Przepis na życie

Ocena
serialu
7,9
Dobry
Ocen: 1044
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Pokazać się z innej strony

Grana przez nią Beata w "Przepisie na życie" ma coraz więcej fanów. - Na taką rolę czekałam od dawna - mówi nam Maja Ostaszewska.

Maja Ostaszewska ma w swoim dorobku wiele świetnych ról, zarówno w filmach fabularnych, jak i serialach. Wystąpiła m.in. w takich produkcjach, jak "Katyń", "Uwikłanie", "Przemiany", "Patrzę na ciebie Marysiu", "Prymas. Trzy lata z tysiąca", "Ile waży koń trojański?".

Reklama

Aktorka od lat jest wegetarianką. Odpoczywa, ćwicząc jogę, tańcząc i czytając książki.

Przyzwyczaiła nas pani do swych aktorskich wcieleń pełnych powagi, tymczasem Beatka rozczula, śmieszy i bawi.

- I za to ją uwielbiam! Od dawna czekałam na taką rolę - lekką, dowcipną, która pozwoliłaby mi pokazać się z trochę innej strony.

Widać, że pani "puszcza oko" do widza...

- Z premedytacją gram komediowo, starając się jednocześnie nie przekraczać granicy groteski. Niemal codziennie słyszę coś miłego na temat Beatki, i od znajomych, i od całkiem obcych ludzi na ulicy. "Całkiem jak moja sąsiadka", "Przypomina mi szwagierkę" - mówią.

A miała być postacią negatywną!

- Na początku była. Miała stanowić negatywne tło dla Anki (Magdalena Kumorek), której odbiła męża. Ale, jak to w życiu bywa, nie wszystko jest znów takie jednoznaczne - i z czasem okazało się, że cała ta historia wyszła Ance na dobre. Prawdopodobnie wskutek tego akcje naszej parki poszły w górę! (śmiech).

W dodatku panie się zaprzyjaźniły...

- No właśnie. Jak widać Beata z Anką i jej przyjaciółką, Polą (Edyta Olszówka) całkiem dobrze się dogadują, choć są tak różne.

Niedługo Beata urodzi dziecko. Ciekawe, jaka będzie z niej mama? Trudno ją sobie wyobrazić w tej roli, taka z niej egoistka...

- Myślę, że może nas jeszcze nieźle zaskoczyć. Poczekajmy na kolejną transzę.

Podobno plan zdjęciowy to miejsce, gdzie pani chętnie odpoczywa od domowych obowiązków, których nie brak przy dwójce dzieci.

- Plan "Przepisu na życie" jest miejscem, gdzie faktycznie świetnie się czuję i wracam stamtąd do domu naładowana pozytywną energią. Na co dzień staram się spędzać jak najwięcej czasu z moimi maluchami, 4-letnim Frankiem i 2-letnią Janinką, które są i zawsze już będą dla mnie najważniejsze. W miarę możliwości jednak nadal chcę realizować się w tym, co stanowi mój zawód i ogromną pasję. Mam wrażenie, że odkąd zostałam mamą, wszystko się zmieniło, nabrało innej perspektywy, a dzieci nadały nowy sens mojemu życiu i pracy.

Rozmawiała Jolanta Majewska-Machaj

Dowiedz się więcej na temat: Maja Ostaszewska | Przepis na życie | seriale

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje