"Wojna zastępcza": o czym opowiada serial TVP?
"Wojna zastępcza" to opowieść o grupie młodych agentów, którzy swoją niebezpieczną działalność rozpoczynają w 1991 roku. Serial wyreżyserował Denis Delić, w role polskich szpiegów wcielają się: Mateusz Więcławek, Waleria Gorobets, Piotr Witkowski, Karol Bernacki. Na ekranie widzowie zobaczą także: Paulinę Gałązkę, Mariusza Bonaszewskiego, Mirosława Haniszewskiego, Adama Wietrzyńskiego i Cezarego Żaka.
Artur (Mateusz Więcławek) w latach 80. aktywnie uczestniczy w strajkach przeciwko władzy w Polsce. Podczas jednego z protestów ratuje mężczyznę przed pobiciem przez funkcjonariuszy milicji. Okazuje się, że uratowanym jest Sadowski (Mirosław Haniszewski) - przyszły szef Urzędu Ochrony Państwa (UOP). Ten zapamiętuje odważnego chłopaka i po kilku latach, już po przemianach ustrojowych, postanawia zwerbować go do służby jako szpiega.
Reżyserią serialu "Wojna zastępcza" zajął się Denis Delić, za zdjęcia odpowiadał Mateusz Pastewka, a nad scenariuszem czuwali Tomasz Kępski, Mateusz Pastewka, Denis Delić, Michał Kozłowski.
Serial TVP spotkał się z falą krytyki ze strony krytyków i widzów. Były oficer Agencji Wywiadu ppłk Marcin Faliński grzmiał podczas wywiadów, że produkcja powinna zostać zdjęta z anteny.
"Moim zdaniem ten serial to jedna wielka dezinformacja i inspiracja. [...] Powiem wprost: moim zdaniem jest szkodliwy dla bezpieczeństwa państwa. Powinien zostać zdjęty z anteny, a decydenci, którzy go wprowadzili i w ogóle dopuścili do realizacji, powinni podlegać rozpracowaniu służb kontrwywiadowczych i antykorupcyjnych. Podkreślę, serialu w telewizji publicznej!" - mówił w rozmowie z "Rzeczpospolitą". Z kolei w czerwcu Barbara Bilińska przekazała portalowi Wirtualne Media, że Telewizja Polska została oskarżona o plagiat.
"Wojna zastępcza": Mariusz Furmanek zarzuca plagiat. Domaga się 3 mln złotych
27 czerwca na stronie Wirtualnych Mediów poinformowano, że Mariusz Furmanek, były szef Obrony Cywilnej Kraju oraz autor szpiegowskiej powieści "Operacji Bosfor", wysłał do TVP wezwanie o zaprzestanie naruszania dóbr osobistych.
"Jeśli telewizja wykaże się rozsądkiem i podejmie formę dialogu, to nie złożę pozwu. Natomiast w innym przypadku złożenie go jest pewne. To nie jest tak, że wymyśliłem sobie historię i z braku innego zajęcia postanowiłem zaangażować Telewizję Polską. Będziemy się oczywiście za pomocą mojego pełnomocnika kontaktowali również z radą programową telewizji, która zaleciła kierownictwu TVP pogłębiony audyt tego przedsięwzięcia, którym była 'Wojna zastępcza'" - tłumaczył w wywiadzie dla wspomnianego portalu.

Furmanek przyznał także, że nie ma zamiaru oceniać jakości produkcji i błędów scenariuszowych.
"Nie chcę się wdawać w dywagacje na temat tego, jakiego poziomu jest to produkcja. Mogę tylko powiedzieć, że dla mnie, jako autora "Operacji Bosfor", serial jest nieco obraźliwy, jeżeli chodzi o poziom narracji. Bije od niego infantylizm" - przyznał, dodając, że Biuro Prawne TVP odpowiedziało już na jego wezwanie.
"Telewizja Polska stoi na stanowisku, że serial powstał na bazie scenariusza, który miał jakoby powstać na bazie doświadczeń historycznych Rzeczypospolitej Polskiej. Nie do końca tak jest. Nie chciałbym w tej chwili ujawniać szczegółów - one są przedmiotem dywagacji o charakterze prawnym. Ale mamy potężne argumenty, zupełnie niezaprzeczalne, które stoją w opozycji do tego rodzaju stanowiska".
Dodatkowo były szef Obrony Cywilnej Kraju domaga się od stacji 3 mln złotych odszkodowania. Skąd taka kwota?
"Niektórzy zastanawiają się dlaczego i skąd taka kwota. Może posłużę się niesądowym 'kalkulatorem', ale ten serial miał ponad 15 mln odsłon, biorąc pod uwagę badania Nielsena. 15 milionów razy 20 groszy to 3 miliony zł. To trochę tak, jakby ktoś policzkował nas za 20 groszy dziennie. Nie jest to chyba zbyt wygórowana kwota, prawda?" - wyjaśnił.
Zobacz też:
Potwierdziły się doniesienia ws. "Rancza". Fani będą zachwyceni









