Przystań

Ocena
serialu
7,5
Dobry
Ocen: 261
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Lekcja życia dla Olafa

Bartosz Gelner opowiada o swoim bohaterze, Olafie, testach sprawnościowych i o scenach miłosnych z Kingą Ilgner.

Rola Olafa w "Przystani" to dla Bartosza Gelnera debiut. Aktor studiuje prywatnie w krakowskiej szkole teatralnej, a udział w serialu potraktował jako doświadczenie zawodowe i... wakacyjną przygodę.

Reklama

Jego bohater to chłopak, który ma wszystko, ale trudno mu zazdrościć.

"Z jednej strony ojciec zapewnia mu to, o czym jego rówieśnicy mogą tylko marzyć - auto, zagraniczne wojaże i drogie gadżety. Z drugiej, poważnie go ogranicza. Decyzja Olafa o przyjeździe na kurs ratowniczy jest formą sprawdzenia swoich możliwości w warunkach, gdzie każdy ma takie same szanse. Jest też próbą postawienia na swoim. Te parę tygodni to dla niego lekcja życia. Nabiera pewności siebie i zdobywa kolejny stopień" - opowiada o swojej postaci Gelner.

Aktor wyjaśnia, że najpierw dostał rolę, a dopiero później sprawdzano jego pływackie umiejętności.

"Po castingu mieliśmy test weryfikujący naszą sprawność, a potem intensywny trening szkoleniowy" - opowiada.

Artysta przekonuje jednak, że z każdym sportem świetnie sobie radzi, a pociągają go głównie właśnie sporty wodne.

"Uprawiam windsurfing, żegluję... Byłem w szkolnej reprezentacji pływackiej. Mam też kartę wędkarską, ale zarzuciłem tę pasję. Dopiero w Giżycku, razem z panem Jędrkiem, naszym kierowcą, który miał zawsze przy sobie wędkę, wypuszczaliśmy się na ryby i łowiliśmy - ale tak sportowo, wszystko wracało do wody! - podkreśla.

Aktor z dużym sentymentem wspomina pracę na planie w mazurskim plenerze.

"Nic lepszego nie mogło mi się przytrafić!" - twierdzi.

I dodaje: "To były wspaniałe wakacje, połączone z ciekawym zajęciem. Wszystko nam się udało, nawet pogoda. Ale najważniejsi byli ludzie. Polubiłem się bardzo z koleżankami z planu".

Igor grany przez Gelnera miał kilka scen miłosnych ze starszą ratowniczką, w którą wcieliła się Kinga Ilgner. Młody artysta przyznaje, że początkowo się ich obawiał.

"Ale ekipa była profesjonalna, a Kinga zachowywała zimną krew, więc wszystko dobrze poszło. Na dzień przed zdjęciami, zrobiliśmy sobie wieczorną próbę na pomoście. I dałem radę!" - kończy.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje