Friends

Przyjaciele

Ocena
serialu
8,8
Bardzo dobry
Ocen: 348
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Hollywood woli grzesznice

Czy Jennifer Aniston na zawsze pozostanie gwiazdą jednej roli i synonimem przegranego związku? Dlaczego z grona dwóch partnerek życiowych Brada Pitta Ameryka bardziej kocha zwichrowaną Angelinę Jolie niż zawsze pokorną i ciepłą Aniston?

Z okazji 42. urodzin aktorki - najbardziej znanej z "Przyjaciół", z roli Rachel - prześledźmy jej drogę, która z dolin doprowadziła ją na szczyt, by potem niespodziewanie strącić w otchłań komedii romantycznych i przypiąć łatkę "tej drugiej".

Dziewczyna, która imała się wielu zajęć

Reklama

W tym roku 11 lutego Jennifer Aniston obchodzi 42. urodziny, co zwłaszcza dla kobiecej gwiazdy Hollywood oznacza wiek, w którym kariera już wyhamowuje. Wyjątki od tej reguły zdarzają się rzadko.

Historia aktorki rozpoczyna się w Sherman Oaks, w Kalifornii, gdzie Jennifer Joanna Aniston przyszła na świat, jako córka aktorskiej pary. Do chrztu trzymał ją serialowy detektyw Theo Kojak, czyli sam Telly Savalas, który przyjaźnił się z jej ojcem, Johnem, tak jak Savalas aktorem pochodzenia grackiego.

Jennifer otrzymała porządną aktorską edukację w Szkole Rudolfa Steinera, a później we Fiorello H. LaGuardia High School of Music & Art and Performing Arts na Manhattanie. Pierwsze lata aktorskiej kariery były dla niej trudne - występy w sztukach teatralnych przeplatała dorabianiem jako kurierka rowerowa, telemarketerka czy kelnerka. Zdarzyło się jej nawet w tym okresie dorabiać przy sprzątaniu toalet.

Powrót z Nowego Jorku do Hollywood nie oznaczał dla niej początku sukcesów. Wręcz przeciwnie - swojego występu w horrorze "Karzeł" ("Leprechaun") w 1992 roku aktorka powinna się wstydzić do końca życia.

Do momentu, kiedy zgłosiła się na casting do serialu "Przyjaciele", nic nie wskazywało na to, że w 2008 roku, 14 lat po debiucie w roli Rachel, będzie wg "Forbesa" drugą najlepiej zarabiającą aktorką Hollywood. W tym rankingu wyprzedziła ją... Angelina Jolie!

U szczytu kariery

Rola w "Przyjaciołach" miała być przełomem w karierze każdego młodego aktora pojawiającego się w tym serialu. W ostatecznym rozrachunku prawie w każdym przypadku okazała się przekleństwem. Obronną ręką z przygody z "Przyjaciółmi" wyszły jedynie Courtney Cox i Aniston właśnie - być może jeszcze Matt Le Blanc wyrwie się z okowów roli Joey'a, dzięki autoironicznej kreacji w nowym serialu "Episodes".

Jednak przez dziesięć lat, kiedy produkowano "Przyjaciół" (od 1994 do 2004 roku), aktorzy z tego sitcomu byli na szczycie telewizyjnego świata. Za ostatnią, dziesiątą serię otrzymywali po milion dolarów za odcinek! Wielu było przekonanych, że ich kariera jeszcze nabierze tempa.

Kiedy Brad poznał Jenny

W samym środku szału widowni na punkcie "Przyjaciół", w 1998 roku, Jennifer poznała swojego przyszłego męża - Brada Pitta. Oboje do bólu piękni, oboje odnoszący sukcesy - w jednej chwili stali się najbardziej znaną parą Ameryki. Ich małżeństwo, co rzadko się zdarza - prawie wyłącznie w pozytywnym kontekście - nie schodziło z nagłówków plotkarskich mediów.

Jennifer i Brad natychmiast zyskali status "American Sweethearts"("ukochani kochankowie Ameryki"), spełniając oczekiwania, zgodnie z którymi każde pokolenie aktorów musi wydać z siebie taką parę. Mit Hollywoodu wymaga bowiem, by milionowa widownia miała swoją żywą legendę, którą można śledzić, czytając kolejne wydania "People", "US Weekly" czy "Star". Każdy porządny Amerykanin chciałby, aby właśnie takie młode, porządne, spokojne i sympatyczne małżeństwo wprowadziło się do domu naprzeciwko.

Kariery Brada Pitta i Jennifer Pitt (aktorka zmieniła nazwisko po ślubie, co wśród gwiazd jest rzadko spotykane) rozwijały się więc w najlepsze. Jennifer wyrabiała sobie markę grając w komediach, głównie romantycznych, Brad odnosił sukces za sukcesem, poczynając od jego uwielbianej do tej pory roli w "Podziemnym kręgu".

Cudowne lata Pana i Pani Pitt trwały do rozpoczęcia zdjęć do filmu "Pan i Pani Smith", w którym Brad miał zagrać u boku znanej skandalistki i "niegrzecznej dziewczynki Hollywood", Angeliny Jolie.

Dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych

W 2005 roku gruchnęła wieść o pozwie rozwodowym państwa Pittów. Wszystkie media węszyły w tym udział Angeliny Jolie. Miała ona uwieść i odbić męża Aniston, która w trakcie rozwodu wróciła do panieńskiego nazwiska. Medialna burza trwała bardzo długo. Najpierw wszystkie zainteresowane strony zaprzeczały plotkom o romansie, później, półgębkiem, zaczęły potwierdzać dziennikarską wersję.

W tym samym roku Jennifer Aniston wystąpiła w thrillerze "Wykolejony", wykolejając nieudaną kreacją swoją karierę w "poważnych" filmach. Pozostały jej kolejne role w komediach romantycznych, które cieszyły się mimo wszystko dość dużym powodzeniem - sympatia, jaką widzowie nadal darzyli aktorkę, nie wygasła po jej rozstaniu z mężem.

Zaczęła to być jednak sympatia podszyta współczuciem. Maglowanie tematu jej rozstania z Pittem zaowocowało w końcu tym, że do Aniston przylgnęła łatka "biednej-głupiej, która nie umiała upilnować męża". "Przylgnęła tak mocno, że aktorka postanowiła się z nią pogodzić" - napisano w sierpniu 2009 roku w serwisie pomponik.pl - i jest to istota zjawiska, jakie w 2005 roku dotknęło Jennifer Aniston.

Wszystkie jej związki były od tego momentu komentowane jedynie przez pryzmat związku Angeliny Jolie i Brada Pitta. Kiedy rozstawała się z kolejnym partnerem, media aż zacierały ręce - oto ich dziennikarska teoria osobowości Aniston znów znajdowała potwierdzenie w faktach.

Jej role filmowe nie mogły zrównoważyć plotek o jej prywatnym życiu i zbudować jakiejkolwiek informacyjnej odskoczni. Może dlatego, że po prostu wciąż grała tę samą, romantyczną, zwyczajną dziewczynę? Na nagłą odmianę takiego wizerunku 42-letniej Aniston jak na razie się nie zanosi. Gościna rola Jennifer w serialu "Cougar Town: Miasto kocic", gdzie wystąpiła obok innej gwiazdy "Przyjaciół", Courtney Cox, przeszła właściwie bez echa.

Tymczasem widzowie zapomnieli Angelinie Jolie, że podstępnie uwiodła cudzego męża. Teraz Brad i Angelina, nowi "American Sweethearts", tworzą kolejną żywą legendę na użytek milionów. Dlaczego Hollywood tak łatwo pokochało Angelinę? Bo jest zaradna. Bo była buntowniczką i jest bardziej wyrazista, ale - co najważniejsze - nawróciła się.

Karierę Jennifer Aniston dość brutalnie, acz niestety trafnie, podsumował anonimowy internauta, tworząc pewien obrazek. Kadr z jednego z odcinków "Przyjaciół" przedstawia scenę, w której Aniston siedzi w samolocie obok występującego gościnnie w serialu Hugh Laurie'go. Podpis głosi: "Rok 2002: Kim jest ten facet obok Rachel? Rok 2009: Kim jest ta 'laska' obok House'a?".

W Fabryce Snów jest jak w niebie. Tam także jedna nawrócona Angelina więcej znaczy niż sympatyczna Aniston z sąsiedztwa. Dlatego Jolie jest tylko jedna, Jennifer pozostała zaś w tłumie innych komediowych aktorek, którym kibicują samotne trzydziestolatki.

Bartosz Stoczkowski

swiatseriali.pl

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje