło się rozwodem, a sąd przyznał aktorce prawo do opieki nad dzieckiem. Sprawy skomplikowały się, gdy Zuber zaczął oskarżać Samusionek o utrudnianie kontaktów z córką. Kulminacją sporu była sytuacja z 2013 roku, gdy Angelika uciekła do ojca, mimo że ten nie miał praw rodzicielskich. Decyzją sądu dziewczynka trafiła do domu dziecka.

"Po pięciu latach walki na wszystkich możliwych frontach, przeczołgana przez media i sądy, pomyślałam, że zrobiłam już wszystko, co mogłam. Wiedziałam, że na nic nie mam już wpływu" - wyznała Anna w rozmowie z "Plejadą".
Relacja z córką zaczęła się odbudowywać siedem lat temu, a jednym z kluczowych momentów był odważny krok Mii (wcześniej Angeliki), która jako dorosła już osoba postanowiła skontaktować się z matką.
"Mia dojrzała do tego, by się ze mną skontaktować. Zrobiła w tym kierunku pierwszym krok, potem drugi i kolejny, mając z mojej strony otwarte serce i ramiona" - podkreśla aktorka. Jak wspomina, proces ten wymagał czasu i delikatności: "Chwilę zajęło, zanim to zrozumiała i przyjęła, bo jednak przez długi czas żyła w przeświadczeniu, że chcę jej krzywdy. Taki komunikat latami był jej wkładany do głowy".
Zobacz też: Netflix zaprasza na wyjątkową wystawę. Największe dzieło pojawi się we Wrocławiu









