To nie koniec świata

Ocena
serialu
8,6
Bardzo dobry
Ocen: 130
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

„To nie koniec świata!”: Wpadnie w oko żonie burmistrza

Po rolach amanta i geja, przyszedł czas na policjanta w „To nie koniec świata!”. Marek Kaliszuk ma teraz dobrą passę...


Reklama

Po kontrowersyjnej roli w serialu "2XL" tym razem oglądamy pana w "To nie koniec świata!". Zagrać policjanta to ciekawe doświadczenie?

- Tak, tym bardziej, że zagrałem taką postać po raz pierwszy. Jacek Kotek razem z Norą (Ewa Konstancja Bułhak) tropi przestępców po jej awansie do jednostki w Lublinie. Wnosi też sporo zamieszania w życie burmistrza Białej Podlaskiej (Paweł Królikowski), który jest przecież mężem Nory. Nie będę ukrywał, że Włodek nie będzie darzył stróża prawa zbytnią sympatią

Jak to się skończy?

- Tego niestety nie mogę zdradzić. Powiem tylko, że po pierwszej scenie, którą zagrałem, ekipa zgodnie stwierdziła: pierwsze koty za płoty (śmiech).

Na swoim koncie ma pan wiele serialowych ról. Którą z nich darzy pan szczególnym sentymentem?

- Na pewno postać Bogusia w "M jak miłość". Była to pierwsza poważniejsza rola na małym ekranie, która przyniosła mi dużą popularność. Przychodzą mi jeszcze na myśl trzy role, w których mój udział zdecydowanie wykraczał poza bycie amantem i pozwolił pokazać wszechstronność oraz dystans do siebie jako aktora i człowieka. Mówię tu o postaciach w "Ojcu Mateuszu" (Bartek), Adriana w "Hotelu 52" oraz Jurka w "2XL".

W tym ostatnim zagrał pan sympatycznego geja. Nie obawiał się pan, że dzięki temu zostanie w jakiś sposób zaszufladkowany?

- Zagrałem już trochę ról w kilkunastu produkcjach i jak dotąd nie dało się mnie włożyć do żadnej szuflady. Z wyjątkiem amanta, ale akurat od łatki ładnego chłopca chciałbym uciec. Zdecydowanie bardziej interesują mnie trudniejsze postaci. Po za tym nie była to główna postać i nie na niej opierała się akcja serialu. Nie sądzę, żebym zapadł widzom tak bardzo w pamięci jako Jurek-gej. Ponadto, co dość zabawne, po otrzymaniu tej roli dowiedziałem się, że długo i zacięcie walczyło o nią wielu aktorów. O obiekcjach nie mogło być więc mowy.

Na co dzień łączy pan obowiązki solisty Teatru Muzycznego w Gdyni z pracą na planie serialu. Znajduje pan czas tylko dla siebie?

- Nie mam czasu na oryginalne pomysły na odpoczynek. Podstawą jest sen. Jego brak bardzo mnie dekoncentruje i powoduje złe samopoczucie. Poza tym siłownia, basen, czasem jakieś szybkie spa. Coraz bardziej doceniam taką formę relaksu i aktywności, które są dla mnie jak powietrze i idealny sposób na odreagowanie. Dzień bez wysiłku łączy się z wyrzutami sumienia. Mam również słabość do przeróżnych gadżetów, przede wszystkim do samochodów.

KRAS

Dowiedz się więcej na temat: Marek Kaliszuk | To nie koniec świata (serial)

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje