Na dobre i na złe

Ocena
serialu
8,9
Bardzo dobry
Ocen: 9939
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Córka jest najważniejsza

Katarzyna Bujakiewicz wróciła do pracy po urlopie macierzyńskim. Choć powrót sprawił jej radość, nie ukrywa, że najważniejsza jest dla niej córeczka Ola.

Reklama

Większość kobiet twierdzi, że macierzyństwo je zmieniło. Panią również?

- Urodziłam Olę jako dojrzała kobieta, więc trudno mówić o radykalnych zmianach. Na pewno nie poznawałam siebie przez pierwsze pół roku. Stałam się matką- -kwoką, chroniącą swoje dziecko. Nie chciałam nikogo do małej dopuszczać.

Ola skończyła w sierpniu rok. W co najchętniej bawi się pani córeczka?

- Nie ma swojej ulubionej zabawki. Lubi piaskownicę. A kiedy jest ze mną w kuchni, w ruch idą garnki (śmiech). Uwielbia też zabawy z naszą suką Oxą.

Żyją w symbiozie?

- Kochają się. Razem spędzają czas na psim posłaniu. Żartujemy, że łóżeczko dla dziecka jest zbędne. Baliśmy się nawet, że Ola pomyśli, że jest psem i zacznie szczekać zamiast mówić (śmiech).

Czym ostatnio córka panią zaskoczyła?

- Tym, że powiedziała słowo "koń".

Czyżby widziała niedawno konika?

- Mieszkamy w Poznaniu i często chodzimy z córką na spacery do Centrum Wyszkolenia Jeździeckiego. Chrzestna Oli bardzo dobrze jeździ konno, jest byłą zawodniczką i wprowadza ją w tajniki jazdy konnej.

Chrzestna z pewnością zadba o to, żeby Ola poszła w jej ślady?

- Myślę, że najpierw tatuś wsadzi ją na snowboard (śmiech).

Pani też pobierała u niego lekcje jazdy.

- Mój partner Piotr jest profesjonalnym trenerem, jednym z pierwszych w Polsce snowboardzistów.

Jest pani również zapaloną narciarką. Snowboard stał się konkurencją dla nart?

- Zdarza się, że dojeżdżam do pewnego miejsca na nartach i przesiadam na deskę. Lubię jeździć w Austrii, gdzie są świetnie przygotowane stoki.

Czy przy okazji zagranicznych wojaży lubi pani buszować po sklepach?

- Zakupy to ostatnia rzecz, na jaką mam ochotę. Kupowanie ciuchów to w moim przypadku konieczność. Nie lubię się stroić, odpowiada mi styl sportowy.

To nie zobaczymy Pani na sylwestrowym balu w wieczorowej sukni?

- Nienawidzę sylwestra i wszystkiego, co się z nim wiąże. Zwłaszcza petard!

A na jaką okoliczność mogłaby pani otworzyć z hukiem szampana?

- Bąbelki mi nie służą. Wolę wino. Jestem domatorką - kominek, cisza, pies leżący u nóg.

A marzenia do realizacji?

- Mały niebieski domek, który sobie upatrzyłam. Jest do kupienia, ale jeszcze nie nadszedł jego czas (śmiech).

Rozmawiała Ewa Jaśkiewicz.

Dowiedz się więcej na temat: Katarzyna Bujakiewicz | Na dobre i na złe | seriale

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje