M jak miłość

Ocena
serialu
9,9
Super
Ocen: 193170
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"M jak miłość": Życie zaskakuje - rozmowa z Marią Rybarczyk

Namiętnie czyta kryminały, jest zafascynowana masażem shiatsu i - tak jak Wanda, którą gra w "M jak miłość" - otwarta na to, co przynoszą kolejne dni. Długo jedynym mężczyzną w życiu jej bohaterki był syn Andrzej, ale na horyzoncie pojawił się Jerzy Kolęda. Na oczach widzów między ich bohaterami rodzi się uczucie.



Reklama

Z przyjemnością patrzy się na Wandę oraz Jerzego i uczucie, które rodzi się między nimi. To piękny dowód, że można zakochać się na każdym etapie życia.

- Człowiek ma wiele twarzy, w zależności od okoliczności, sytuacji, w jakich się znajdzie, ludzi, których spotyka, buduje siebie. Mam wrażenie, że dopóki żyjemy, możliwe jest naprawdę wszystko. Poznajemy się w każdym działaniu, spotkaniu z drugim człowiekiem. Bardzo często zdarzają się rzeczy, o jakie nie podejrzewamy siebie i innych, życie nas zaskakuje. Przekona się o tym Wanda, dla której znajomość z Jerzym (Artur Barciś - przyp. aut.) może okazać się punktem zwrotnym.

Piękno życia polega na tym, że jest nieodgadnione, że nie można wszystkiego skrupulatnie zaplanować.

- Różni mądrzy ludzie już to przede mną powiedzieli, a ja powtarzam: życie dzieje się teraz, nie jest tym, co się stało, było, ani tym, co będzie. Staram się chwytać chwile, nie zatapiać w przeszłości i nie rozmyślać o przyszłości.

Czy Wanda i Jerzy zwiążą się ze sobą?

- Ona od początku patrzy na niego z życzliwością. Ta znajomość zmierza w stronę związku, pozostaje pytanie, czy partnerskiego, czy przyjacielskiego. Ja tego nie wiem, bo serial ma to do siebie, że sytuacja może zmienić się z odcinka na odcinek. W jednym z ostatnich Wanda pojechała do Jerzego i zerwała z nim znajomość. Wcześniej powiedziała jednak, że to świetny facet, najlepszy człowiek, jakiego w życiu poznała. Jeżeli takie opinie wyraża doświadczona, świadoma kobieta, musi być coś na rzeczy.

- Lubię Wandę, to ciekawa, inteligenta osoba, która dużo widziała. Nie ma ograniczeń, jest otwarta na ludzi, wrażliwa i wyrozumiała, dzięki czemu w jej życiu może się jeszcze dużo wydarzyć. Póki co najważniejszym mężczyzną jest dla niej Andrzej. To przystojny chłopiec, dał się rozpuścić i do pewnego momentu były z nim kłopoty. Nie potrafił ułożyć sobie życia, po drodze krzywdził różne kobiety. Te zawirowania nigdy nie wpływały na jego relacje z moją bohaterką, zawsze mieli świetny kontakt i pewnie nikt i nic tego nie zmieni. Jest fantastycznym synem!

Zdjęcia na planie "M jak miłość" to dla pani odskocznia. Większość czasu spędza pani w rodzinnym Poznaniu. Czym się pani tam zajmuje?

- Pracuję z młodymi ludźmi w Studiu Aktorskim STA; prowadzę zajęcia z wiersza i dykcji. Od jedenastu lat spotykam się również raz w tygodniu z podopiecznymi środowiskowego domu samopomocy. To placówka Stowarzyszenia Osób i Rodzin na Rzecz Zdrowia Psychicznego "Zrozumieć i Pomóc" oparta na modelu "Fountain House". Przychodzą tam ludzie z problemami psychicznymi, którzy nie wymagają hospitalizacji. Mają różne zajęcia, gotują obiady. Cieszę się, że mogę się z nimi widywać. Jest jeszcze Teatr Nowy imienia Tadeusza Łomnickiego, gdzie gram od wielu lat. W marcu odbyła się premiera spektaklu "Dziady", w którym biorę udział, a teraz intensywnie pracuję z Radosławem Eliasem nad bardzo ciekawą dwuosobową sztuką dla dzieci "Olbrzymek" w reżyserii Jerzego Moszkowicza. To produkcja mojego macierzystego teatru we współpracy z Centrum Sztuki Dziecka w Poznaniu. Prapremiera trzynastego listopada.

Ma pani wiele pasji, ciągle poszukuje nowych doznań. Czym się pani interesuje obecnie?

- Metodą dwupunktową - bardzo ciekawym rodzajem uzdrawiania związanym z fizyką kwantową. Fantastyczna rzecz, polecam. Niedługo odbędą się warsztaty na ten temat, na które chętnie bym się wybrała, ale - niestety - nie mam czasu. Ubolewam, bo to na pewno byłoby ciekawe doświadczenie.

- Jestem zafascynowana również masażem shiatsu, który uruchamia i odblokowuje energię w ciele za pośrednictwem punktów akupunkturowych. Pozwala wrócić do równowagi, o czym przekonałam się na własnej skórze. Pół roku temu doszłam do ściany, miałam kłopoty, nadwyrężyłam zdrowie, nikt nie był mi w stanie pomóc. Zadzwoniłam do pani, której ofertę znalazłam w internecie. Zrobiła mi masaż i od tej pory chodzę do niej regularnie raz w tygodniu. Jest fantastyczna! Co jeszcze? Namiętnie czytam kryminały, bo to pomaga mi się zrelaksować.

Ma pani ulubionych autorów?

- Nie jestem oryginalna, przebrnęłam przez całą skandynawską klasykę. Oczywiście przeczytałam wszystkie książki Jo Nesbø. Gdy kończyłam ostatnią, myślałam że się przewrócę (śmiech). Niedawno ukazał się jego nowy kryminał, ale na razie nie mam na niego siły. Potem zabrałam się za powieści Andrei Camilleriego, których akcja rozgrywa się na Sycylii. Bardzo przyjemna lektura - jest dużo o jedzeniu, plaży i słońcu. Teraz czytam drugą książkę Nelsona DeMille. Dobrze mnie nastrajają, nie są tak ponure i mroczne jak choćby powieści Henniga Mankella.

UWAGA, SPOILER! A jednak razem...

To, że Ewa walczy o życie, sprawi, że jej ojciec Jerzy (Artur Barciś) kompletnie się załamie. Zachowanie Kolędy zaniepokoi Budzyńską (Maria Rybarczyk), która zdecyduje się w końcu przyjechać do niego do Lipnicy. Wspólne prace w ogrodzie i gotowanie obiadu poprawią sadownikowi nastrój, a nadzieja na związek doda mu skrzydeł.

Rozmawiał: Kuba Zajkowski

www.mjakmilosc.tvp.pl/
Dowiedz się więcej na temat: M jak miłość | Maria Rybarczyk

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje