Finał trzeciego sezonu "Euforii" był jednym z najbardziej wyczekiwanych wydarzeń ostatnich tygodni. Widzowie czekali na niego kilka lat, a oczekiwania były ogromne. W najnowszym sezonie śledzimy losy bohaterów, którzy po pięciu latach zmagają się z trudami dorosłego życia. Obok Rue, Cassie, Maddy, Jules, Nate'a i Lexi, produkcja od pierwszych minut wywoływała kontrowersje, a w sieci rozgorzały dyskusje.
Niestety, w trakcie prac nad produkcją musieliśmy pożegnać jednego z aktorów. Informację o śmierci Angusa Clouda przekazała rodzina; aktor zmarł zaledwie tydzień po odejściu swojego ojca.
W oświadczeniu dla portalu Deadline do śmierci aktora odniósł się twórca serialu, Sam Levinson:
"Nie było drugiej takiej osoby jak Angus. Był zbyt wyjątkowy, za bardzo utalentowany i o wiele za młody, by opuścić nas tak szybko. Jak wielu z nas, mierzył się z uzależnieniem i depresją. Mam nadzieję, że wiedział, jak wiele serc poruszył. Kochałem go. Zawsze będę. Niech spoczywa w pokoju, a Bóg ma w opiece jego rodzinę".
"Euforia": ostateczne pożegnanie
Twórcy serialu nie poprzestali jednak na medialnym pożegnaniu - w finałowym odcinku znalazło się miejsce na hołd dla Angusa Clouda. Grany przez niego Fezco O'Neill odegrał ważną rolę w życiu serialowej Rue. Aktor zmarł w wieku 25 lat.
Na początku sezonu wyjaśniono, że Fez przebywa w więzieniu. Rue zadzwoniła do niego, obiecując wsparcie po jego wyjściu na wolność. W finale Rue śni o materiale telewizyjnym, w którym widzi przyjaciela uciekającego z zakładu karnego. Zrywa się i biegnie do jego dawnego sklepu. W kolejnej scenie przyjaciele odnajdują się i są naprawdę szczęśliwi. Niestety, okazuje się to mroczną stroną serialu - to ostatni sen Rue, która przedawkowała nielegalne substancje, wierząc, że przyjmuje leki przeciwbólowe.
Była to ostatnia scena z udziałem Angusa Clouda i hołd produkcji dla aktora, który miał ogromny wpływ na swoje otoczenie. W rozmowie z "Entertainment Weekly" Sam Levinson wyznał:
"Walczyłem bardzo ciężko, żeby utrzymać go przy życiu, kiedy jeszcze żył, a jego strata była naprawdę ciężka. Pomyślałem, że jeśli nie udało mi się utrzymać go przy życiu za życia, to uda mi się w serialu".










