M jak miłość

Ocena
serialu
9,9
Super
Ocen: 193217
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"M jak miłość": Ich małżeństwo legnie w gruzach?

Kinga ma nadzieję, że Robert zostawił ją w końcu w spokoju i szykuje się na firmowy wyjazd integracyjny. Nieświadoma, że już za kilka godzin... jej małżeństwo legnie w gruzach! A wszystko przez Lubińskiego.


 

Reklama

Zduńska nie chce stracić nowej pracy i pakuje torbę na wyjazd. Tymczasem Robert pragnie tylko jednego...

Przed weekendem wysyła do dziewczyny namiętny list: - "Myślałem, że życie mnie już niczym nie zaskoczy, sądziłem też, że potrafię kontrolować swoje emocje, a jednak... Jestem bezradny wobec tego, co się dzieje. Nigdy czegoś takiego nie czułem. I wiem, że Ty też to czujesz..."

Lubiński jest pewien, że sąsiadka wiadomość odebrała. I następnego dnia, z okazałym bukietem kwiatów, puka do jej pokoju w ośrodku szkoleniowym.

- Z narażeniem życia i zdrowia prawie godzinę brodziłem po pobliskich mokradłach!

Jednak Kinga wygląda na kompletnie zaskoczoną: - Co ty tu robisz?

- Mike po koleżeńsku zaprosił mnie na wyjazd, a ja z przyjemnością z tego zaproszenia skorzystałem... Ale tak naprawdę, Kinga... Przyjechałem tu dla ciebie. Przepraszam, nie mogłem dłużej czekać, muszę wiedzieć, jaka będzie twoja odpowiedź...

- Moja odpowiedź? O czym ty mówisz?... - Wysłałem ci maila, wczoraj wieczorem. - Nie czytałam żadnego maila i w ogóle nie wiem, o co chodzi! - O to, że się w tobie zakochałem...

Zduńska jest w szoku: - Jak ty to sobie wyobrażasz? Mam odejść od Piotrka, zostawić dziecko, dom, całe moje życie? O czym ty w ogóle mówisz?! Ale jej "adorator" się nie poddaje... - Nie, nie chcę rozbijać rodziny, nie zrobiłbym tego nigdy w życiu, ale... Ale tak bardzo cię potrzebuję...

- Wydawało mi się, że życie mnie już niczym nie zaskoczy, że potrafię kontrolować swoje emocje... Ale to nieprawda, nie potrafię... Nie przy tobie! - Robert, zdesperowany, chwyta "ukochaną" w ramiona. Jednak Kinga od razu mu się wyrywa:

- Zostaw mnie! - Musimy być razem! Słyszysz? Zwariowałem na twoim punkcie... Myślę tylko o tobie, nie mogę myśleć o niczym innym... Myślę o twoich oczach, o twoich ustach...

Wynoś się stąd, ale już! W końcu, dziewczyna wymierza Lubińskiemu siarczysty policzek. I wyrzuca intruza za drzwi. A chwilę później, roztrzęsiona, chwyta torbę, wybiega z pokoju... 

...i na korytarzu wpada prosto na nowego szefa: Mike'a. - Halo, chwileczkę, a dokąd to nam uciekasz? Coś się stało? - Bardzo mi zależy na tej pracy, ale... Jeśli ma to być na warunkach, które są dla mnie nie do przyjęcia, to dziękuję, nie jestem zainteresowana! Zduńska, bliska płaczu, spogląda na biznesmena...

W finale, zamiast "integrować się" z nową firmą - oraz Lubińskim - jedzie do Grabiny.   Uśmiech Barbary działa jak balsam - i od razu poprawia dziewczynie humor. Ale po kilku minutach, Mostowiakowa posyła jej badawcze spojrzenie: - To chyba sam początek? Drugi, trzeci miesiąc...? Jesteś w ciąży, prawda?

Kinga blednie i zaprzecza. - Nie, a skąd! Po prostu... jestem zmęczona, niedospana, wszystko się nałożyło... stresy, kłopoty w pracy... Faktycznie, miałam ostatnio jakieś drobne zaburzenia hormonalne, ale... Nie, na pewno nie!

 A Barbara tylko szeroko się uśmiecha: - Dziecko, kiedy ja nie mam żadnych wątpliwości... Ty jesteś w ciąży! Zawsze poznaję. Jak nasza Marysia zaszła z chłopakami w ciążę, od razu wiedziałam... I Marcie też powiedziałam... Zduńska w żadne "przeczucia" nie wierzy. Ale po rozmowie z Barbarą od razu jedzie do apteki - po test ciążowy. Tak na wszelki wypadek...

Tymczasem Piotrek - w Warszawie - włącza laptop, który pożyczył na weekend od żony... I trafia akurat na list z miłosnym wyznaniem Roberta. - "Wiem, że Ty też to czujesz, widziałem to w Twoich oczach, kiedy się całowaliśmy. Kocham cię, Kinga, i chcę spędzić z Tobą resztę życia..." Czytając wiadomość, Zduński jest w szoku. I chwilę później, wzburzony, wybiega na ulicę...

A gdy Kinga wraca w końcu na Deszczową, dom wciąż jest pusty. Dziewczyna od razu korzysta z okazji: robi test i z wypiekami na twarzy czeka na wynik... A później na przyjazd męża - by przekazać mu dobrą nowinę. I gdy Zduński staje w drzwiach, nawet nie zauważa jego zdenerwowania. - Słuchaj, muszę ci coś powiedzieć! Coś bardzo ważnego!

 Za to Piotrek wita ją lodowatym spojrzeniem... - Nie wysilaj się, już wiem. - Jak to, wiesz? Co wiesz? - Przeczytałem list. Od twojego... kochanka.

- A, o to ci chodzi? Daj spokój, to jakieś bzdury! Nieporozumienie - Kinga, podekscytowana, macha tylko ręką. I z radości niemal rzuca się ukochanemu na szyję: - Piotruś, wyobraź sobie... jestem w ciąży, słyszysz?!

Ale gdy słyszy jego odpowiedź, nagle blednie... -  Tak? A kto jest ojcem tego dziecka?

Zduńska jest w szoku. I czuje, że nagle zawalił się cały jej świat. Kilka minut później, zapłakana, wybiega z domu. Samotna, nieszczęśliwa, do tego w ciąży.

Jaką cenę Kinga zapłaci za chwilę zapomnienia i jeden pocałunek z Robertem? Czy Piotrek uwierzy w końcu w jej niewinność? Ciekawych zapraszamy do TVP 2, na premierowe odcinki "M jak miłość"!

swiatseriali.pl
Dowiedz się więcej na temat: M jak miłość

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje