Jeszcze niedawno Tomasz Karolak i Robert Sadowski współpracowali przy projekcie Pączki w Tłuszczu. Dziś kontaktują się za pośrednictwem prawników, a ich konflikt wszedł na drogę sądową.
"Do Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi-Południe w Warszawie wpłynął prywatny akt oskarżenia p-ko Tomaszowi K. 27 lipca br. sąd wydał postanowienie o uznaniu swojej niewłaściwości i przekazaniu sprawy do rozpoznania SR dla Warszawy-Mokotowa w Warszawie. Postanowienie to nie jest jeszcze prawomocne; przekazanie sprawy wg właściwości będzie możliwe dopiero po stwierdzeniu prawomocności orzeczenia z 27 lipca br., o ile strony nie złożą zażalenia na tę decyzję" - informuje rzecznik sądu.
Poszło o 40 tysięcy złotych. Każdy przedstawia inną wersję
O konflikcie Tomasza Karolaka i Roberta Sadowskiego zrobiło się głośno we wrześniu 2025 roku. Sadowski wystąpił wtedy u Szalonego Reportera i stwierdził, że gwiazdor "rodzinki.pl" pożyczył od niego 40 tysięcy złotych, których później nie oddał.
Producent wyznał też, że ma dokumenty, wiadomości SMS i e-maile oraz świadków, którzy - jak twierdzi - mogą potwierdzić jego wersję. Opowiedział również o współpracy z aktorem przy kampanii reklamowej jednego z producentów mebli.
Robert Sadowski twierdzi, że pomógł Karolakowi w zdobyciu kontraktu, a aktor tuż przed podpisaniem kolejnej umowy odsunął go od przedsięwzięcia. Karolak miał też odmówić nagrania spotów z artystką znaną pod pseudonimem Ciocia Aga, prywatnie żoną Sadowskiego.
Odtwórca roli Ludwika Boskiego w "rodzince.pl" stanowczo zaprzeczył, jakoby był winien byłemu współpracownikowi pieniądze. W rozmowie z Tomaszem Kammelem w "Kanale Zero" tłumaczył, że wspomniane 40 tysięcy złotych miało być zaliczką od firmy meblowej, a nie prywatną pożyczką.
Karolak wcześniej zawiadomił prokuraturę
W rozmowie z Tomaszem Kammelem Karolak ujawnił również, że konflikt z byłym współpracownikiem miał znacznie poważniejsze oblicze. Oświadczył, że Sadowski miał go nękać i grozić, że go zniszczy. Aktor już wcześniej zawiadomił w tej sprawie prokuraturę.
Najpierw odmówiono wszczęcia dochodzenia, później prokuratura ponownie zajęła się sprawą. Ostatecznie 26 czerwca 2025 roku postępowanie zostało umorzone.
Umorzenie nie dotyczyło jednak sporu o 40 tysięcy złotych, ale wątku gróźb i domniemanego nękania.
O całym konflikcie opinia publiczna dowiedziała się więc dopiero kilka miesięcy później - najpierw za sprawą wypowiedzi Sadowskiego u Szalonego Reportera, a następnie Karolaka w "Kanale Zero".

Konflikt wkracza na nowy poziom. Sprawa trafiła do sądu
Po wysłuchaniu wypowiedzi Karolaka w programie Tomasza Kammela Robert Sadowski zapowiedział podjęcie kroków prawnych. Teraz poinformował w rozmowie z "Twoim Imperium", że złożył w Sądzie Rejonowym dla Warszawy Pragi-Południe prywatny akt oskarżenia przeciwko byłemu współpracownikowi.
- Ta sprawa jest dla mnie walką o prawdę, odpowiedzialność za słowo i ochronę dobrego imienia. W mojej ocenie Tomasz Karolak publicznie rozpowszechniał na mój temat nieprawdziwe informacje, formułował bezpodstawne informacje, godząc nie tylko w moją reputację jako przedsiębiorcy i producenta, ale również w dobre imię mojej żony - powiedział na łamach "Twojego Imperium".
Menedżer Tomasza Karolaka, zapytany o sprawę przez "Na Żywo", poinformował, że aktor nie otrzymał jeszcze oficjalnie żadnego pisma z sądu.
- Sprawa jest rozwojowa - dodał.
Konflikt byłych współpracowników, który ujrzał światło dzienne za sprawą sporu o 40 tysięcy złotych, wszedł więc w kolejny etap.
Czy Tomasz Karolak rzeczywiście będzie musiał tłumaczyć się ze swoich słów przed sądem? Na odpowiedź trzeba jeszcze poczekać.





