Na Wspólnej

Ocena
serialu
8,3
Bardzo dobry
Ocen: 5545
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"Na Wspólnej": Miłość wyleczy Martę z alkoholizmu?

Joanna Jabłczyńska, czyli serialowa Marta Hoffer-Konarska, dorastała na oczach widzów. Dziś z powodzeniem łączy aktorstwo z zawodem prawniczki.


Reklama


Czy jesteś w stanie wyobrazić sobie swoje życie bez pracy w serialu "Na Wspólnej"?

- Odpowiem przewrotnie: jeżeli to miałoby zależeć tylko ode mnie i mojej osobistej decyzji, a nie od jakichś czynników zewnętrznych czy wyższych, to nigdy nie odejdę z "Na Wspólnej"!

Poważna deklaracja! Tym bardziej że pracę na planie musisz godzić z obowiązkami w kancelarii prawniczej. Jakim cudem udaje Ci się to robić?

- Od dziecka jestem obowiązkowa i wielozadaniowa, a przy tym poukładana i dobrze zorganizowana. Z doświadczenia wiem też, że im więcej rzeczy ma się do zrobienia i spraw do załatwienia, tym łatwiej je opanować i ogarnąć, niż zrealizować tylko jedną. Im mniej się robi, tym trudniej z tym zdążyć. 

"Wspólna" świętowała niedawno podwójny jubileusz: 2000. odcinków i 12 lat emisji. Jesteś związana z serialem od samego początku. Pamiętasz swój pierwszy dzień na planie?

- Doskonale! Może dlatego, że to był jednocześnie dzień moich 17. urodzin. Lubię wspominać, że rola Marty Hoffer to najwspanialszy prezent, jaki tylko mogłam sobie wymarzyć. Inna sprawa, że nawet w najśmielszych przewidywaniach nie zakładałam, że ta przygoda potrwa tak długo. Dziś mam prawie 29 lat i mogę powiedzieć, że plan tego serialu to mój drugi dom. Przez ten czas zżyłam się zarówno z moją bohaterką, jak i z ludźmi z obsady. Z niektórymi z nich łączy mnie prawdziwa przyjaźń. Najbardziej jednak czuję się związana z Waldkiem Obłozą, który gra mojego tatę. Z nim i jego żoną spotykam się także prywatnie.

A czy klienci Twojej kancelarii kojarzą cię z serialem?

- Większość z nich na pewno wie o moich związkach z telewizją, ale w kancelarii raczej nie słyszę pytań o dalsze losy Marty Konarskiej (śmiech). Za to gdy tylko pojawiam się planie, jestem proszona o rozmaite porady prawnicze. Zawsze udzielam ich z wielką przyjemnością.

Dlaczego zostałaś akurat radcą prawnym, a nie np. adwokatem, sędzią, prokuratorem czy komornikiem?

- Zawodu komornika w ogóle nie brałam pod uwagę, bo nijak się w nim nie widzę. Moi przyjaciele żartują, że płakałabym nad losem dłużników i prędzej spłacałabym za nich długi ze swoich oszczędności, niż cokolwiek z nich ściągała (śmiech). Myślę, że coś w tym jest. Z kolei prokuratorzy i sędziowie - z uwagi na ciężar niektórych spraw - często bywają narażeni na niebezpieczeństwo. Drogą eliminacji zdecydowałam się na zrobienie aplikacji radcowskiej. Po prostu uznałam, że stwarza ona najwięcej możliwości. Od lipca tego roku radcy prawni dodatkowo będą mogli reprezentować w sądzie swoich klientów także w sprawach karnych. 

Marta znalazła się na życiowym zakręcie i nie może z niego wyjść. W kolejnych odcinkach obserwujemy, jak sama działa przeciw sobie, stopniowo tracąc kontrolę nad własnym życiem. Do czego to zmierza?

- Dzięki temu mam co grać, z czego się niezmiernie cieszę. Ostatnio w życiu mojej bohaterki rzeczywiście wiele się dzieje. Przede wszystkim weszła w ostry konflikt z byłym mężem Filipem (Marcin Chochlew) i jego nową partnerką Iwoną (Aleksandra Mikołajczyk). W kolejnych odcinkach urośnie on do rozmiarów wojny o synka Ksawerego (Maciej Poppe). Konarski zainspirowany przez Majewską uzna pewnego dnia, że moja bohaterka nie nadaje się na matkę, bo zbyt często sięga po kieliszek. Zresztą tata Roman (Waldemar Obłoza), dziś trzeźwy alkoholik, też zacznie podejrzewać ją o to, że wpada w nałóg. Podobnie brat Kamil (Kazimierz Mazur). Zresztą skandal autorstwa Marty na sławetnym weselu zrobił swoje.

Czy sceny dokumentujące pijackie ekscesy Marty sprawiają Ci jakąkolwiek trudność?

- Nie będę ukrywać, że nawet ogromną! Tym bardziej że ja prywatnie w ogóle nie piję alkoholu! Po prostu nie lubię, dlatego jego smak jest mi zupełnie obcy. Nie mam więc żadnych doświadczeń w tej kwestii, dlatego chętnie korzystam ze wskazówek reżyserów i kolegów. 

Nie musisz za to sięgać po rady w scenach z treningami cross-fitu, bo w prawdziwym życiu jesteś urodzoną sportsmenką.

- Rzeczywiście nie wyobrażam sobie swojego normalnego funkcjonowania bez ruchu. Cross-fitu jednak prywatnie nie trenuję, ale nie mam z nim żadnych kłopotów na planie.

Czy przystojny trener Olaf, w którego wciela się Maciej Brzoska, pomoże Marcie wyjść z dołka i wyleczyć się z nałogu alkoholowego?

- To się dopiero okaże! Ale przecież miłość potrafi góry przenosić, więc wszystko zapewne zmierza w tym kierunku. Tyle że po drodze Martę czeka jeszcze wiele wzlotów i upadków.


Rozmawiała a.im.

Dowiedz się więcej na temat: Na Wspólnej

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje