Borys Szyc gwiazdą streamu Łatwoganga. Widzowie byli zachwyceni
To miał być krótki gościnny występ, a skończyło się na kilku godzinach obecności i ogromnym zainteresowaniu widzów. Borys Szyc niespodziewanie stał się jedną z najważniejszych postaci charytatywnego streamu Łatwoganga, a jego obecność wywołała prawdziwe poruszenie w sieci. Widzowie nie chcieli, by opuszczał transmisję, a on sam nie pozostał wobec tego obojętny.
W niedzielny poranek, 26 kwietnia, aktor pojawił się na streamie i szybko przyciągnął uwagę oglądających. Choć na wizji przewijało się wielu gości, to właśnie jego obecność wyraźnie wyróżniała się na tle całego wydarzenia.
Zamiast krótkiej wizyty, Szyc został na transmisji przez kilka godzin. Angażował się w rozmowy, reagował na komentarze i aktywnie wspierał zbiórkę. W pewnym momencie, gdy próbował zakończyć swój udział, czat natychmiast zareagował. Widzowie prosili, by został jeszcze chwilę, a liczba komentarzy rosła z minuty na minutę.
Aktor ulegał tym prośbom, mimo że czekały na niego zawodowe obowiązki. Ta naturalność i kontakt z widzami sprawiły, że szybko stał się jedną z najbardziej komentowanych postaci całego streamu.
Jednym z momentów, który szczególnie przyciągnął uwagę, była propozycja ogolenia głowy w ramach akcji. Aktor postawił jednak sprawę jasno i wyjaśnił, dlaczego nie może się na to zgodzić.
"Musiałbym przerwać trzy filmy, które kręcę i byłby spory problem, ale latem to nadrobię" - powiedział.
Nie zabrakło przy tym charakterystycznego dla niego humoru. Szyc żartował z własnego wyglądu i dystansu do siebie, co tylko spotęgowało pozytywne reakcje widzów.
"Zresztą ja i tak już wyglądam jak łysy" - dodał z uśmiechem, odnosząc się do swojej fryzury.
Jednocześnie jasno zadeklarował, że do pomysłu wróci w innym terminie, kiedy pozwolą mu na to zobowiązania zawodowe.
Obecność Szyca nie ograniczyła się wyłącznie do rozmów. Aktor aktywnie wsparł zbiórkę, przekazując na aukcje wyjątkowe propozycje. Wśród nich znalazła się m.in. wspólna gra w golfa czy pamiątka związana z projektem "Heweliusz".
Charytatywny stream Łatwoganga okazał się jednym z najgłośniejszych wydarzeń ostatnich dni. W wynajętej kawalerce pojawiali się przedstawiciele świata sportu i show-biznesu, by wspólnie wesprzeć zbiórkę na rzecz Fundacji Cancer Fighters.
Skala zainteresowania przerosła oczekiwania wielu osób. Transmisja przyciągnęła tłumy widzów, a reakcje w sieci pokazały, jak duże znaczenie mają tego typu inicjatywy. W trakcie akcji udało się zebrać ponad 250 mln zł, co tylko potwierdziło ogromne zaangażowanie oglądających.
Sam inicjator, Piotr Garkowski (Łatwogang), podkreślał po zakończeniu zbiórki, że nie czuje się bohaterem i nie oczekuje rozgłosu. Najważniejszy był cel i wspólne działanie, które połączyło tysiące osób przed ekranami.
Czytaj też: Maciej Kurzajewski dołącza do głośnej akcji. Zebrano już 135 mln złotych