Linia życia

Ocena
serialu
8,5
Bardzo dobry
Ocen: 338
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Wiosną pojawi się w aż czterech serialach

Katarzyna Maciąg zagra wiosną w kilku serialach telewizji Polsat. Gwiazda chętnie opowiada o nowych rolach, aktorstwie oraz życiu w świecie show-biznesu.

Jakie role zagrasz w serialach wiosennej ramówki Polsatu?

Reklama

Katarzyna Maciąg: - Gram w jednym odcinku 'Hotelu 52'. Wcielam się tam w Grażynę. To bogata kobieta, która ma swojego utrzymanka (gra go Krystian Wieczorek). Miałam też epizod w serialu 'Linia życia'. Zagrałam żonę Tomasza Ciachorowskiego, lecz ginę w drugim odcinku. Występuje też w mniejszej roli w serialu 'Szpilki na Giewoncie'.

Niedawno skończyłaś szkołę teatralną, a już grasz w serialach i w teatrze. Czy sukces aktorski zależy od szczęścia, czy każdemu absolwentowi PWST pisana jest wielka kariera?

- Może są takie możliwości, że ktoś zaplanuje sobie swoją karierę. Ale nie wydaje mi się to możliwe. Na całym świecie tak jest, że dużą rolę odgrywa tu przypadek i szczęście. Nie można mieć nad tym całkowitej kontroli. To nie jest fach, który ma wymierne rezultaty. Za każdym razem trzeba zaczynać od zera.

Bywasz na salonach, jesteś oblegana przez fotoreporterów, udzielasz mnóstwa wywiadów... Jak się odnajdujesz w tym szalonym świecie show-biznesu?

- Takie imprezy to element mojej pracy i tak je traktuję. Zazwyczaj wiążą się z promocją projektów, w których biorę udział.

Długo myślisz o tym, jak się ubrać, czy jak się pomalować na takie imprezy?

- Staram się o tym dużo nie myśleć, ale wiadomo, że takie spotkania są zobowiązujące. Wszyscy się jakoś "wymyślamy" na ten wieczór.

Studiowałaś w Krakowie, a teraz pracujesz w Warszawie. Które miasto wolisz?

- Warszawę. To są oczywiście dwa różne miasta. Teraz od czasu do czasu bywam w Krakowie i czuję wtedy, że moje miejsce jest jednak w Warszawie. Kraków ma dla mnie urok studiów i urok teatralny, ale tylko stolica jest miastem, w którym jest wiele możliwości.

Spotkałaś się już na planie ze swoim wykładowcą?

- Oczywiście!

I jak wrażenia?

- Wcześniej studiowałam na Uniwersytecie i wiem, jak dużą barierę tworzą profesorowie mówiący z katedry. W szkole artystycznej nie ma czegoś takiego. Nie ma bariery. Nasze relacje są dużo bliższe, spotykamy się w intymnych sytuacjach. Praca w szkole jest bardzo kameralna. Bardzo cenię kadrę, na którą trafił mój rocznik. To były wybitne osobowości, miałam dużo szczęścia.

Czy masz swojego profesora-mentora, który nad tobą czuwa?

- Nie. To jest raczej niemożliwe w tym zawodzie. Mam oczywiście kolegów, z którymi pracuję, ale nasza szkolna paczka już się rozpadła. Życie zawodowe znacznie się różni od tego w szkole.

A przyjaźnie ze szkoły pozostały?

- Oczywiście czas weryfikuje nasze znajomości. W moim przypadku zostały z czasów szkolnych dwie osoby, z którymi się przyjaźnię i bardzo sobie to cenię.

Marzyłaś o aktorstwie i sławie, kiedy byłaś małą dziewczynką?

- Nie marzyłam o tym, jako dziecko. Nie wiem skąd się bierze w ludziach takie pragnienie. Błysk fleszy i wielka feta, która temu towarzyszy, to tylko konsekwencje uprawianego przez nas zawodu i decyzji, którą kiedyś podjęliśmy. Taki wybór wziął się raczej z zamiłowania literaturą i chęci tworzenia czegoś. A czy wybieramy sobie nie płótno i pędzel, tylko siebie samego, bo mamy w sobie talent, który mógłby się objawić, to dlaczego nie.

Masz marzenie związane z aktorstwem?

- Chciałabym móc pracować w tym zawodzie przez całe życie.

Z Katarzyną Maciąg rozmawiała Dominika Gwit (PAP Life).

swiatseriali.pl/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje