M jak miłość

Ocena
serialu
9,9
Super
Ocen: 188004
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Śmierć w serialach: Dlaczego właśnie oni?

Dlaczego giną serialowi bohaterowie? Czasem aktor jest skłócony z ekipą, czasem ma lepszą propozycję lub boi się zaszufladkowania. Czasami, niestety, postać znika z serialu, gdyż grająca ją osoba naprawdę umiera.

Nieczęsto, ale zdarzało się, że lubiana postać była uśmiercana przez scenarzystów, gdyż tego wymagała logika opowiadanej historii. Niekiedy dzieje się zupełnie odwrotnie: aktor odchodzi z obsady, ale jego postać pozostaje - grana przez kogoś innego. Przyjrzyjmy się różnym "chorobom", które doprowadzają do śmierci serialowych bohaterów.

Wszystko zgodnie z planem

Reklama

Czasem śmierć bohatera wpisana jest od początku do scenariusza i na niej oparty jest rozwój akcji i dramatyzm danego serialu. Świetnym przykładem (bo i serial świetny) jest chociażby "Sześć stóp pod ziemią", gdzie jeden z głównych przecież bohaterów - ojciec Nate'a i Davida - ginie w pierwszych minutach pierwszego odcinka. Oczywiście pozostaje on w serialu pod postacią sarkastycznego ducha (dość podobnego do postaci Harry'ego Morgana z serialu "Dexter").

I tak jak śmiercią rozpoczyna się "Sześć stóp pod ziemią", to jest to także serial, który śmiercią się kończy. Rzadko kiedy zdarza się, że scenarzyści postanawiają domknąć wszystkie wątki przedstawiając zgony każdego z bohaterów. W przypadku "Sześciu stóp..." z tego pomysłu narodziła się jedna z najpiękniejszych i najbardziej wzruszających scen finałowych w historii telewizji.

Śmiercią kończy się także nasz niezapomniany "Janosik". Tym razem, ze względu naprawdę historyczną, tak czy inaczej, musieliśmy zobaczyć czekający na harnasia hak. Także pierwszy dowódca "Rudego 102", Olgierd, poległ w bitwie, pod koniec pierwszej serii "Czterech pancernych i psa". Mamy tu do czynienia ze śmiercią bohaterów, którą zadają oni swoim postaciom rozmyślnie. Aby nas zaskoczyć, albo wzruszyć.

Koronnym przykładem świetnie rozegranej śmierci serialowej bohaterki była naprawdę zaskakująca tragiczna śmierć Rity w serialu "Dexter". Publiczność telewizyjna nie jest przyzwyczajona do tak nagłych zmian wśród głównych bohaterów seriali.

Nawet większym zaskoczeniem niż śmierć Rity - dla każdego, kto nie znał wcześniej książkowego pierwowzoru - była egzekucja Neda Starka w "Grze o tron".

Tutaj mieliśmy do czynienia już z prawdziwym majstersztykiem pracy scenarzystów (i pisarza), którzy znając nasze przyzwyczajenia, tę dziwną logikę telewizyjnego odbiorcy, wiedzą, że podświadomie czujemy, kto jest zagrożony nagłym zejściem, a kto nie.

Bo przecież słynnej śmierci pod kołami wagonu, jaką poniósł Charlie Harper w "Dwóch i pół" mogliśmy się domyślać już w momencie, gdy kilka tygodni wcześniej grający jego postać Charlie Sheen wyzwał producenta serialu od "debili". Bo zgony serialowych bohaterów często mają swoje podłoże, nie w swojej fabularnej wartości, ale właśnie w zatargach poza planem produkcji.

Śmiertelni i nieśmiertelni

W końcu dochodzą do głosu kwestie spoza świata serialowej fabuły. Wielu aktorów z czasem nudzi się swoją rolą i chce podjąć inne wyzwania. Innym razem boją się zaszufladkowania w jednej roli. Czasami też serial, który był planowany na dwa, trzy sezony, z powodu sukcesu, zaczyna być przedłużany ponad miarę. Wtedy wielu aktorów decyduje się opuścić obsadę.

Najczęstszym posunięciem scenarzystów w takim przypadku jest wysłanie bohatera gdzieś daleko. Tak było w przypadku, gdy Lisa Edelstein niespodziewanie zerwała negocjacje kontraktu na kolejne sezony "Dr. House'a". Twórcy zdecydowali się wysłać jej postać do innego stanu, gdzie podjęła pracę z daleka od bohaterów serii. Tym samym pozostawili sobie (i jej) furtkę, dzięki której będzie można sprowadzić postać dr. Cuddy z powrotem, choćby na gościnny występ.

Identyczną sytuacje mieliśmy w przypadku Doroty Naruszewicz, która po 14 latach opuściła obsadę "Klanu". Jej postać, Beata, uciekła od męża i telefonicznie poinformowała swojego wybranka, że rozpoczyna życie gdzie indziej. Tutaj także czeka na aktorkę furtka fabularna, która kiedyś, być może pozwoli jej powrócić do obsady.

Inaczej przedstawiało się odejście z "Klanu" Jana Wieczorkowskiego, który od początku emisji tej telenoweli wcielał się w postać Michała Chojnickiego. Zupełnie nie wpłynęło to na losy postaci, tylko na jej wygląd zewnętrzny. Teraz Michał Chojnicki ma twarz aktora Daniela Zawadzkiego i ma się jak najlepiej. No, może nie wyśmienicie, bo zdradza go żona, ale z pewnością nie tak źle, jak dwójka innych postaci, które przypłaciły życiem to, że odtwórcy ich roli chcieli szukać szczęścia w innych produkcjach.

W marcu tego roku Olaf Lubaszenko zdecydował się, po pięciu latach, opuścić "Barwy szczęścia". Ilona Łepkowska nie pozostawiła jednak szans na powrót, granego przez Olafa, Romana Pyrki. Bohater, podczas heroicznej akcji ratunkowej, traci przytomność i umiera na ulicy.

W podobnie tragicznych okolicznościach odchodzi Hanka Mostowiak. Kierowana przez nią mazda cudem unika zdarzenia z małą cyklistką. Jednak samochód Hanki wpada na przydrożne kartony... Co było dalej, wiemy wszyscy.

Śmierć bohatera w serialu może być nie tylko zaplanowanym zwieńczeniem historii czy zwrotem akcji. Jak widzimy, czasem jest ona podyktowana okolicznościami, których scenarzyści zupełnie się nie spodziewali. Czy staje się przez to bardziej zaskakująca?

swiatseriali.pl

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje