"Przyszła za szybko”. Rodzina pożegnała zmarłą Magdalenę Majtykę
To był czarny scenariusz, w który nikt nie chciał wierzyć. Po dramatycznych poszukiwaniach i tragicznej informacji o śmierci, odbył się pogrzeb Magdaleny Majtyki. Mistrz ceremonii w poruszający sposób przypomniał o kruchości życia.
W piątek 6 marca cała Polska żyła sprawą zaginięcia polskiej aktorki, Magdaleny Majtyki. Początkowo policja poinformowała o odkryciu położenia samochodu artystki. Kilka godzin później przekazano najgorsze możliwe wieści.
"Spełnił się najczarniejszy scenariusz. Z przykrością potwierdzamy tragiczną informację, że pani Magdalena Majtyka, której poszukiwaliśmy od wczoraj, nie żyje" - informowała policja.
Służby są w trakcie śledztwa, a Prokuratura Rejonowa dla Wrocławia-Fabrycznej zapowiedziała badania toksykologiczne w celu ustalenia przyczyny śmierci.
Pogrzeb aktorki odbył się 17 marca o godzinie 12:00 na Cmentarzu Komunalnym Grabiszyn we Wrocławiu. Ceremonia trwała 30 minut i została poprowadzona bez obrzędów religijnych przez mistrza ceremonii. W ten symboliczny sposób rodzina i przyjaciele Magdaleny Majtyki mogli ją pożegnać.
"Choć nikt z nas nie planował tego spotkania, to przypomniało nam ono, jak kruchym jest ludzkie życie, jak niepewne są plany. W każdej historii życia przychodzi nam spotkać się ze śmiercią. Kim jest ta śmierć? To wielka pani. Przychodzi nagle, niespodziewanie, czasem bardzo gwałtownie, ale zawsze za szybko" - mówił mistrz ceremonii.
Magdalena Majtyka była cenioną aktorką. W ostatnich miesiącach mogliśmy oglądać ją w kilku głośnych produkcjach. W serialu "1670" wcieliła się w rolę wiedźmy, a w produkcji Disneya "Breslau" zagrała asystentkę Holtza. Pojawiła się także w "Dzielnicy strachu", "Komisarzu Aleksie", filmie "Pan Samochodzik i templariusze" z 2022 roku oraz w serialu "Bodo". Pracowała m.in. w Teatrze Polskim oraz Teatrze Muzycznym Capitol we Wrocławiu.
Pozostawiła męża Piotra oraz córkę.