"Ordonka", bo tak pieszczotliwie mówiono o Hance Ordonównie, była ulubienicą całej II Rzeczpospolitej.
"Hanka nie jest ani skończoną pięknością, ani pieśniarką o wdzięcznym głosie. A jednak żadna z aktorek, śpiewaczek i tancerek nie stała się, jak ona, nieprzemijającą legendą" - pisał o niej jej dobry znajomy Tadeusz Wittlin w książce "Pieśniarka Warszawy".
Musiała uciekać z Polski
Karierę gwiazdy przedwojennych filmów "Niewolnica miłości" i "Szpieg w masce" oraz stołecznych teatrów i kabaretów przerwała napaść Niemiec na Polskę.
W pierwszych dniach wojny Hanka Ordonówna śpiewała na ulicach stolicy, akompaniując sobie na akordeonie. Po kapitulacji miasta jeden z dawnych znajomych, który przeszedł na stronę wroga, doniósł na nią okupantowi.
Za to, że zaprotestowała przeciwko projekcji filmu o zajęciu Warszawy, trafiła na Pawiak.
"Siedziałam w osobnej celi sama jako niebezpieczny polityczny więzień, głodzona, nie wolno było nikomu z dozorców ze mną rozmawiać. Niemcy codziennie grozili mi rozstrzelaniem" - wspominała na kartach swojej książki "Tułacze dzieci", którą w 1948 roku wydała w Bejrucie pod pseudonimem Weronika Hort.
Na początku 1940 roku mężowi Hanki, hrabiemu Michałowi Tyszkiewiczowi, cudem udało się wydostać ją zza krat i załatwić dla niej i dla siebie litewskie paszporty. Osiedlili się w Wilnie.
"Ordonka" przez parę miesięcy grała w Teatrze na Pohulance i śpiewała na scenie legendarnej "Lutni".
Pracowała na budowie
Po aneksji Litwy przez wojska radzieckie hrabia Tyszkiewicz został aresztowany i wywieziony na moskiewską Łubiankę, a potem zesłany do łagru.
Hanka nie zgodziła się na występy w kabarecie w Moskwie, więc władze skierowały ją za karę do pracy w tuczarni świń pod Kujbyszewem nad Wołgą. Spędziła tam kilka tygodni, zanim wywieziono ją do Uzbekistanu, gdzie pracowała na budowie drogi. Do jej obowiązków należało kruszenie kamieni.
Hanka Ordonówna, u której jeszcze przed okupacją zdiagnozowano suchoty, zachorowała i trafiła do szpitala. Gdyby nie życzliwość rosyjskiej lekarki, umarłaby.
Niedługo po opuszczeniu szpitala gwiazda zajęła się organizacją opieki dla polskich cywilów mieszkających na terenie Azji Środkowej.
Szczególnie bliskie były jej dzieci przebywające w sierocińcu, którym pozwolono jej kierować.
Gdy zapadła decyzja, by małych podopiecznych artystki ewakuować z Uzbekistanu do Indii, "Ordonka" zdecydowała się im towarzyszyć.
Uratowała dwieście osieroconych dzieci
W Aszchabadzie w Turkmenistanie, który był pierwszym przystankiem Hanki i jej "tułaczych dzieci" w drodze na wschód, aktorka dowiedziała się, że jej mąż również zaangażował się w ratowanie sierot i być może spotka go u celu swojej wędrówki przez Azję.
W końcu - po długiej i męczącej drodze m.in. przez Bombaj i Ponchgani w Indiach - Ordonówna wraz z dwustoma dziećmi trafiła do Bejrutu w Libanie.
Czekał już tam na nią zatrudniony w Poselstwie Polskim hrabia Michał Tyszkiewicz.
Nie był to jednak koniec tułaczki gwiazdy.
W ostatnich latach II wojny światowej Hanka Ordonówna mieszkała jeszcze w Palestynie oraz Syrii. Do męża, który został w Bejrucie, wróciła dopiero w połowie 1945 roku.
Pod koniec życia chorowała i nie mogła śpiewać
Choroba uniemożliwiła "Ordonce" robienie tego, co najbardziej kochała - występowania na scenie.
Po raz ostatni zaśpiewała dla polskich żołnierzy czekających w Libanie na powrót do ojczyzny w 1948 roku. Wzięła wtedy udział w koncercie zorganizowanym przez Jerzego Petersburskiego, po czym na zawsze zrezygnowała z kariery, by zająć się malarstwem i pisaniem wspomnień.
"Troszkę podziurawiłam sobie płucka, ale nadal chadzam po tym świecie" - napisała w swojej książce.
Niestety, pod koniec lat 40. stan zdrowia gwiazdy bardzo się pogorszył. Nie dość, że z powodu tuberkulozy musiała walczyć o każdy oddech, to w dodatku mąż zaraził ją durem brzusznym, który w jej przypadku okazał się chorobą śmiertelną.
Hanka Ordonówna zmarła 8 września 1950 roku. Miała zaledwie 48 lat.
Mąż pochował ją na cmentarzu wojskowym w Bejrucie.
"Ordonka" pochowana została na Powązkach dopiero 40 lat po śmierci
Pod koniec lat 80. Mira Zimińska-Sygietyńska, która przed wojną wiele razy występowała z Hanką w kabarecie Qui Pro Quo i na scenie legendarnej Adrii, przypadkiem odkryła zapomniany i mocno nadgryziony zębem czasu grób przyjaciółki.
Cmentarz w Bejrucie Mira odwiedziła podczas tournée kierowanego przez nią Państwowego Zespołu Ludowego Pieśni i Tańca "Mazowsze" po krajach Bliskiego Wschodu.
Zimińska-Sygietyńska postawiła sobie za punkt honoru sprowadzenie prochów "Pieśniarki Warszawy" do Polski.
Po powrocie z Azji - wspierana przez Jerzego Waldorffa - powołała do życia specjalny komitet, który miał zająć się pochówkiem Hanki w mieście, w którym się urodziła i święciła największe triumfy.
Hanka Ordonówna, a właściwie Maria Anna Tyszkiewicz z domu Pietruszyńska, w końcu spoczęła w Warszawie. Czekała na to aż 40 lat.
12 maja 1990 roku trumna z prochami największej gwiazdy II Rzeczpospolitej złożona została w grobie nr 88 w alei zasłużonych na warszawskich Powązkach.








