Dom nad rozlewiskiem / Miłość nad rozlewiskiem / Życie nad rozlewiskiem/ Cisza nad rozlewiskiem

Pensjonat nad rozlewiskiem

Ocena
serialu
6,8
Niezły
Ocen: 571
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Byłam naiwnym dzieckiem

W pierwszej serii była nieco naiwnym dzieckiem. Teraz Marysia to jednak ktoś dużo poważniejszy - mówi Olga Frycz.

Reklama

"Tele Tydzień": Córka Małgosi (Joanna Brodzik) i Konrada (Piotr Grabowski), Marysia Jantar, którą gra pani w telewizyjnej serii z rozlewiskiem w tytule, zmienia się na naszych oczach...

Olga Frycz: - Naturalnie! Od startu tej serialowej przygody minęły trzy lata, a to w życiu każdego młodego człowieka, który dopiero wchodzi w dorosłość, cała epoka! Na początku, w 'Domu nad rozlewiskiem', Marysia była świeżo upieczoną studentką, naiwną i dziecinną. W drugiej części, 'Miłości nad rozlewiskiem', staje się już bardziej samodzielna. Podejmuje decyzję o przerwaniu studiów na rzecz kariery wokalnej i... wychodzi za mąż.

Trwają zdjęcia do kolejnej części. Pani bohaterka będzie wiodła szczęśliwe życie małżeńskie?

- Niestety, nie wygląda to aż tak kolorowo. Związek z Kubą (Antek Królikowski) znajdzie się w poważnym kryzysie. Dlatego Marysia zaszyje się w azylu nad rozlewiskiem u boku mamy, babci Basi (Małgorzata Braunek) i przyjaciółki Pauli (Anna Czartoryska). W doborowym towarzystwie, na łonie natury, spokojnie wszystko rozważy. Dłuższy pobyt tam pozwoli jej zaczerpnąć świeżego powietrza i... świeżego spojrzenia na świat.

A co z karierą muzyczną, na którą stawiała?

- To też przemyśli. Pewne zdarzenie, do którego dojdzie w klubie w Warszawie, uświadomi jej, że nie chce już śpiewać, że to nie to, czego szukała. Nic więcej nie zdradzę, a ciekawych zapraszam jesienią przed telewizory.

Już trzecie lato spędza pani nad rozlewiskiem, pracując na planie serialu. Miło wracać w tamte strony?

- Fajnie, że za każdym razem kręcimy w nieco innym miejscu, choć na ekranie nie widać specjalnej różnicy. Pierwsza część serialu powstawała w Tuławkach, ok. 30 km od Olsztyna, druga w Pasymiu, teraz zaś jesteśmy niedaleko Ostródy. Dzięki temu mam okazję poznawać wciąż nowe okolice. W chwilach wolnych z chęcią wskakuję do jeziora lub chodzę po lesie. Ale jak wypadnie kilka dni wolnych z rzędu, to wolę wrócić do domu, do Warszawy.

Jest pani wziętą aktorką. Pozazdrościć!

- Mam świadomość, że ciężko to sobie wypracowałam. Rzeczywiście, propozycji mi nie brak, ale staram się dobrze kalkulować, by starczyło czasu na to, czego się podejmę. Bo najważniejsza jest logistyka.

Z Olgą Frycz rozmawiała Jolanta Majewska-Machaj.

Dowiedz się więcej na temat: Olga Frycz | Życie nad rozlewiskiem

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje