Serial "Ołowiane dzieci", który zadebiutował na platformie Netflix 11 lutego 2026 roku, bez wątpienia stał się jednym z najgłośniejszych rodzimych tytułów. Produkcja, oparta na wstrząsającej książce Michała Jędryki, przybliża dramatyczne wydarzenia z lat 70. XX wieku, kiedy to wśród dzieci z katowickich Szopienic masowo rozprzestrzeniała się ołowica - niebezpieczna choroba wywołana zatruciem metalami ciężkimi, na którą szczególnie narażeni byli najmłodsi mieszkańcy żyjący w sąsiedztwie huty. Serial śledzi heroiczną walkę dr Jolanty Wadowskiej-Król, która odkryła tę cichą epidemię.
Mimo że produkcja zebrała znakomite recenzje i nierzadko była porównywana do kultowego "Czarnobyla", nie obyło się bez ostrych głosów krytyki. Najgłośniej zaprotestował Stanisław Torbus - wnuk prof. Bożeny Hager-Małeckiej, która w 1974 roku ramię w ramię z dr Wadowską-Król prowadziła kluczową akcję leczniczą. Zdaniem rodziny, serialowa fabuła w drastyczny sposób umniejszyła rolę profesor.
"Pierwszym sygnałem, że coś jest nie tak, była zmiana imienia mojej babci w przedpremierowych informacjach. Nie rozumiałem tego zabiegu, ale po obejrzeniu serialu zobaczyłem, że jej rola została przedstawiona w sposób diametralnie odbiegający od faktów" - przekazał Torbus w obszernym wpisie w mediach społecznościowych.
Sprawa trafia do sądu: Szczegóły pozwu przeciwko Netflixowi
Konflikt eskalował i przerodził się w oficjalny spór prawny. Stanisław Torbus złożył formalny pozew przeciwko Netflixowi - dokument wpłynął 23 września 2026 roku do Sądu Okręgowego w Gliwicach.
Warto podkreślić, że rodzina nie domaga się wycofania serialu z biblioteki platformy. Oczekuje jednak konkretnych kroków naprawczych, czyli umieszczenia na końcu serialu oficjalnego sprostowania dotyczącego rzeczywistej działalności lekarki oraz wypłaty 100 tys. zł zadośćuczynienia na rzecz fundacji "Dwie Głowy".
Zdaniem bliskich, serialowa postać prof. Berger została niesłusznie ukazana jako osoba egoistyczna, skupiona wyłącznie na karierze i funkcjonująca w luksusowych warunkach, co rodzina stanowczo odrzuca. W rzeczywistości prof. Hager-Małecka, kierując Kliniką Pediatrii Śląskiej Akademii Medycznej w Zabrzu, aktywnie analizowała wyniki badań dostarczane przez dr Wadowską-Król i odegrała fundamentalną rolę w oficjalnym rozpoznaniu oraz nagłośnieniu problemu zatrucia ołowiem.
Gdzie leży granica między fikcją a historią?
Spór z gigantem streamingowym rozpoczął się na długo przed wizytą w sądzie. Jeszcze w marcu rodzina skierowała do Netflixa pismo z żądaniem zaprzestania naruszania dóbr osobistych prof. Hager-Małeckiej. Wówczas platforma miała odpowiedzieć, że nie widzi bezpośredniego związku między postacią fikcyjną a realną lekarką, zrzucając odpowiedzialność za utożsamianie bohaterek na działania samej rodziny.
Stanisław Torbus podkreśla, że w przypadku produkcji inspirowanych faktami odpowiedzialność twórców jest ogromna:
"Ludzie nie będą sięgać do źródeł historycznych. Uwierzą w to, co zostało im podane w sposób atrakcyjny, ale nieprawdziwy" - argumentuje.









