Program "The Traitors. Zdrajcy" to polska wersja popularnego formatu reality show, który łączy elementy gry psychologicznej, strategii i rywalizacji. Zdrajcy mają za zadanie eliminować Lojalnych. Ich misją jest przede wszystkim dotrwanie do końca, ukończenie serii wyzwań i zdobycie nagrody pieniężnej - nawet 500 tysięcy złotych Prowadzącą show jest Malwina Wędzikowska. Wyemitowano już trzy edycje, obecnie trwają przygotowania do czwartej.
Komisja Etyki Reklamy uderza w program "The Traitors. Zdrajcy"
Do Komisji Etyki Reklamy wpłynęła skarga dotycząca hasła "Miłego mordowania", wykorzystanego w kampanii promującej trzeci sezon programu "The Traitors. Zdrajcy". Autor zgłoszenia zwrócił uwagę, że reklama była emitowana nie tylko w telewizji, ale również na TikToku, gdzie mogły mieć z nią kontakt osoby niepełnoletnie. O sprawie czytamy w uchwale nr ZO/084/26u z 27 maja 2026 roku.
Komisja Etyki Reklamy wszczęła postępowanie w tej sprawie. W odpowiedzi TVN podkreślił, że kontrowersyjne sformułowanie odnosi się wyłącznie do zasad obowiązujących w programie.
"Program 'The Traitors. Zdrajcy' opiera się na międzynarodowym formacie rozrywkowym wykorzystującym konwencję gry strategiczno-psychologicznej, w której uczestnicy odgrywają role 'lojalnych' i 'zdrajców', a mechanika gry zakłada eliminowanie uczestników z rozgrywki. Użyte w reklamie sformułowania mają zatem charakter umowny i odnoszą się do zasad gry, a nie do rzeczywistych aktów przemocy" - przekazał nadawca.
Mimo tych wyjaśnień Zespół Orzekający KER uznał, że reklama narusza przepisy Kodeksu Etyki Reklamy. W uzasadnieniu wskazano, że przekaz reklamowy należy oceniać niezależnie od kontekstu samego programu.
"Reklama, jako samodzielny przekaz marketingowy, funkcjonuje w oderwaniu od pełnego kontekstu audycji. Odbiorca nie musi znać zasad programu ani jego konwencji, a tym samym użyte w reklamie sformułowania podlegają ocenie w ich bezpośrednim, dosłownym brzmieniu" - czytamy w uzasadnieniu.
Komisja oceniła również, że użycie zwrotu "miłego mordowania" wykracza poza granice dopuszczalnej konwencji językowej w reklamie.
"Sformułowanie to, nawet jeśli zamierzone jako element narracji programu, może być odbierane jako trywializujące i promujące przemoc. Reklama nie powinna być kierowana do nieokreślonego, masowego odbiorcy w sposób, który nie uwzględnia wrażliwości szczególnych grup, w tym osób małoletnich" - wskazano w uchwale.











