Piotr Polk to jeden z najbardziej lubianych polskich aktorów, którego kariera trwa już od dekad. Po ukończeniu szkoły teatralnej szybko zyskał popularność, grając w takich produkcjach jak "Matki, żony i kochanki", "Plebania" czy "Codzienna 2 m. 3". Szczególną sympatię widzów zdobył jako inspektor Orest Możejko w serialu "Ojciec Mateusz".
Niedawno jednak, mimo ostrzeżeń najbliższych, otwarcie opowiedział o swojej chorobie nerek i życiu po przeszczepie, który przeszedł w 2022 r. Trudna sytuacja całkowicie zmieniła jego podejście do życia.
Piotr Polk: walczy i nie zwalnia tempa
Piotr Polk ujawnił, że po przeszczepie mógł wrócić do normalnego funkcjonowania, jednak nie brakowało głosów, które odradzały mu publiczne mówienie o stanie zdrowia. Zdradził, że sugerowano mu, iż może to okazać się problemem w pracy - producenci mieliby się obawiać zatrudniania go z powodu problemów zdrowotnych lub wymogu lepszej opieki.
"Przestrzegano mnie, żebym nie oznajmiał światu, że chorowałem, że jestem po przeszczepie nerki. Że producenci będą patrzyli na mnie jak na aktora, który wymaga więcej atencji".
Postanowił jednak nie słuchać tych rad, by swoim przykładem weprzeć inne osoby mierzące się z podobnymi problemami. Nie zwolnił także tempa zawodowego i wciąż pozostaje aktywny.
"Każda osoba, którą dotknęła jakakolwiek choroba, z której się wychodzi, rysuje życie od nowa, zupełnie innymi kredkami" - wyjaśnił w rozmowie z Wirtualną Polską.
"Jestem po przeszczepie, pracuję nadal tak samo intensywnie. Chciałem ludziom pokazać, przestrzec ich i naprowadzić. Trzeba walczyć, trzeba dbać o siebie" - dodał.
Jak się okazało, jego decyzja była trafna. Po tym, jak ujawnił informacje na temat swojego stanu zdrowia, otrzymał mnóstwo zainteresowania od fanów, którzy znaleźli się w podobnej sytuacji. Do aktora trafiło aż 70 tysięcy wiadomości prywatnych.





