Na Wspólnej

Ocena
serialu
8,3
Bardzo dobry
Ocen: 4865
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Układy i koneksje

"Znam kilku dobrych aktorów, którzy są okropnymi ludźmi i odwrotnie" - o aktorstwie, kulisach polskiego show biznesu z Robertem Kudelskim rozmawiała Ilona Adamska.

Początki Pana kariery do pasmo sukcesów. Czy będąc nastolatkiem, wiedział Pan już, że swoje życie zawodowe zwiąże ze sceną: śpiewem i aktorstwem?

Reklama

Rzeczywiście, gdy Pani wymienia te wszystkie moje małe i te większe sukcesy, to wszystko wygląda imponująco. Ale łatwo nie było. W tych dwóch zdaniach zawarła Pani 4 lata ciężkiej pracy. Będąc nastolatkiem nie zdawałem sobie sprawy z tego, co to w ogóle znaczy być dorosłym, odpowiedzialnym człowiekiem, a co dopiero myśleć o wyborach na całe życie.

Zadebiutował Pan w 1997 roku w sztuce "Romeo i Julia" Szekspira, wyreżyserowanej przez Adama Hanuszkiewicza. Od tego czasu współpracował Pan wielokrotnie z Hanuszkiewiczem występując między innymi w takich sztukach jak: "Ballady i romanse", "Pogoda ducha" oraz "Chopin jego życie". Jak wspomina Pan swój debiut i współpracę z tym wybitnym polskim reżyserem?

Adam Hanuszkiewicz jest ikoną, jest jednym z ludzi, którzy mieli i mają nadal wpływ na naszą narodową tożsamość. Niestety we współczesnej Polsce nie ma miejsca dla takich ludzi. Dzisiaj tryumfuje nienawiści i pogarda bliźniego. I to w społeczeństwie deklarującym się jako głęboko wierzące. Uniwersalne wartości skarlały. To mnie oburza i budzi mój sprzeciw. Zaistniałem dzięki Hanuszkiewiczowi i to właśnie dzięki niemu chce dziś Pani ze mną rozmawiać. Mówiąc o Adamie Hanuszkiewiczu nie można użyć innych słów jak: wielki, wybitny, błyskotliwy, przyzwoity, intelektualista.

Pierwszą większą rolę na małym ekranie zagrał Pan w "Przeprowadzkach" w reżyserii Leszka Wosiewicza. Preferuje Pan pracę na deskach teatru czy raczej woli Pan, przynoszącą dużą popularność i finansową stabilność, pracę przy serialach?

Moje preferencje nie mają tu znaczenia. Staram się być solidnym rzemieślnikiem, który uczciwie wykonuje swoją profesję. Każdy dąży do spokoju, poczucia bezpieczeństwa i równowagi. Ja również. Dziękuję opatrzności, że moja zawodowa droga jest taka, jaka jest. Daje mi wolność umysłu, niezależność finansową i możliwość spełniania marzeń, nie tylko własnych.... Praca w teatrze różni się od pracy przed kamerą. Bez teatru nie mogę żyć, film daje swobodę finansową i satysfakcję. Odwieczna walka - być czy mieć. Ja staram się szukać konsensusu. Szanuję siebie, swoje wybory i swoją pracę.

Na swoim koncie ma Pan udział w serialu: "Na Wspólnej", "Na dobre i na złe", "Klan", "Złotopolscy". Jak ocenia Pan poziom polskich seriali?

Prawdę mówiąc możemy mówić o "Złotopolskich" i "Na Wspólnej". Pozostałe seriale to dla mnie nic nieznaczące epizody. A jeżeli chodzi o poziom, to pewnie spodziewa się Pani, że go skrytykuję. Otóż nie. Poziom większości jest bardzo wysoki. Jednak najważniejszym kryterium jest sympatia telewidzów. Każdy z seriali ma swoich fanów i dopóki zasiadają oni niemal każdego dnia o stałej porze przed telewizorem, by śledzić losy ulubionych postaci, dopóty warto jest to robić.

Na jednej ze stron internetowych czytamy, że zna Pan biegle język rosyjski i francuski, a teraz uczy się jeszcze angielskiego. Chce Pan zostać poliglotą? Czy władanie kilkoma językami jest przydatne w zawodzie aktora?

W dzisiejszych czasach władanie przynajmniej jednym z języków obcych powinno być standardem. Nie radziłbym doszukiwać się w tym czegoś specjalnego. Czasami znajomość języków w zawodzie aktora przydaje się, ale bym tego nie przeceniał. Uczę się języków, bo chcę być rozumiany. Podróżuję, poznaję świat, ludzi, rozmawiam z nimi, poznaję ich pogląd na świat, uczę się od nich tolerancji. Muszę ich rozumieć, żeby się na nich nie zamykać i żeby nie pozostawać na marginesie tego, co ciekawe.

Co daje Panu największe zadowolenie w pracy?

Samo jej wykonywanie. Nie ma nic piękniejszego jak robić to, co się kocha, z radością iść do pracy i jeszcze dostawać za to pieniądze.

Kto jest Pana aktorskim ideałem?

W jednym z wywiadów zażartowałem, że aktor nie może wzorować się na innych aktorach, tylko szukać swojej drogi i ten periodyk napisał, że przewróciło mi się w głowie, bo sam jestem dla siebie autorytetem i ideałem. Ale wbrew tej nieprawdziwej opinii szanuję i podziwiam kilku wspaniałych aktorów. Niezmiennie od paru lat uważam, że najwybitniejszą polską aktorką ostatnich kilkunastu lat jest Maria Pakulnis. Doskonała zarówno w filmie, jak i w teatrze. Tylko nikt, jak do tej pory, nie potrafi napisać wybitnego scenariusza dla wybitnej aktorki.

Pana kolega po fachu, Maciej Zakościelny, w swoich publicznych wypowiedziach akcentuje własne motto mówiące, że: "Być dobrym aktorem, to znaczy być dobrym człowiekiem". Zgadza się Pan z opinią Maćka?

Znam kilku dobrych aktorów, którzy są okropnymi ludźmi i odwrotnie. Więc nie zgadzam się z tym pięknym motto.

Pana ulubione pozazawodowe zajęcie, hobby?

Podróże i spotkania z moimi przyjaciółmi.

Co najbardziej drażni Pana u kobiet, a jakie cechy charakteru najbardziej ceni?

Odpowiadając na to pytanie musiałbym przyznać, że mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus. Drażnią mnie u ludzi - bez względu na płeć - głupota, wstecznictwo, egzaltacja, gardzę zawiścią i mściwością. Cenię w ludziach empatię, humor i optymizm.

Fiodor Dostojewski mawiał, że "bez cierpienia nie rozumie się szczęścia". Czy cierpienie, niepowodzenia, przeciwności losu zniechęcają Pana, czy wręcz odwrotnie, napędzają do działania?

Porażki mnie mobilizują. Mam potrzebę ciągłego udowadniania, że jestem, że potrafię itp. A słowa Dostojewskiego dotykają sedna.

Starożytny grecki poeta Menander pisał: "Trud człowieka uczciwego zawsze zaowocuje". Czy Pana zdaniem, w dzisiejszym świecie, w którym coraz częściej liczą się układy, znajomości, tzw. plecy, warto być uczciwym? Prawdomówność jeszcze popłaca?

Układy, koneksje i znajomości zawsze były, są i będą. I ani Pani, ani ja, nie mamy na to wpływu. Wpływ mamy na nas samych, więc eliminujmy te negatywne zjawiska z własnego życia. A uczciwość nie podlega dyskusji. Człowiek oświecony, humanista, nie ma innej alternatywy jak dążyć do tego, aby być uczciwym i prawdomównym.

Lubi Pan szybkie samochody? Pociąga Pana hazard, ryzyko? Jest Pan typem macho?

Jeżdżę ostrożnie, hazard mnie nie pociąga. Jeśli chodzi o ryzyko, to ryzykuję tylko wtedy, kiedy nie mam innego wyjścia. Wolę negocjacje i porozumienie. A jeśli chodzi o macho to proszę ze mnie nie żartować. Macho to są Małaszyński i Szyc.

Wygrywa Pan w totolotka dużą sumę pieniędzy. Na co przeznaczyłby Pan nagrodę?

Spłaciłbym kredyt mieszkaniowy a resztę dałbym tym, którzy tego potrzebują. Mnie wystarcza to co mam.

Proszę zdradzić nam swoje najbliższe zawodowe plany?

Sesja i serial za granicą. Perspektywa dwóch reżyserii teatralnych, serial "Na Wspólnej", nagranie płyty i wielki koncert ze wspaniałą światową muzyką, który zrealizuję, choć niektórzy mówią, że na pewno to mi się nie uda.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje