Jacek Poniedziałek właśnie podzielił się z fanami niepokojącą wiadomością. Opublikował w mediach społecznościowych pięciominutowe nagranie, w którym opowiedział o wypadku, do jakiego doszło z jego udziałem.
"Jestem na wakacjach, ale niestety od trzech tygodni nie mogę w pełni wykorzystać wolnego czasu. Nie mogę jeździć na rowerze, nie mogę biegać, nie mogę uprawiać jogi ani pływać. To są moje ulubione zajęcia nie tylko na wakacjach, ale też w ciągu roku" - wyznał.
Jacek Poniedziałek pędził ponad 50 km/h. Nagle zobaczył uskok
Do wypadku doszło podczas rowerowej wyprawy. Po trwającym około 45 minut podjeździe serpentynami aktor trafił na długi, prosty odcinek prowadzący w dół. Postanowił wykorzystać okazję i mocno przyspieszył.
"Oczywiście rozpędziłem się. Jacuś poleciał na całość. Sprawdziłem to nawet na zegarku, na liczniku miałem ponad 50 km/godzinę. Wtem przed moim nosem pojawił się uskok" - relacjonował.
W tym samym momencie zadzwonił jego telefon. Choć Poniedziałek miał słuchawki pozwalające mu prowadzić rozmowę bez używania rąk, chciał sprawdzić, kto próbuje się z nim skontaktować. Zdjął więc jedną rękę z kierownicy i sięgnął do kieszeni. Wtedy doszło do wypadku.
Najbardziej ucierpiała lewa ręka aktora. Poniedziałek złamał kość łódeczkowatą, której zrastanie - jak sam zaznaczył - może potrwać od sześciu do nawet dwunastu tygodni. Mocno poranił też lewe kolano i prawy łokieć. Najgroźniejsze było jednak to, co wydarzyło się na końcu.
Aktor uderzył głową o asfalt.
"Na szczęście tego nie widać, bo twarz jest już prawie zagojona. Na szczęście przy całej swej głupocie i absurdalności swoich zachowań miałem kask. Kask jest mocno wgnieciony z przodu. Gdyby to uderzenie przyjęła głowa, to dziś bym do was nie monologował" - stwierdził.
Poniedziałek podkreślił, że nie opowiedział o wypadku po to, by się nad sobą użalać. Choć z powodu kontuzji nie może podczas wakacji oddawać się ulubionym aktywnościom, znalazł dla nich zastępstwo i dużo spaceruje.
Najważniejsze przesłanie swojej historii skierował jednak do wszystkich miłośników dwóch kółek. Po tym, co sam przeżył, nie ma najmniejszych wątpliwości:
"Trzeba używać kasku na rowerze. To ratuje życie".
Wgniecenie na kasku Jacka Poniedziałka najlepiej pokazuje, jak niewiele brakowało, by jego wakacyjna przejażdżka zakończyła się tragicznie. Aktor dostał bolesną lekcję i dziś wykorzystuje własny wypadek, by przestrzec innych. Tym razem skończyło się na złamaniu i tygodniach przymusowej przerwy. Sam Poniedziałek wie jednak, że mogło skończyć się zupełnie inaczej.










