Natalia Falkiewicz była osobą wielu talentów - wzięła udział w programie "Top Model" w 2016 roku oraz była mistrzynią Europy w strzelectwie. Kolejne sukcesy osiągała mimo poważnych problemów z sercem, które towarzyszyły jej od dziecka, oraz zespołu złego wchłaniania wywołującego anemię i skrajne niedożywienie. Niestety, w ostatnim czasie mierzyła się także z nowotworem, który zaatakował kilka organów. Choroba szybko się rozwijała, a koszty leczenia stale rosły.
27-letnia modelka zmarła 7 sierpnia, a jej pogrzeb odbył się tydzień później. Informację o tragicznej śmierci przekazała matka Natalii Falkiewicz.
Matka oskarża lekarzy
Mama modelki na bieżąco relacjonowała postępy w leczeniu córki w mediach społecznościowych. Towarzyszyła jej przez cały czas, podawała leki i troskliwie opiekowała się nią w domu. Po śmierci córki opublikowała jednak wpisy, w których wprost obwiniła lekarzy za tę tragedię.
Na opublikowanym na Facebooku nekrologu przekazano, że Falkiewicz "zmarła śmiercią męczeńską, zagłodzona na śmierć, mimo walki matki o uratowanie córki do ostatniego tchu". Jeszcze przed śmiercią Natalii jej matka alarmowała w sieci, że są pozostawione same sobie i nie mogą liczyć na wsparcie medyków.
"Zabili mi córkę", "NFZ nie zrobił nic, lekarze odmówili pomocy, byłyśmy same", "Moja córka nie żyje z zagłodzenia medycznego" - takie wstrząsające wpisy pojawiały się na profilu kobiety.
Redakcja serwisu Plejada postanowiła skontaktować się z dyrekcją placówki, w której przebywała pacjentka, aby wyjaśnić tę sprawę. W odpowiedzi przekazano, że z uwagi na toczące się postępowanie na tym etapie nie zostaną udzielone dodatkowe informacje.
"Obecnie szpital oczekuje na dalsze działania oraz ustalenia prokuratury. Z uwagi na prowadzone czynności wyjaśniające nie możemy udzielić na tym etapie dalszych informacji dotyczących sprawy" - odniosła się do sytuacji Eliza Kowalczyk, dyrektorka szpitala.









