M jak miłość

Ocena
serialu
9,9
Super
Ocen: 193217
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"M jak miłość": Mikołaj Roznerski męską wersją Ewy Chodakowskiej?

- Gdziekolwiek jestem, zawsze znajdę czas, by poćwiczyć. W cyklu "Total forma" proponuję wykorzystanie do tego przestrzeni publicznej - mówi Mikołaj Roznerski, czyli Marcin Chodakowski z "M jak miłość", który udowadnia, że nie każdy trening wymaga kosztownych urządzeń. Czy stanie się męską wersją Ewy Chodakowskiej?


Reklama

Skąd pomysł, by pojawić się w "Pytaniu na śniadanie?"

- Dostałem propozycję pokazania swojej pasji, czyli uprawiania sportu. Pomyślałem więc, że podzielę się z widzami Dwójki, w jaki sposób żyć zdrowo, jak być w dobrej formie i ile radości oraz satysfakcji mi to daje. Poza tym to dla mnie kolejne zadanie, któremu chciałem sprostać, przy okazji mogąc widzom jeszcze coś doradzić. Oczywiście w programie biorą udział różnego rodzaju specjaliści i eksperci powiązani ze zdrowym trybem życia, ale wszystko pokazuję na swoim przykładzie, własnym doświadczeniu.

Co jest głównym atutem cyklu?

- Mój program polega na niekonwencjonalnych ćwiczeniach w różnych przestrzeniach miasta. Udowadniam widzom, że nie jest potrzebna profesjonalna siłownia oraz sprzęt, żeby być w dobrej formie. Czy jest to program dla twardzieli? Nie wiem, ale na pewno jest dla wszystkich, którzy lubią się ruszać. Wystarczy, abyśmy poświęcili piętnaście minut dziennie na trening, wykorzystując własne podwórko, plac zabaw, ulicę czyli to, co nas otacza, zachowując podstawowe zasady bezpieczeństwa.

Co daje Ci uprawianie sportu?

- Przede wszystkim chce mi się żyć, mam niezłą kondycję, przecież sport to zdrowie! Ćwiczę sześć razy w tygodniu, ale jestem stuknięty na tym punkcie (śmiech). Obecnie testuję na sobie rozgrzewkę, jaką przechodzą kandydaci do służb specjalnych.

Ostatnio zagrałeś byłego piłkarza reprezentacji Polski w piłce nożnej w "To nie koniec świata!". Lubisz grać w "nogę"?

- Uwielbiam piłkę nożną, lubiłem też "swojego" Aleksa, bo był interesującą postacią do zagrania. Nie tylko dlatego, że była to rola komediowa, lecz przede wszystkim dlatego, że nie było w niej przerysowania.

W swoim dorobku masz kilka ciekawych, serialowych ról. Jest taka, którą szczególnie wspominasz?

- To prawda, trochę ich już zagrałem (śmiech). Nie mam szczególnym takiej, którą darzyłbym jakimś sentymentem czy rozpamiętywał. Wszystkie bardzo dobrze wspominam, gdyż każdą w danym momencie lubiłem. Nieważne, czy grałem zły, czy dobry charakter...

A gdybyś miał porównać: Marcin z "M jak miłość" czy Aleks z "To nie koniec świata!"?

- Obie role się tak samo ciekawe oraz... trudne. Tyle tylko, że Marcin to niesamowity spryciarz, a Aleks to pół inteligent - dobry chłopak, lecz nie za bystry. Obydwaj są pewni siebie, ale ten pierwszy ma tę pewność przemyślaną...

Zdradzisz na koniec, w jaki sposób odpoczywasz po pracy na planie?

- Oczywiście, to przecież żadna tajemnica! Z przyjemnością czytam książki i... uprawiam dużo sportu (śmiech). Wychowuję czteroletniego syna, czyli robię wszystko to, co normalny człowiek. W najbliższych planach mam natomiast rolę w filmie fabularnym oraz w nowym serialu. Nie chciałbym na razie zdradzać więcej szczegółów, bo jeszcze nie mogę...

Rozmawiał ARTUR KRASICKI

Dowiedz się więcej na temat: M jak miłość | Mikołaj Roznerski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje