M jak miłość

Ocena
serialu
9,9
Super
Ocen: 294898
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"M jak miłość": Małgorzata Pieczyńska o dojrzałych aktorkach

Szwedzcy filmowcy mają lepsze warunki socjalne - twierdzi Małgorzata Pieczyńska. Chronią ich związki zawodowe, które czuwają nad przestrzeganiem ośmiogodzinnego dnia pracy i respektowaniem warunków finansowych. Gwiazda "M jak miłość" podkreśla, że jako dojrzała kobieta w Szwecji może liczyć na znacznie ciekawsze role niż w Polsce.


Małgorzata Pieczyńska od ponad trzydziestu lat mieszka i pracuje w Szwecji. Gra w serialach telewizyjnych, filmach kinowych oraz na deskach teatru w Sztokholmie. Aktorka twierdzi, że wyjeżdżając z Polski, nie miała nadziei na pracę w zawodzie, dziś uważa jednak, że w Szwecji może liczyć na znacznie ciekawsze role niż w Polsce. Wynika to przede wszystkim z wysokiej pozycji, jaką zajmują kobiety, także dojrzałe, w szwedzkim społeczeństwie.

Reklama

- Kobiety dojrzałe nie są niewidzialne. Oczywiście w Polsce mamy kilka dojrzałych kobiet na wysokich stanowiskach, ale w mentalności społecznej przeciętnie dojrzała kobieta to postać przeźroczysta - mówi Małgorzata Pieczyńska agencji informacyjnej Newseria Lifestyle.

Aktorka podkreśla, że w Szwecji producenci filmowi nie obawiają się zatrudniania kobiet po 50. roku życia, w dodatku w rolach, które w polskiej mentalności wciąż przypisywane są głównie mężczyznom. - Nikt się nie obawia np. obsadzić mnie w roli szefowej mafii, bo nikt nie ma oporów, że kobieta może być szefową mafii, może być szefem policji, może być szefem banku - przekonuje Pieczyńska.

Na korzyść pracy w Szwecji przemawiają również - zdaniem gwiazdy - kwestie socjalne. Tamtejszy przemysł filmowy ma własne związki zawodowe, które dbają o interesy społeczno-ekonomiczne artystów. Zadaniem tych organizacji jest m.in. zbiorowe negocjowanie stawek dla aktorów i innych twórców filmowych - artyści mogą negocjować wyższe stawki, nie mogą natomiast otrzymać wynagrodzenia mniejszego niż to, które zostało ustalone przez związki zawodowe.

- W Polsce nie mamy związku zawodowego, mamy tylko stowarzyszenie twórcze, jest wolna amerykanka, jest dumpingowanie stawek, są dwunastogodzinne dni pracy, które często są przekraczane. W Szwecji jest ośmiogodzinny dzień pracy, bardzo podstawowa rzecz, to są ogromne różnice socjalne - podsumowuje Pieczyńska.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje